• facebook
  • rss
  • Panie w męskim świecie

    dodane 07.03.2013 00:00

    Kobiety pracujące. – Jest u nas dużo policjantek, ale to są dziewczyny, które w niczym nie ustępują mężczyznom na służbie – mówi nadkom. Edyta Marczewska.

    Zmieniają się realia i zaciera podział na zawody typowo męskie czy kobiece. O ile widok policjantki na służbie nikogo już nie zaskakuje, to widok kobiety kierującej autobusem w mniejszych miejscowościach wywołuje jeszcze zdziwienie. Okazuje się, że panie – w roli przypisanej mężczyznom – doskonale sobie radzą, a nieraz robią to nawet lepiej od nich. Na specjalne, łagodniejsze traktowanie nie mają jednak co liczyć.

    Kobieta prezes

    Jolanta Papuga w męski świat piłki nożnej wkroczyła bez kompleksów. Od kilku lat jest prezesem KS Pelikan Łowicz. – Jak mnie poproszono, żebym startowała w wyborach, zadzwoniłam do męża i mówię: „Proszą mnie, żebym kandydowała na prezesa” – wspomina p. Jolanta. – Szukałam u niego wsparcia. Usłyszałam od niego: „Przecież ty to lubisz”. Zdecydowałam się więc na to, nie licząc, że wygram z mężczyzną. Jak mnie wybrano, pojawiło się zaskoczenie i myśl: „Czy dam radę?”. Ale na rozmyślanie nie było czasu, tylko trzeba było zakasać rękawy i ruszyć do pracy. Pani Jolanta wyznaje zasadę, że jeżeli coś mamy robić, to róbmy to z poświęceniem. Funkcję prezesa łączy z pracą zawodową. Na pracę w Pelikanie poświęca popołudnia i całe soboty. Także w niedzielę, jeżeli tego dnia rozgrywany jest mecz, w klubie można ją spotkać już od rana. Jest z drużyną na dobre i na złe. Towarzyszy piłkarzom w meczach wyjazdowych. Rodzina – mąż i synowie to rozumieją, bo sami uprawiają sport. Jako kobieta nie może liczyć na specjalne traktowanie. – Sukces ma wielu ojców, ale jeżeli jest porażka to prezes jest winny wszystkiemu. Na początku bardzo przeżywałam medialną krytykę. Teraz jest łatwiej. Uodporniłam się – dodaje pani Jolanta. O marzeniach związanych z pracą w klubie nie mówi, chociaż je ma. Twierdzi, że jak się spełnią, to o nich poinformuje. Woli skupić się na konkretnych działaniach.

    Agresywni pasażerowie

    Na szczególne traktowanie nie może liczyć pani Agata. Skierniewiczanie mogą ją zobaczyć za kierownicą miejskiego autobusu. – Na początku, jak zaczęłam pracować, dało się odczuć lekkie zdziwienie – opowiada p. Agata. – Spotkała mnie nawet zabawna sytuacja. Wchodzi babcia z wnuczkiem do autobusu i mówi do niego: „Patrz pani kieruje”, chłopczyk jej odpowiada: „Przecież to normalne”. W swojej pracy spotyka się z różnymi reakcjami pasażerów. Trafia się zadowolona pani, która poczęstuje cukierkiem, bo bezpiecznie dojechała do domu z kościoła. Ale bywa też i tak, że jakaś starsza kobieta grozi i wymachuje laską, bo według niej autobus stanął za daleko od krawężnika. Nierzadko słyszy wulgarne epitety. Marnym pocieszeniem jest to, że takie sytuacje przytrafiają się także jej kolegom kierowcom. Tej agresji wśród pasażerów i polskich kierowców nie może zrozumieć. – Uważam, że mniejszym stresem byłoby dla mnie pojechać ciężarówką do Londynu. W pracy kierowcy autobusu jest napięcie, że ktoś zrobi awanturę bez powodu. A przecież muszę nie tylko skoncentrować się na prowadzeniu pojazdu, ale uważać, który z pasażerów chce wsiąść czy wysiąść. Dodatkowo jeszcze pilnować, czy jadę zgodnie z rozkładem jazdy. Są tacy pasażerowie, którzy mają pretensje, że podjeżdżam na przystanek minutę po czasie. Nie mogą zrozumieć, że na zamknięty przejazd kolejowy czy czerwone światło na skrzyżowaniu nie mam wpływu – dodaje p. Agata, której nie jest obce prowadzenie również ciężarówki z naczepą. Pracowała już jako kierowca tira. To sposób na realizację marzeń o podróżowaniu. Może nie obejrzy piramid, ale mogła już poznać życie na zachodzie Europy, nie od strony turysty, ale codzienności. Zawód, który wykonuje, to znak czasu. Trudna sytuacja ekonomiczna w Polsce zmusiła ją do podjęcia takich wyzwań. Nie ukrywa, że ma pewną satysfakcję, gdy przy rutynowej kontroli policjanci nie mogą uwierzyć, że ma uprawnienia do prowadzenia autobusu czy ciężarówki. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jej praca nie jest czymś nadzwyczajnym. Za granicą wiele kobiet prowadzi samochody ciężarowe.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół