• facebook
  • rss
  • Oazy na pustyni świata

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 50/2012

    dodane 13.12.2012 00:00

    – Pamiętam świadectwo jednej z mam, która po przyjeździe swojej córki z rekolekcji powiedziała: „Proszę księdza, ona zaczęła obierać kartofle, a wcześniej tego nie potrafiła” – mówi ks. Grzegorz Gołąb, moderator diecezjalny Ruchu.

    Obchody jubileuszu 20-lecia oazy łowickiej były okazją do przypomnienia początków działalności Ruchu Światło–Życie na terenie diecezji. W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP do Skierniewic przybył również moderator krajowy oazy ks. Adam Wodarczyk.

    Kolebka w Domaniewicach

    Na spotkaniu w sali gimnastycznej skierniewickiego Gimnazjum nr 3 opowiadano o oazowych wspólnotach parafialnych, oglądano zdjęcia z rekolekcji wakacyjnych i zimowych oraz dni skupienia. Wspominano ludzi, którzy zapisali się w historii ruchu oazowego diecezji, m.in. pierwszego nieformalnego moderatora ks. Bogusława Giertugę, który pochowany jest w Strzegocinie koło Kutna.

    Ks. Stanisław Dusiło przedstawił zebranym historię oazy łowickiej, w której szczególnym miejscem są Domaniewice. To tam ks. Dusiło, ówczesny proboszcz, stworzył silny ośrodek oazowy. Tam również w 1992 roku odbył się pierwszy dzień wspólnoty Ruchu Światło–Życie nowo powstałej diecezji łowickiej. – Ks. Dusiło, jak tylko został proboszczem, zaczął od tworzenia wspólnoty oazowej – wspomina Roman Gajda. – To on organizował wyjazdy na rekolekcje formacyjne. Tak się złożyło, że przeszedłem pełną formację, będąc jeszcze w archidiecezji warszawskiej. Można stwierdzić, że wspólnota oazowa ukształtowała mnie jako człowieka. Także moje postawy patriotyczne, o które w czasach komunizmu dbał ks. Dusiło. Do dziś jest ona cały czas obecna w moim życiu. Już po studiach miałem takie chwile, w których próbowałem układać sobie świat po swojemu, ale zawsze z podkulonym ogonem wracałem do ruchu. W pewnym momencie włączyłem się nawet w rekolekcje międzynarodowe i właśnie tam w 2005 r. poznałem swoją żonę.

    Domowy Kościół

    Roman Gajda angażuje się teraz w działalność w Domowym Kościele – gałęzi rodzinnej Ruchu Światło–Życie. Tam swoje miejsce znaleźli również Monika i Jacek Mozgowie ze Skierniewic. – Należę do oazy od 15. roku życia – mówi Monika Mozga. – Trafiłam na rekolekcje za namową koleżanki. Jej się nie spodobało, a ja zostałam. Później, w czasach narzeczeńskich, wciągnęłam do ruchu mojego przyszłego męża. Teraz od czterech lat należę do Domowego Kościoła. Na początku, w porównaniu do ruchu młodzieżowego, narzekałam, że za mało jest spotkań. Prowadzący je ksiądz tonował moje zapędy, twierdząc, że przy obowiązkach domowych i tak trudno mi będzie znaleźć czas na nie. I miał rację. Choć jest trudno pogodzić działalność w ruchu z macierzyństwem, staram się uczestniczyć w spotkaniach, takich jak choćby to w Skierniewicach. Punktem kulminacyjnym obchodów jubileuszu była Eucharystia. Na Mszy św. w kościele św. Stanisława bp senior Alojzy Orszulik przywołał obraz pustyni, na której oazy są miejscami życia, a wspólnoty Ruchu Światło–Życie były i są nadal miejscami życia na pustyni świata, który nie uznaje Boga.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół