• facebook
  • rss
  • Spa i sauna z nieba

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 27/2012

    dodane 05.07.2012 00:00

    Nuncjusz apostolski w Polsce porównał siostry do kwiatu, który zakwitł niedawno i ma wiele sił życiowych.

    Pierwszy dzień lipca był wyjątkowy nie tylko dla Zgromadzenia Misjonarek Krwi Chrystusa, ale także dla tych, którzy przybyli do nich, by uczestniczyć w odpuście ku czci Krwi Chrystusa. Eucharystii przewodniczył i słowo Boże wygłosił abp Celestino Migliore, nuncjusz apostolski w Polsce, który wraz z bp. Andrzejem F. Dziubą i obecnymi kapłanami dziękował Bogu za 25 lat istnienia zgromadzenia.

    Błogosławieństwo i bigos

    Dziękując za posługę sióstr, arcybiskup porównał zgromadzenie do kwiatu, który zakwitł niedawno i ma wiele sił życiowych, barw przyciągających oko, zapachów sprawiających radość. Ale – jak każda młoda roślina – jest także kruche i delikatne. – Młodość i zaufanie Bogu i Kościołowi widać na waszych twarzach – mówił nuncjusz, który przewodniczył także procesji eucharystycznej do kapliczki Niepokalanego Serca Maryi. W programie odpustowym znalazły się także misterium oraz nabożeństwo ku czci Krwi Chrystusa, zakończone błogosławieństwem relikwiarzem Korony Cierniowej. Znane z gościnności siostry zadbały również o ciało. Były grill, barszcz, bigos i cały stół ciast. Zachęcając do skosztowania, jedna z sióstr podkreślała: – To miejsce bywa nazywane duchowym spa, a dziś Bóg przygotował dla wszystkich także saunę z nieba. Ten żar jest też jego darem – mówiła. Jubileusz 25-lecia powstania Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Krwi Chrystusa, które od 19 lat mieszkają w Miasteczku Krwi Chrystusa w Chrustach pod Rawą Mazowiecką, był okazją do zapoznania się z ich charyzmatem i dziełami. – Naszym zadaniem jest trwać przy tych, którzy są w potrzebie. Być Maryją. Staramy się być tam, gdzie najwięcej przelewa się krwi – wyjaśnia s. Marietta. – Prowadzimy także dom kapłana seniora, niepubliczne przedszkole, rekolekcje. Pomagamy ludziom zagubionym, którzy – chcąc poukładać swoje życie – mogą do nas przyjechać i na jakiś czas tu zostać. Przy naszym zgromadzeniu istnieje także świecka wspólnota Przyjaciół Krwi Chrystusa. Są to osoby związane z nami duchowo, wspierające nas modlitwą i pracą, które proszą, aby wspólnota pomogła im dojść do Boga – opowiada s. Marietta.

    Cenna Krew

    W Chrustach w dzień odpustu można było spotkać rzeszę wiernych nie tylko z okolicznych parafii, ale także miejscowości położonych poza diecezją. – Kiedy przyjechałam tu pierwszy raz, zrozumiałam, jak można przybliżyć się do Boga przez Krew Chrystusa. Dziś wiem, że dzięki niej można uprosić wiele darów dla siebie i bliskich – mówi Jadwiga Przybysz z Piastowa, która na uroczystości przyjechała z synem i jego rodziną. – Jesteśmy tu pierwszy raz, ale już wiemy, że nie ostatni. Słyszeliśmy o tym miejscu, bo nasze dzieci chodziły w Sochaczewie do przedszkola prowadzonego przez siostry. Nieraz doświadczaliśmy także ich modlitewnej pomocy – wtrąca Katarzyna Przybysz. – Czas, gdy nasi dwaj synowie chodzili do przedszkola, był dla nas wyjątkowy. Teraz nam go brakuje. Na szczęście już niedługo pójdzie tam trzeci syn, któremu dziś na głowę swoją piuskę założył nuncjusz apostolski – dodaje Daniel, mąż Katarzyny. – Może dziwnie to zabrzmi, ale ten gest wzbudził we mnie nadzieję, że może kiedyś któryś z moich synów zostanie księdzem, czego bardzo bym pragnęła – mówi wzruszona pani Katarzyna. Przywiązania do Krwi Chrystusa, sióstr i miasteczka nie kryją także Danuta i Piotr Perkowie. – Przyjeżdżamy tu często. Ja przynajmniej raz w tygodniu, a mój mąż każdego dnia jest tu na adoracji Najświętszego Sakramentu – opowiada pani Danuta. – Od pierwszych chwil jesteśmy zachwyceni duchem modlitwy, jaki tu panuje. Patrząc z perspektywy kilku lat, możemy powiedzieć, że formacja, jakiej tu doświadczamy, pogłębiła naszą wiarę i zbliżyła nas do Boga i siebie nawzajem – dodaje pan Piotr. – Pamiętam, że jak pierwszy raz tu przyjechałem i uczestniczyłem w Różańcu Krwi Chrystusa, doświadczyłem ogromnej miłości Jezusa. Dziś codzienna obecność u sióstr jest ważnym elementem każdego dnia – tłumaczy. O miasteczku, łaskach, jakie związane są z tym miejscem, długo mogłyby opowiadać także Kasia Sobieszek i Wioletta Orszak, które od kilku lat przebywają u sióstr w rodzinie zastępczej. I choć nie mają zamiaru wstąpić do zgromadzenia, miejsce to nazywają swoim domem, dzięki któremu chcą założyć dobre rodziny. Więcej informacji o zgromadzeniu można znaleźć na prowadzonej przez siostry stronie internetowej: siostrymisjonarki.pl.nap

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół