• facebook
  • rss
  • Idący ambulans

    dodane 19.07.2012 00:00

    Nie tylko ja znalazłem tu żonę, ale także mój młodszy brat. Podobnych par poza naszą rodziną jest więcej.

    Żyrardów jako jedyne miasto w diecezji łowickiej może pochwalić się tym, że od lat w Łowickiej Pieszej Pielgrzymce Młodzieżowej na Jasną Górę pielgrzymują stąd dwie grupy – pomarańczowa i czerwona. I choć w niektórych kwestiach nieco się różnią, w wielu obszarach potrafią ze sobą współpracować. I – co ważne – żadna nie próbuje z drugą rywalizować czy też przeciągać pątników na swoją stronę.

    Kropka nad i

    Na pytanie, z czym najczęściej kojarzy się kolor czerwony, wielu mieszkańców Żyrardowa odpowiadało, że z ceglanymi żyrardowskimi familokami, miłością, krwią, która ratuje życie, i ogniem. Trudno z takimi odpowiedziami się nie zgodzić, zwłaszcza że opisują także grupę czerwoną.

    Jak zapewniają chodzący w niej pielgrzymi, to właśnie tu wielu z nich odnalazło swoją drugą połowę i pogłębiło swoje życie małżeńsko-rodzinne, a także uzyskało pomoc w punkcie medycznym. A ogień? Ten widać na każdym kroku. – Mówiąc o czerwonej, można powiedzieć, że – w porównaniu z „pomarańczami” – jest stonowana i tradycyjna. To jednak nie działa na jej minus – podkreśla ks. Adam Bednarczyk, jej były przewodnik. – Przez 30 lat pielgrzymowania poznałem wiele grup i wiem, że duchowości nie da się wymierzyć. Ale wiem też, że daleko trzeba szukać tak zdyscyplinowanej grupy, w której nikogo nie trzeba zachęcać do modlitwy.

    Jednego roku grupa ta – z powodów losowych – miała kłopoty z księdzem przewodnikiem. W ciągu drogi zmieniał się trzy razy. Jeden dzień szła nawet bez kapłana. Modlitwy prowadził kleryk, który dopiero co został przyjęty do seminarium. Mimo to spadku pobożności nie było – zauważa ks. Bednarczyk. Na taki stan rzeczy bez wątpienia ma wpływ to, że znaczna część osób z grupy czerwonej związana jest z różnymi wspólnotami i ruchami. Wśród „czerwonych” pątników są ministranci, lektorzy, członkowie Ruchu Światło–Życie, Odnowy w Duchu Świętym i neokatechumenatu, a także rodziny, które wiele lat temu zakochały się w pielgrzymkowych rekolekcjach.

    – Mimo że mieszkamy w Skierniewicach, od 8 lat, choć przez jeden etap, pielgrzymujemy z grupą czerwoną – mówi Aneta Grzegorzewska. – Razem z przyjaciółmi i ks. Adamem wyjeżdżamy w lipcu na rekolekcje w góry. Sierpniowe pielgrzymowanie jest dla nas kropką nad i w realizowanym programie duchowym. Czas ten jest szczególnie ważny dla naszych dzieci, które uczą się, że modlitwa może wyznaczać rytm dnia.

    Karta gwarancyjna

    Sercem grupy jest sprawnie działający punkt medyczny. Tworzy go kilka pielęgniarek, z których większość pracuje w żyrardowskim szpitalu. – Dobrym duchem naszego zespołu była Janeczka Szymańska. Ona miała też swój udział w tworzeniu centralnego punktu medycznego – wspomina Ewa Piwowarska. – Jej uwagi i spostrzeżenia, a także sposób podejścia do pątników pomogły stworzyć zespół, który nie tylko profesjonalnie leczy, ale także okazuje troskę i czułość chorym i słabszym. Zawsze idziemy na końcu grupy, by po drodze zgarniać tych, którzy zasłabli. Każdego dnia do późnych godzin przekłuwamy bąble, robimy zastrzyki, leczymy odparzenia. Nieraz chodzimy do chorych także nocą, by zmierzyć im temperaturę czy ciśnienie. Zmęczenie nie ma wtedy znaczenia – opowiada pani Ewa.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół