• facebook
  • rss
  • Korepetycje z miłości

    Agnieszka Napiórkowska

    dodane 24.09.2012 15:00

    Nauka na cudzych błędach rzadko kiedy jest naszą mocną stroną. Warto jednak z niej skorzystać.

    W niedzielę 23 września w parafii św. Stanisława w Skierniewicach po wieczornej Mszy św. zawiązało się pierwsze w diecezji łowickiej Ognisko Wiernej Miłości "Sychar". Na kilka godzin przed spotkaniem zastanawiałam się, ile osób zdecyduje się na nie przyjść. Nie miałam wątpliwości, jak bardzo jest ono potrzebne i jak wielu ludzi samotnie boryka się z dochowaniem wierności złożonej przysiędze. Obawiałam się jednak, że ci, którzy przeżywają kryzys, którzy myślą o rozstaniu lub już się rozwiedli, nie znajdą w sobie wystarczająco dużo siły, by wyjść z domu i swoim doświadczeniem podzielić się z innymi. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne. Myślę, że liczba osób, które wzięły w nim udział, zaskoczyła nawet organizatorów. I - co ciekawe - na spotkanie przyjechały osoby z innych działających już ognisk z Łodzi, Trójmiasta, Opola. Przyjechali, by dać świadectwo, że każde małżeństwo jest do uratowania. Swoją obecnością pokazali, jak ważna jest dla nich wierność złożonej przed Bogiem przysiędze. Słuchając świadectw ludzi, którzy z determinacją walczą o swoje małżeństwo, z minuty na minutę nabierałam przekonania, że bez względu na sytuację, w jakiej się znaleźli, uproszą Boga o zwycięstwo miłości. Po spotkaniu zrobiłam sobie szybki rachunek sumienia. Pomyślałam o profilaktyce. Zastanawiałam się, czy każdego dnia robię wszystko, by mój mąż poczuł, że jest dla mnie najważniejszy. Nigdy przecież nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.

    Zamiast martwić się statystykami, tego wieczoru modliłam się za swoje małżeństwo, za tych, którzy przeżywają kryzys i za narzeczonych. Od lat, pracując jako doradca rodzinny, spotykałam się z młodymi ludźmi, którzy po kilkunastu, a nawet kilku latach podejmują decyzję o rozwodzie. Wśród nich są małżonkowie, do których w ramach kursu przedmałżeńskiego mówiłam konferencje o miłości, dialogu, rozwiązywaniu konfliktów. Tłumaczyłam też, że przysięga, którą złożą przy ołtarzu, będzie obowiązywała aż do śmierci. Zawsze wtedy przytakiwali mi, mówiąc, że mają tego świadomość. Niestety, w niektórych przypadkach zdanie zmienili już po kilku latach. Dlaczego? Może dlatego, że zabrakło im modlitwy. Tej osobistej i wspólnotowej: rodziców, duszpasterzy, doradców, którzy mówili im o miłości...

    Po pierwszym spotkaniu wiem, że ogniska sycharowskie są nie tylko realną pomocą dla małżonków, którzy doświadczają trudności. Są korepetycjami z miłości. I zachętą dla wszystkich małżeństw,  które dziś są szczęśliwe, by pamiętały, że szczęście nie jest dane raz na zawsze, że trzeba się o nie troszczyć i je pielęgnować. I - co ważne - po takiej nauce koniecznie trzeba odrobić lekcje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół