• facebook
  • rss
  • Cynowe pląsy bez promili

    dodane 07.02.2013 00:00

    Poza czterema tortami jubileuszowymi, pląsami do białego rana, zabawami prowadzonymi przez wodzireja i pysznym jedzeniem było losowanie m.in. maszyny do masażu, a także wejściówek do Centrum Nauki „Kopernik” w Warszawie i Centrum Sportu i Rekreacji „Classic” w Skierniewicach.

    W sobotę 2 lutego w Skierniewicach, po uroczystej Mszy świętej koncelebrowanej w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa na Widoku, rozpoczął się jubileuszowy Bezalkoholowy Bal Karnawałowy. Organizatorem imprezy były Domowy Kościół i parafia na Widoku. Jak przystało na 10. (cynową) rocznicę, organizatorzy pomyśleli o wielu atrakcjach i wspólnych zabawach dla dorosłych, młodzieży i dzieci.

    W balowej sali, w którą zamieniła się aula Zespołu Szkół im. ks. S. Konarskiego, zgromadziło się 280 osób. Wśród uczestników karnawałowej zabawy byli prezydent Skierniewic Leszek Trębski z żoną, diecezjalna para Domowego Kościoła Beata i Tomasz Głowienkowie, a także wszyscy kapłani, którzy w ciągu 10 lat zajmowali się organizacją balów. Jak podkreślali organizatorzy, bezalkoholowy bal to nie tylko okazja do dobrej zabawy. To także sposób dawania świadectwa i czas na wspomnienia. – Organizatorem pierwszego balu był najstarszy krąg Domowego Kościoła działający w Skierniewicach – mówi Danuta Gajek. – Nie było wtedy łatwo. Musieliśmy pokonać trudności lokalowe, a przede wszystkim przekonać ludzi, że bez alkoholu można się świetnie bawić. Potraktowaliśmy to jako ewangelizację, która miała pokazać, że możemy bawić się całymi rodzinami na trzeźwo. Dziś chętnie wracamy pamięcią do balów, które otwierał biskup, czy do tych z wyjątkowymi gośćmi, jak choćby z ks. Władysławem Zązlem. Dla mnie i dla mojego męża na pewno ważny będzie ten bal, bo w tym roku obchodzimy 45. rocznicę ślubu. Cieszymy się, że razem z nami bawią się tu także rodziny z Kutna, Łowicza, Spały, Sochaczewa czy Lubochni – podkreśla D. Gajek. Wśród pląsających par byli także Katarzyna i Tomasz Widulińscy z Lubochni. – Jesteśmy tu już po raz ósmy – wyjaśnia Tomasz. – W poprzednich latach w balu uczestniczyły także nasze dzieci. W tym roku zostawiliśmy je z babcią w domu, bo chcieliśmy się trochę nacieszyć sobą – mówi, przytulając do siebie Kasię, która nie ukrywa, że bardzo brakowało jej takiego czasu. Rozmawiając z wieloma osobami, trudno znaleźć takie, którym bal by się nie podobał. – Cieszymy się, że od lat ta impreza cieszy się dobrą marką. Z roku na rok staramy się uczyć się na swoich błędach. Fakt, że tak wiele osób świetnie się bawi, jest dla nas nagrodą za poniesiony trud – podkreśla Piotr Bibik, jeden z organizatorów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół