• facebook
  • rss
  • Rolada z fantazją

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 13/2013

    dodane 28.03.2013 00:00

    Po raz piąty w Młodzieżowym Centrum Kultury w Skierniewicach gospodynie mogły pochwalić się tradycyjnymi, świątecznymi potrawami i wypiekami własnej produkcji.

    W piątek 22 marca hol w skierniewickim MCK nabrał świątecznego wyglądu. Przystrojony kolorowymi jajami i słodkimi zającami stół uginał się pod potrawami przyrządzonymi przez uczestników konkursu na najsmaczniejsze danie wielkanocne. Tradycyjne dania – takie, jak żurek, pasztet i pieczone szynki – cieszyły degustatorów, którzy po ogłoszeniu wyniku przystąpili do konsumpcji. Nie zabrakło także deserów – mazurków, różnokształtnych drożdżowych bab i innych wielkanocnych łakoci.


    Chleb 
z dzieciństwa


    Potrawy często przygotowywane były w tradycyjny sposób. – Chleb wypiekam w starych glinianych naczyniach, należących od wielu lat do mojej rodziny i sąsiadów, w odrestaurowanym piecu chlebowym. Bochen w nim upieczony smakuje jak w dzieciństwie – opowiada Ewa Nagórska.
Potrawy nadały spotkaniu smak i zapach świąt, a wystawa prac plastycznego kółka dzieci i młodzieży oraz kramiki z dziełami twórców ludowych podkręciły atmosferę zbliżającej się wiosny.
Każdego roku około 20 osób przynosi przygotowane przez siebie potrawy, by jury oceniło je pod względem smaku, wyglądu i zgodności z tradycją.
– Na tegoroczny konkurs przygotowałam pasztet świąteczny, roladę z kurczaka, staropolską sałatkę, świąteczną ćwikłę, a na deser – sernik znakomity i mazurek królewski. Ale nie tylko smak się liczy. Żeby gotować smacznie i ładnie, trzeba mieć fantazję – opowiada Lucyna Masłocha ze Słupi. Gotowanie to jej hobby. Jest zwolenniczką tradycyjnych potraw i takie też gotuje na co dzień. – Chcę dzielić się swoją pasją. Jestem gospodynią dużej rodziny, sama przygotowuję święta i myślę, że mam się czym pochwalić. Mam dużo przepisów, ale często improwizuję, łącząc je ze sobą. W ten sposób powstają niepowtarzalne smaki – dodaje pani Lucyna.


    Biblioteczka przepisów


    Panią Ewę do wzięcia udziału w Wielkanocy Smakosza zachęcili znajomi córki. – Zawsze, gdy jedli moje potrawy, powtarzali mi, że powinnam startować w konkursach kulinarnych. Poza tym pracowałam z kobietami z kółek gospodyń wiejskich i chcę zachęcać panie do gotowania tradycyjnych dań, by podtrzymywać naszą kulturę narodową – mówi pani Ewa. Od dziecka uwielbiała gotować i piec. – Mam całą biblioteczkę przepisów. Zbieram je od bardzo dawna. Udało mi się kupić kilka starych książek kucharskich z tradycyjnymi potrawami. Poza tym właśnie takie imprezy jak ta dają możliwość poznania nowych dań. Wymieniamy się doświadczeniami, przepisami. Jest taka zbiorowa mobilizacja. Coś na zasadzie: „Ty będziesz? To ja też!” – śmieje się pani Ewa.
Sztuka ludowa, świąteczny, suto zastawiony polskimi potrawami stół pomagają niektórym przenieść się w odległe czasy. – Dania gotowane i wypiekane w tradycyjny sposób przypominają mi moje dzieciństwo. Nie było wtedy półproduktów. Potrzeba było dużo czasu na przygotowanie świąt. To nadawało im urok. Dla mojej tradycyjnej i religijnej rodziny to ważne. Wielkanoc Smakosza pozwala mi do tego wracać. To dla mnie przedsmak świąt – mówi pani Lucyna.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół