• facebook
  • rss
  • Na ulicy leży szczęście

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 40/2012

    dodane 04.10.2012 00:00

    Kolekcjoner. Jan Kopka w swoim prywatnym muzeum ma prawie 9 tys. eksponatów. Wśród nich są... obrazki prymicyjne, dzięki którym ma szansę trafić do Księgi Rekordów Guinnessa.

    Osiemdziesięcioletni Jan Kopka, emerytowany strażak, pszczelarz, gawędziarz, swat, a przede wszystkim kolekcjoner, od lat mieszka w Chorkach w gminie Grabów. W pomieszczeniach gospodarczych obok domu stworzył prywatne muzeum. Gromadzi w nim m.in. przedmioty związane z ochotniczą strażą pożarną, gospodarstwem domowym, pszczelarstwem.

    Jak sam mówi, zbiera niemal wszystko. Nie bierze tylko „mokrego i kradzionego”.

    Spacerkiem po przeszłości

    Gdy się ogląda zgromadzone aparaty telefoniczne, obrazy, rzeźby, zegarki, proporczyki, maszyny do szycia i pisania, a także kalendarze, hełmy i żelazka, uwagę przykuwają nie tylko te najstarsze, ale także te, które wiele osób pamięta ze swojego dzieciństwa i młodości. Biorąc do ręki stare słoneczne okulary, nietrudno przenieść się do lat 60. XX w. i wyobrazić sobie nadmorskie molo, po którym spacerują panie w kaszmirowych sukienkach i dużych okularach. Robiąc krok dalej, jest się już na oficjalnych uroczystościach zakładowych, na których na stole prezydialnym wystawiono okolicznościowe proporczyki. Z zakładu do domu można przejechać taksówką, w której montowane były tachografy z jasno wyświetlonym napisem „Wolny” (jeden z nich jest własnością pana Jana). Jak przystało na dawnego krawca, w jego zbiorach znajduje się także 16 tys. guzików i 720 kolorowych zamków błyskawicznych. Większość eksponatów jest policzona, dzięki czemu wiadomo, że w muzeum pana Kopki jest także 870 proporczyków i ponad 2 tysiące obrazków prymicyjnych księży. – Dzięki nim podobno mam trafić do Księgi Rekordów Guinnessa. Na razie z tego samego powodu zostałem opisany w książce „Polskie rekordy i osobliwości” – mówi Jan Kopka. – W zbieraniu obrazków prymicyjnych i tych związanych z rocznicami święceń kapłańskich specjalizuję się od 1987 roku. Wcześniej zbierałem obrazki bożonarodzeniowe. Całą kolekcję podzieliłem na 4 wnucząt, dając im po 300 sztuk. Wnuczka Kasia postanowiła dalej ją powiększać. Dziś ma już 1453 obrazki bożonarodzeniowe. Mam nadzieję, że kiedyś przejmie także wszystkie moje zbiory – mówi pan Jan, którego do Księgi Guinnessa zgłosił pewien ksiądz z Lichenia. – Musiał mnie chyba widzieć w telewizji. Nie dość, że przysłał mi 60 obrazków, to jeszcze pokierował, jak i gdzie zgłosić swoją kolekcję, do której pierwszy obrazek (wydany na 45-lecie kapłaństwa) dostałem od ks. Zygmunta Frykowskiego z Topoli Królewskiej. Dziś w swoich zbiorach mam obrazki od abp. Władysława Ziółka i bp. Andrzeja F. Dziuby oraz wielu księży z kraju i ze świata. Najstarszy jest ks. Andrzeja Taczkowskiego z Lublina, który pierwszą Mszę św. odprawił w 1912 r. – opowiada kolekcjoner. Warto wspomnieć, że w przypadku wielu obrazków poszukiwania pana Jana nie ograniczają się tylko do zdobycia prymicyjnej pamiątki. O wszystkich kapłanach kolekcjoner pamięta w swoich modlitwach. W wielu przypadkach losy niektórych z nich są mu dobrze znane. Tak jest choćby z ks. Kowalczykiem, który w 1930 r. mówił kazanie na Mszy św. prymicyjnej ks. Jaworskiego, zamordowanego w Dachau.

    Start od podkowy

    Początki niecodziennej pasji pana Jana sięgają IV klasy szkoły podstawowej, do której uczęszczał w Dzierzbiętowie. – Jedna z naszych nauczycielek zachęcała nas, byśmy zbierali znaczki, guziki, kamienie, pocztówki. Jak mi coś wpadło do ręki, pamiętając jej słowa, odkładałem to do pudełka. Poważnym kolekcjonowaniem zająłem się w 1960 roku. Jechałem razem z żoną samochodem i na drodze zobaczyłem leżącą podkowę. Zatrzymałem się na środku drogi i – nie wysiadając z auta – podniosłem ją, mówiąc: „Zobacz, na ulicy leży szczęście”. Podkowa stała się jednym z eksponatów i tak to się zaczęło. Zbierałem wszystko, co wpadało mi w rękę i oko. Kiedyś, w latach 60. XX wieku, będąc w Nagórkach, przypadkiem zobaczyłem, jak starsza pani łupała węgiel oficerskim toporkiem strażackim.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół