• facebook
  • rss
  • To nie był zwykły kapłan

    dodane 06.12.2012 00:00

    – Ksiądz Jerzy jest mi bliski. W domu mam jego relikwie. Wzywając jego wstawiennictwa, ufam, że tak jak byliśmy blisko jako kapłani na ziemi, tak teraz on, już jako błogosławiony, pamięta o łowickim biskupie – mówi bp Andrzej F. Dziuba.

    Wniedzielę 2 grudnia do parafii Świętej Trójcy w Strzelcach uroczyście zostały wprowadzone relikwie bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Do ołtarza przynieśli je członkowie grupy modlitewnej, którzy w każdy czwartek wstawiają się za kapłanów i ich następców. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Andrzej F. Dziuba. W uroczystości uczestniczyli także ks. prał. Stanisław Pisarek oraz młodzież rozpoczynająca dwuletnie przygotowania do sakramentu bierzmowania. O oprawę Mszy św. zadbał parafialny chór prowadzony przez s. Gabrielę Hasiurę, pasjonistkę.

    Duet męczenników

    – O sprowadzeniu relikwii myślałem już od dawna – mówi ks. Grzegorz Ziąbski, proboszcz. – Mój pierwszy rok w seminarium zbiegł się z jego śmiercią. Potem widziałem tłumy, które przyjeżdżały do jego grobu. Słuchałem opowieści o ludziach, którzy przystępowali tam do sakramentu pokuty po wieloletniej przerwie. Przez cały okres formacji seminaryjnej nawiedzałem jego grób kilka razy w miesiącu. Czytałem jego kazania. Poznawałem życiorys. Obrałem go sobie jako patrona i wzór swojego kapłaństwa. Stąd też czyniłem starania, by do parafii sprowadzić jego szczątki. Udało się to 3 listopada, w Roku Wiary. Razem z parafianami udałem się do Warszawy, skąd przywieźliśmy jego relikwie – opowiada ks. Grzegorz. Otrzymane szczątki zostały umieszczone w XIX-wiecznym relikwiarzu, obok fragmentu relikwii św. Faustyna, żołnierza i męczennika z I wieku. Jak zapewniają proboszcz i parafianie, obaj będą otaczani tu czcią. Poza czwartkowymi modlitwami, każdego 19. dnia miesiąca w parafii będzie odmawiana Litania do ks. Jerzego, po której każdy z parafian będzie mógł oddać cześć relikwiom. Ponadto istniejąca od 14 lipca 2006 r. grupa modlitewna otrzyma także imię ks. Jerzego Popiełuszki. – Bardzo cieszymy się z jego obecności w naszej parafii – mówi Zdzisława Drzewiecka, która razem z mężem Eugeniuszem i Marią Ciszewską wnosiła do kościoła relikwie. – Ksiądz Popiełuszko nie jest nam obcy. Uczestniczyliśmy kiedyś w jego Mszach za ojczyznę, które odprawiał w Głogowcu. Potem śledziliśmy wydarzenia związane z jego uprowadzeniem, śmiercią, pogrzebem. Był on człowiekiem twardym, który kochał ludzi. Mamy nadzieję, że jako świetny organizator zmobilizuje parafię do większej aktywności – mówi pani Zdzisława. – Na pewno tak będzie – wtrąca pan Eugeniusz. – To nie był zwykły kapłan. Dziś też takich nie brakuje. I o tym trzeba pamiętać. Teraz podczas cotygodniowych modlitw będę prosił go o odważne wyznawanie wiary dla siebie i wszystkich parafian – dodaje E. Drzewiecki.

    Nie zawsze rozumiany

    Na pomoc błogosławionego kapłana liczą także mieszkające w parafii siostry pasjonistki. – Obecność relikwii daje szansę spotkania się z nim, a także spotkania się z przykładem jego życia – mówi s. Gabriela Hasiura. – On – podobnie, jak Pan Jezus – nie przychodzi tu do tłumów, ale do konkretnej osoby. Myślę, że ze swoją historią życia, w której było tak wiele cierpienia, zarówno dla nas, jak i całej parafii będzie nadzieją i wsparciem. Ufam, że będzie obecny zwłaszcza przy tych, którzy cierpią – podkreśla s. Gabriela, która ma nadzieję, że ks. Jerzy stanie się podporą szczególnie dla rodziców, którzy z różnych powodów stracili swoje dzieci, a których w parafii jest wyjątkowo dużo. Proboszcz i parafianie cieszą się, że relikwie wprowadził do parafii bp Andrzej F. Dziuba, który znał ks. Popiełuszkę. Po Eucharystii w chwili refleksji ordynariusz powrócił do wspomnień związanych z ks. Jerzym. – Kiedy przyszedłem do Warszawy w 1981 r., jednym ze szczególnych znaków, jakie tam spotkałem, była posługa ks. Jerzego, zarówno dla służby zdrowia, jak i Wyższej Szkoły Pożarniczej oraz robotników. Potem, podczas nawarstwiających się problemów, które w konsekwencji doprowadziły do stanu wojennego, uczyliśmy się od niego miłości do Boga, ojczyzny, człowieka. Może nie do końca ją rozumieliśmy, ale tak to bywa, że takich charyzmatyków niełatwo zrozumieć. Ale widać, że Bóg się nim posługiwał, bo dziś jest błogosławionym. Ja często go wspominam, zwłaszcza dramat jego ostatnich dni życia, bo to ja przekazywałem prymasowi wiadomość o jego uprowadzeniu. Potem długo mieliśmy nadzieję, że żyje. Ale widocznie oprawcy szybko się zorientowali, że będzie konsekwentny w swoim świadectwie, dlatego też zdecydowali się na dokonanie tego morderstwa. Bóg jednak nie pozwolił o nim zapomnieć – mówił biskup, który prosił parafian, by księdza Popiełuszkę przyjęli jako swojego orędownika, przyjaciela i brata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół