• facebook
  • rss
  • Na urodzinach u Mamy

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 37/2012

    dodane 13.09.2012 00:00

    – Spowiadano się na stojąco, choć na placu stały cztery konfesjonały – mówi o. Grzegorz Bakalarz, który przyjmował penitentów na placu pielgrzymkowym.

    Najstarsze miejsce kultu maryjnego na Mazowszu zachodnim znajduje się w Domaniewicach. To tutaj 8 września, w święto Narodzenia NMP, od lat przybywają liczni pielgrzymi. Jednak już kilka dni wcześniej przed dniem odpustu w kaplicy sanktuarium obserwuje się wzmożony ruch.

    To mieszkańcy domaniewickiej parafii św. Bartłomieja przybywają, żeby modlić się przed cudownym obrazem Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych i Pięknej Miłości. Oni pielgrzymują przed głównymi uroczystościami.

    Mama, córka, żona

    Nad placem pielgrzymkowym w Domaniewicach góruje pomnik kard. Stefana Wyszyńskiego, który w 1975 r. ustanowił tu sanktuarium maryjne. Podczas Sumy odpustowej przy kardynale zbiera się tłum wiernych. Wyróżniają się osoby w kolorowych strojach łowickich. Nic dziwnego, to rejon silnych tradycji ludowych. Uwagę zwracają również dzieci, które bez skrępowania podchodzą pod ołtarz. Jednym z nich jest Justyna, córka państwa Szymanowskich, którzy mieszkają w Domaniewicach od niedawna. Aneta Szymanowska zna dobrze to sanktuarium. Jej mama i babcia stąd pochodzą. – Można powiedzieć, że Justysia tu się wychowała, przynajmniej latem, kiedy tu przebywaliśmy, zanim na stałe zamieszkaliśmy w Domaniewicach – mówi mama Justynki, przytulając ją do siebie. Patrząc na ich twarze, od razu na myśl przychodzi piękno miłości matczynej. Sanktuarium to tradycyjne miejsce zawierania małżeństw.– Ksiądz zaproponował mi ślub albo w kaplicy, albo w kościele parafialnym. Wybrałam kaplicę, bo nie wyobrażałam sobie swojego ślubu gdzie indziej – opowiada Małgorzata Włodarczyk, która – jak większość mieszkańców parafii – uczestniczyła w przygotowaniach do uroczystości odpustowej. – Byliśmy z pielgrzymką w piątek po południu. Po modlitwie różańcowej mieliśmy rekolekcje, a wieczorem o 21.00 apel. Już od lipca mieliśmy wyznaczone godziny czuwania przy cudownym obrazie. Tak jak zawsze, modliłam się o zdrowie i szczęśliwe małżeństwo. Jak dotąd, te prośby się spełniają, myślę, że Opatrzność Boża czuwa nad nami – dodaje pani Małgorzata.

    Prośby „wychodzone”

    Magdalena Dąbrowska przybyła do Domaniewic z pielgrzymką z Głowna. Razem z nią przyszły jej nastoletnie dzieci – Maria i Jan. – Przyszliśmy prosić o pomoc w ciężkiej sytuacji. Ojciec chrzestny Marysi miał kilka dni temu operację. Wykryto u niego raka. To trudne chwile, ale trzeba zaufać Bogu – mówi pani Magda. Mimo smutnych doświadczeń, towarzyszy jej uśmiech. – Dla mnie 8 września to szczególna data. Mam przecież dzisiaj urodziny – dodaje. Pani Bożena z Łowicza wyruszyła do Domaniewic o 6.30. – Chodziłam już z pielgrzymką krakowską na Jasną Górę, ale zawsze marzyła mi się pielgrzymka, w której idę z mężem. W tym roku małżonek powiedział: „Teraz albo nigdy!”. I poszliśmy do Domaniewic. Dziękowałam za wspólnotę rodzinną, ale także parafialną oraz Wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym „Kana”, do której należę – mówi pątniczka. W Domaniewicach pielgrzymi są traktowani szczególnie. Doceniając ich trud, miejscowi przygotowali dla nich ciepły posiłek oraz ciasta. To dla ciała, a dla duszy – odpust zupełny.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół