• facebook
  • rss
  • Kościół księdza posłał

    Marcin Wójcik

    |

    Gość Łowicki 28/2012

    dodane 12.07.2012 00:00

    Z rzecznikiem diecezji łowickiej ks. Piotrem Karpińskim o tym, że nikt księżom życia utrudniać nie chce, rozmawia Marcin Wójcik.

    Marcin Wójcik: Po co przenosić wikarego na inną parafię, skoro przez 3 lata tak pięknie pracował z młodzieżą?
    Ks. Piotr Karpiński: – Żeby na innej parafii pracował jeszcze piękniej.


    No, dobrze, ale czy wikary lub proboszcz mają prawo nie przyjąć dekretu i tym samym nie zgodzić się na przejście do innej parafii? Jest jakaś „instancja odwoławcza”?
    – Każdy ksiądz w momencie święceń zobowiązuje się do posłuszeństwa wobec swojego biskupa. Właściwie w Kościele nie robi się niczego na własną rękę. Ksiądz działa w imieniu Kościoła, jest przez niego posłany. Jeśli chce, by jego działalność była kościelna, musi mieć pieczęć Kościoła, jego posłanie, a tym jest dekret biskupa. Jeśli ktoś nie chce go przyjąć, oczywiście, nie musi, ale co jest wówczas alternatywą? Z drugiej strony także władzy diecezjalnej zależy, by dekret nie „utrudniał” życia księdzu, lecz by był dobrym rozeznaniem potrzeb Kościoła i samego księdza.

    Zdradzi Ksiądz chociaż trzy kryteria, jakimi kieruje się ordynariusz Andrzej Dziuba, przenosząc księży?
    – Kryteria, jakimi kieruje się ordynariusz przy zmianach personalnych, nie są jakąś tajemnicą, stąd nie ma czego zdradzać. Są one dobrze opisane w prawie kanonicznym. Ogólnie mówiąc – chodzi o dobro poszczególnych parafii i o dobro księdza. W naszej diecezji przyjęła się praktyka zmian wikariuszy po czterech latach spędzonych w jednej parafii, a dla neoprezbiterów są to dwa lata. Oczywiście, od tych zasad zdarzają się wyjątki, podyktowane sytuacjami indywidualnymi. W kwietniu każdego roku biskup spotyka się z księżmi dziekanami, którzy przedstawiają sytuację w swoich parafiach. Każdy ksiądz może zgłosić wówczas chęć zmiany. Gdyby nie chciał robić tego przez dziekana, może zwrócić się osobiście do biskupa.
    Warto pamiętać, że biskup musi objąć swoim wzrokiem całą diecezję, wszystkie jej potrzeby, podczas gdy my najczęściej patrzymy na sytuację wycinkową. Pytamy o księdza X, który musiał pójść do parafii Y i widzimy w tym coś dramatycznego. A tymczasem w skali całej diecezji mogą być znacznie większe trudności, zwłaszcza gdy księży jest coraz mniej.

    W jednej z parafii sochaczewskich toczy się walka wiernych z proboszczem, którzy nie chcą duszpasterza i prosili kurię łowicką o jego przeniesienie. Sprawa trafiła do mediów i naprawdę jest tam nieprzyjemnie. Mimo to, proboszcz pozostał, zmiany go nie objęły. To dobre rozwiązanie?
    – Mogę powiedzieć na razie tylko tyle, że sprawa nie jest jeszcze zakończona. Jest to przypadek dość skomplikowany, wieloaspektowy, w którym mieszają się racje i argumenty jednych z pomówieniami i złą wolą innych. Biskup sprawę ciągle bada i dąży do podjęcia takiej decyzji, która rozwiązałaby tę bolesną i nabrzmiałą sytuację, ale jednocześnie nikogo nie krzywdziła.

    W lokalnych mediach komentowane są zmiany w Radiu Victoria. Kim jest nowy dyrektor ks. Piotr Krzyszkowski? Były inne kandydatury? Ks. Piotr Sipak musiał odejść?
    – Zmiany personalne w Radiu Victoria były konieczne. Jak wiadomo, toczy się proces w sprawie zarzutów stawianych poprzedniemu dyrektorowi. Ks. Piotr Sipak postąpił dobrze składając rezygnację. Teraz będzie miał czas, by wszystko wyjaśnić przed sądem, a sama instytucja musi działać dalej. Nowym dyrektorem Radia Victoria został ks. Piotr Krzyszkowski, który pracował kiedyś w radiu i zna dobrze tę instytucję. Poza tym jest człowiekiem niezwykle energicznym, znającym skomplikowane zagadnienia prawne i finansowe działalności radia i – co najważniejsze – rozumie chrześcijański charakter tej instytucji.

    Będąc przy radiu, zapytam jeszcze, czy na czele Agencji Reklamowej Victoria musi stać duchowny, w tym przypadku ks. Łukasz Warzyński? Takiej – powiedzmy mało duszpasterskiej – funkcji nie mogłaby pełnić osoba świecka?
    – Ks. Łukasz Warzyński nie przestaje być duszpasterzem, będzie wikariuszem w parafii św. Wawrzyńca w Sochaczewie, a pracę w radiu i agencji ma wykonywać niejako dodatkowo. O wiele ważniejsze wydaje mi się to, że jest on również człowiekiem pełnym zapału, komunikatywnym. Myślę, że razem z ks. Piotrem Krzyszkowskim stworzą wspaniały duet i wniosą nowego, dobrego ducha do radia i instytucji z nim współpracujących.

    Czym się rożni administrator parafii od proboszcza? W tegorocznych zmianach jest pięciu administratorów.
    – Administratorem jest mianowany ksiądz, który obejmuje swoje pierwsze probostwo. Możemy to określić jako czas próbny, zwykle trwa on 1–2 lat. Różnica z pełnoprawnym proboszczem jest niewidoczna dla wiernych i pozostaje na płaszczyźnie prawnej. Przykładowo – administratora jest łatwiej odwołać z parafii. Po takim stażu, kiedy nie ma zastrzeżeń i po złożeniu egzaminu proboszczowskiego, administrator jest mianowany proboszczem.

    Czy takie przeprowadzki co 3–4 lata bywają bardzo uciążliwe? A może mają swoją wartość, choćby dlatego, że to świetna okazja, by posprzątać w szafie?
    – Można na to i tak popatrzeć. Albo zrobić sobie rachunek sumienia z wierności Ewangelii, gdzie Jezus mówi, żeby nie brać zbyt wiele rzeczy na drogę.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół