• facebook
  • rss
  • Nie rzucim ziemi...?

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 43/2012

    dodane 25.10.2012 00:00

    Niektórzy rolnicy obrażają się, gdy nazywa się ich chłopami. Stanisław Budzeń wręcz przeciwnie – dumny jest ze zdobycia tytułu Chłopa Roku 2010.

    W Strugienicach niedaleko Łowicza obchodzono hucznie 150-lecie istnienia kółek rolniczych i 145-lecie kół gospodyń wiejskich na ziemiach polskich. Z okazji święta tych zasłużonych dla polskiej wsi organizacji do Strugienic przyjechał Stanisław Kalemba, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

    Wraz z innymi zaproszonymi gośćmi uczestniczył w Mszy św. sprawowanej przez bp. Józefa Zawitkowskiego.

    Chłop czy nie chłop?

    Minister, zachwycony oprawą Mszy św. przygotowaną przez ludowy zespół „Blichowiacy”, przypomniał zebranym początki działalności kółek rolniczych na ziemiach polskich. – Główny cel, jaki postawili sobie ich twórcy, to obrona polskiej kultury i polskiej ziemi. Wprowadzali nowoczesne, jak na tamte czasy, rozwiązania: zakładali młyny, cukrownie i gorzelnie, uczyli chowu zwierząt, organizowali mechanizację na polskiej wsi. Duża w tym zasługa księży, czego dowodem są postacie ks. Piotra Wawrzyniaka i ks. Wacława Blizińskiego. Ludzie jednoczyli się w kółkach tworzonych przy parafiach w całej Polsce. Była taka tradycja, żeby chociaż raz w miesiącu spotkać się po Mszy i porozmawiać. Historia kółek rolniczych najlepiej była przedstawiona w filmie „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” – powiedział minister Kalemba. Przemiany gospodarcze w Polsce spowodowały również zmianę w postrzeganiu wsi i jej mieszkańców. – Kiedy w Sejmie rozmawiamy na konferencjach, to tam nas pouczają, że „chłop” to nie jest właściwe określenie ekonomiczne, raczej zalecają, żeby mówić o „przedsiębiorcy” czy „producencie rolnym”. Wtedy mówię: „Bracie, przeczytaj sobie »Chłopów« Reymonta, za których otrzymał Nagrodę Nobla”. Trzeba pamiętać, że „chłop” to jest wielkie słowo. Kiedy byłem w 1995 roku w USA po wielkich przemianach w Europie, które rozpoczęły się w Polsce, usłyszałem od wysokiego rangą urzędnika: „To, że to się rozpoczęło w Polsce, to po pierwsze zasługa polskiej wiary i po drugie – chłopów, którzy obronili swoją prywatną własność” – mówi minister Kalemba. Za nazwanie go „chłopem” nie obraża się Stanisław Budzeń z Boczek, Chłop Roku 2010 i wielokrotny mistrz w dojeniu sztucznej krowy. – Uczestnictwo w takich zawodach to odskocznia od codzienności. Zazwyczaj jedziemy na nie całą rodziną i to jedyny taki wspólny urlop w roku. Prowadzenie gospodarstwa to praca 24 godziny na dobę, tak jak prowadzenie własnego biznesu. Nawet gdy byłem w szpitalu, cały czas myślami byłem na swojej ziemi – mówi pan Stanisław. Wraz z innymi rolnikami zauważa niepokojące zmiany na wsi. – Zamiera hodowla zwierzęca, część ludzi obsiewa tylko pola i idzie pracować do miasta. Na razie jeszcze nie rzucają ziemi, bo są bardzo przywiązani. Ale kto wie? Może za parę lat, kiedy cena ziemi pójdzie jeszcze w górę, tak się stanie? – zastanawia się S. Budzeń.

    Co z tymi kółkami?

    Jeszcze 20 lat temu popularne spółdzielnie kółek rolniczych prężnie działały. Jedyna, która przynosi jeszcze zysk w województwie łódzkim, działa w Zdunach.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół