• facebook
  • rss
  • Życie mi się uprościło

    dodane 07.03.2013 00:00

    – Kiedy otrzymałem telefon z propozycją dania świadectwa na rekolekcjach w Rzeczycy, miałem wrażenie, że na to czekałem. I choć bałem się, zgodziłem się opowiedzieć o tym, co Bóg dla mnie zrobił – mówi Lech Dyblik, znany polski aktor filmowy i telewizyjny.

    Wierni z parafii św. Katarzyny w Rze- czycy, choć miesz- kają na wsi, na brak kontaktów z wielkim światem nie mogą narzekać. Nieraz w ich kościele odbywały się spotkania ze znanymi aktorami, muzykami i artystami. Nikogo nie zdziwił więc fakt, że w tym roku razem z rekolekcjonistą, którym był ks. Paweł Śmigiel, do parafii przyjechał także Lech Dyblik. Kazania i świadectwa nie tylko wywoływały wzruszenie i łzy, ale także poruszały serca. Świadczyły o tym długie kolejki do konfesjonałów.

    Uświadomione szczęście

    Tak wielkiego duchowego poruszenia w parafii dawno już nie było. Tematem rekolekcji była „Trzeźwa wiara”. Ks. Paweł w mocny sposób mówił o uzależnieniach, znieczuleniach i ucieczkach od realnego życia, a także o emocjach i uczuciach. Wyjaśniał, czym jest trzeźwa wiara. – Nie trzeba być alkoholikiem, żeby być nietrzeźwym.  Można mieć za dużą dozę złości i z tego powodu być tak pijanym, że wszyscy będą od nas uciekać – przekonywał. Podczas głoszenia homilii rekolekcjonista dzielił się z wiernymi także swoim doświadczeniem. – Przyznam się, że choć znamy się długo, jego opowieść o trudnej relacji z ojcem doprowadziła mnie do łez – mówi ks. Henryk Linarcik, proboszcz parafii św. Katarzyny w Rzeczycy. Podobne chwile wielu parafian przeżywało także podczas świadectwa Lecha Dyblika. – Przeszedłem 20 lat trzeźwienia i nawracania się – mówił aktor. – 20 lat prostowania ścieżek, w moim przypadku nie jest poezją. Najlepszym sprawdzianem mówiącym, jak bardzo moje ścieżki były poplątane, była sytuacja w moim domu. Żona mi nie ufała. Obrzydzenie wzbudzały we mnie słowa: mąż i ojciec, bo mówiły, że ja jestem do czegoś zobowiązany. Moje dzieci mnie lekceważyły. Byłem nieszczęśliwy. Kiedy raz przechodziłem w Łodzi obok kościoła ojców jezuitów, usłyszałem bijące dzwony. Nie miałem wątpliwości, że one po mnie dzwonią, że to Pan Bóg mnie wzywa. Nie wierzyłem, że moje życie może się zmieniać. A jednak!. Poszedłem do spowiedzi, po której dotarło do mnie, że nie jestem najważniejszy na świecie. Zacząłem chcieć być mężem i ojcem. Wreszcie poczułem się na miejscu. Po latach odkryłem, że moja żona jest ciekawą i mądrą kobietą, że mam wspaniałe dzieci. Dziś wiem, że człowiek może być wolny tylko wtedy, gdy się odda Chrystusowi. Od tamtego czasu moje życie bardzo się uprościło. Nie boję się i wiem, że szczęścia nie trzeba szukać. Trzeba sobie je tylko uświadomić – mówił Lech Dyblik.

    Otwarcie o wierze

    Od kilku lat na rekolekcje do Gimnazjum w Żelaznej zapraszane są osoby znane z filmu, teatru czy świata sportu, które podczas spotkań z młodzieżą opowiadają nie tylko o swojej pracy i karierze, ale także o Bogu. W tym roku było podobnie. 25 lutego w pierwszym dniu rekolekcji do gimnazjalistów przyjechał piłkarz Marek Citko. – Zapraszając znane osoby, które otwarcie przyznają się do Boga, chcemy pokazać młodzieży, że wiara nie jest prywatną sprawą, którą trzeba ukrywać – mówi prowadzący rekolekcje ks. Mirosław Nowosielski. Podczas spotkania młodzież miała możliwość zadawania piłkarzowi wielu pytań. Część z nich dotyczyła treningów, strzelonych goli, zgrupowań, kontuzji i radzenia sobie z popularnością. Z sali padały też pytania o wiarę. – Piłka nożna była moją pasją od dzieciństwa. Ona mnie ukształtowała. Jak nie zostałem powołany do reprezentacji, płakałem, ale postanowiłem sobie, że będę ćwiczył 3 razy więcej. I to dało efekty – opowiadał M. Citko. – Przeżyłem przemianę, która uporządkowała moje życie. Każdego dnia poza treningami chodziłem na Mszę św. Ona mnie pilnowała i pomagała być sobą. Tak było zarówno w chwilach sukcesów, jak i wtedy, gdy złapałem kontuzję. I choć może nie osiągnąłem wszystkiego jako piłkarz, Bóg pobłogosławił mi w taki sposób, że dał mi żonę i dzieci, które są moim szczęściem – mówił Marek Citko. Po raz kolejny spotkania zarówno w Rzeczycy, jak i Żelaznej pokazały, jak wielką siłę ma świadectwo.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół