• facebook
  • rss
  • Bo sól musi być słona

    Agnieszka Napiórkowska

    dodane 17.10.2012 15:00

    Po raz 5. w Skierniewicach odbywa się Tydzień Kultury Chrześcijańskiej. Szkoda, że w wielu jego wydarzeniach nie uczestniczą tłumy.

    Patrząc na sytuację z boku, powodów niskiej frekwencji można szukać np. w mało atrakcyjnym programie czy nietrafionych tematach. Tak mógłby powiedzieć tylko ktoś niezaangażowany. Mam nadzieję, że takimi osobami nie są księża, katecheci, członkowie różnych stowarzyszeń i ruchów, a także wielu wiernych, których każdej niedzieli spotykam na Mszy świętej.

    Uczestnicząc w spotkaniach i modlitwach odbywających się w ramach TKCh, który de facto rozpoczął się w środę, a więc jest tygodniem 11-dniowym, nie ukrywam, że wielu osób mi tam brakuje. Nie mam żalu do tych, którzy musieli pozostać w pracy czy domu. Brakuje mi tych, którzy wybrali leżenie na kanapie i oglądanie telewizji czy choćby pójście na spotkanie z Marią Czubaszek. Tak się złożyło, że jej wizyta zbiegła się z wykładem ks. dr. Stanisława Skobla, który w sobie właściwy sposób (czytaj: ciekawie) wprowadził zebranych w Rok Wiary. No cóż, z szansy takiej skorzystało jedynie kilkanaście osób.

    Na brak frekwencji nie mogła jednak narzekać pani Maria, której – jak donosiły lokalne media – słuchało 2, a nawet 3 razy więcej osób. Gdy zestawiam te dwa spotkania, jak bumerang wracają do mnie słowa z Pisma Świętego: „Jeśli sól straci swój smak, czymże ją posolić?”. Czemu ludzie wolą słuchać kobiety przyznającej się do aborcji, która próbuje przekonywać, że każda matka ma prawo do podjęcia decyzji, czy poczęte dziecko chce urodzić, czy chce dokonać aborcji? Jakiego wyboru dokonała pani Czubaszek, wszyscy wiemy. Publiczne opowiadanie o swoich grzechach z dumą, a nie wstydem wywołuje we mnie niesmak. Pójście zaś na spotkanie, w którym pani satyryk jest gwiazdą, w mojej ocenie jest zgodą na tracenie smaku. Soli, oczywiście!

    By nie zostać posądzoną o moralizatorstwo i narzekanie, dodam, że – jak zwykle – ze smutku wyprowadził mnie Pan Jezus. Zrobił to najpierw podczas Warsztatów Wokalnych „Harmonia”, podczas których 80 osób przez prawie 20 godzin doskonaliło swój warsztat, by z mocą w trakcie koncertu finałowego zaśpiewać z Magdą Anioł: „Mogłoby się zdawać, że ta wojna jest przegrana,/ że Ty jesteś pokonany i ja jestem pokonana./ Mogłoby się zdawać, ale coś się wydarzyło,/ Byłam dzisiaj rano w grobie i nikogo tam nie było!/ To wielka wygrana, wykrzykujmy Alleluja, wielbiąc Pana”. Równie mocne pocieszenie przyszło w Dniu Dziecka Utraconego, kiedy – stojąc przy kapliczce z wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe – ks. Grzegorz Gołąb modlitwą objął wszystkie dzieci, które się nie narodziły. Modląc się, pamiętał zarówno o tych, których rodzice oczekiwali, jak i o tych, którym na drodze do narodzin stanął grzech rodziców. Od razu w myśli powracały słowa nadziei: „Byłam dzisiaj rano w grobie i nikogo tam nie było”.

    A swoją drogą – cieszę się, że w programie bieżącego TKCh jest tak wiele modlitwy. Taki plan sprawia, że nikt nie może powiedzieć, że to, co się działo, nie było ważne i głębokie. A ponieważ tydzień wciąż trwa, nie tracę nadziei, że wiele zaangażowanych osób uda mi się jeszcze na nim spotkać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • 2405
      21.10.2012 23:48
      Alleluja
      od dawna przyzwyczajeni jesteśmy, że wartościowe treści, więcej jedyne treści warte uwagi są prezentowane w telewizji, stąd popularność tzw "Celebrytów". Więc tu może nie tyle o wiarę co o rozum chodzi, ludzie nie nawykli do myślenia samodzielnego i stąd łatwo idą z prądem...duchem czasu...moralnością etapową...czyli odczłowieczeniem.
      z Bogiem
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół