• facebook
  • rss
  • Parafia w eterze

    dodane 26.07.2012 00:00

    O podsycanej przez media aferze w Radiu Victoria, linii programowej i trochę o Edycie Górniak z ks. Piotrem Krzyszkowskim rozmawia Marcin Wójcik.

    Marcin Wójcik: Widzę, że Radio Victoria stawia na zmiany – nowy dyrektor, nowe logo. Dużo tych nowości będzie w najbliższych miesiącach?
    Ks. Piotr Krzyszkowski: – Jestem dyrektorem radia dopiero od trzech tygodni i na razie przyglądam się. A nowe logo to zasługa mojego poprzednika.

    Aż tak bardzo nie musi Ksiądz przyglądać się radiu, przez pewien czas był Ksiądz jego wicedyrektorem.
    – Bardzo krótko i w bardzo wąskim charakterze, dlatego muszę się przyglądać. Na razie nie będę wprowadzał nowości, chcę wdrożyć się w bieżące funkcjonowanie. Trzeba zapewnić pracownikom pensje, działać tak, aby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie miała zastrzeżeń, na szczęście już wcześniej potrafiłem odróżniać PIT od VAT, więc coś już wiem. Ale, owszem, myślę o zmianach w perspektywie najbliższych miesięcy. Chciałbym, aby Victoria miała do zaproponowania więcej audycji o charakterze religijnym. Chciałbym również, aby nie zdarzały się takie przypadki, że muzyka, którą puszczamy, należy do artysty, który jawnie wypowiada się przeciwko Bogu i Kościołowi. To nie jest moje widzimisię, ale wymagania naszych słuchaczy. Na przykład ostatnio przyszedł mail od zbulwersowanego słuchacza, bo prowadzący program mówił o Edycie Górniak i jej zachwycie buddyzmem. Dlaczego mamy chwalić gwiazdy, które niewiele mają wspólnego z katolicyzmem?
    Na pewno nie będziemy drugim Radiem Maryja ani Radiem Niepokalanów. Chcielibyśmy stanąć gdzieś pośrodku – dobra muzyka, rzetelne informacje z regionu i wartościowe audycje.

    A planuje Ksiądz jakieś zmiany personalne w zespole dziennikarzy?
    – Nie mam takich planów, ale jeżeli ktoś nie będzie chciał realizować wizji programowej, to odejdzie. Podkreślam mocno, że chcę być dla tych ludzi przede wszystkim księdzem, a dopiero później dyrektorem. I mam nadzieję, że nie będę musiał zbyt często rozmawiać z nimi jak dyrektor z podwładnymi. Chciałbym, żebyśmy wszyscy czuli się tutaj bezpiecznie.

    Faktycznie, dziennikarze potrzebują bezpieczeństwa, zwłaszcza że ostatnio wzywani byli na przesłuchania do prokuratury. Chodzi o zarzuty stawiane byłemu dyrektorowi i byłej księgowej. Ta sprawa chyba ciąży rozgłośni?
    – Tamte sprawy zostawiamy prokuraturze i wierzymy, że wyrok będzie sprawiedliwy. Jeżeli przyjdzie nam zwrócić dotacje unijne, to je zwrócimy. Ale może też być tak, że były dyrektor i księgowa zostaną oczyszczeni z zarzutów albo ich wina okaże się o wiele mniejsza, niż dziś wróżą rozmaite gazety.
    My chcemy iść naprzód, proces nie toczy się przeciwko radiu, ale przeciwko konkretnym osobom. Boję się, że kiedy we wrześniu na nowo ruszą rozprawy, znowu gdzieś napiszą, że radio wyłudziło dotację, że radio oszukiwało, podrabiało podpisy. Radio tego nie robiło, a czy osoby, którym stawia się zarzuty, są winne, wykaże sąd.

    Nie ukrywajmy, że sprawa wspomnianych zarzutów nie działa korzystnie na wizerunek Victorii. Przełożyło się to na przykład na słuchalność?
    – Tak, trochę spadła słuchalność, a i reklamodawcy rzadziej do nas zaglądają. Jednak nie wiem, czy jest to wina tych zarzutów, czy też wszystko przez mniejszą aktywność radia w ostatnich miesiącach. Mniej akcji promocyjnych, mniej patronatów medialnych. Ale to się wkrótce zmieni. Ruszamy w teren z naszymi gadżetami promocyjnymi, będą rozdawane z samochodu – kubki, koszulki, smycze, długopisy. Będzie także więcej patronatów medialnych. Chcielibyśmy, żeby ci, którzy przestali nas słuchać, znowu nas odnaleźli w eterze. Radio Victoria ma być narzędziem ewangelizacji. Dla mnie to taka duża parafia w eterze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół