• facebook
  • rss
  • Uwiesiłem się na słowie

    dodane 11.04.2013 00:00

    O walce z nałogiem, modlącej się mamie i świadectwie dawanym w sądzie z Arkiem Nalejem, studentem ekonomii, rozmawia Monika Augustyniak.

    Monika Augustyniak: Czy Rok Wiary ogłoszony przez papieża Benedykta XVI jest dla Ciebie szczególnym czasem?

    Arek Nalej: Wiem, że to rok, w którym wyraźnie kładzie się nacisk na rozwój wiary, ale muszę przyznać, że każdego roku, każdego dnia coraz bardziej staram się o nią troszczyć.

    W jaki sposób?

    Budując osobową relację z Bogiem poprzez uczestnictwo w Eucharystii, rozważanie słowa Bożego, rekolekcje wyjazdowe, a także bycie członkiem Odnowy w Duchu Świętym. Tam też podejmuję ewangelizację – prowadzimy rekolekcje, organizujemy Msze z modlitwą o uzdrowienie. Gram na gitarze w diakonii muzycznej. To wszystko zbliża mnie do Boga.

    Zawsze byłeś człowiekiem wierzącym i tak bardzo zaangażowanym w życie Kościoła?

    Nie. Tak wygląda ostatnie pięć lat. Co prawda wychowałem się w rodzinie katolickiej i zawsze wiedziałem, że Bóg istnieje, ale nie miałem pojęcia, że jest tak blisko mnie, że jest przyjacielem. W gimnazjum wpakowałem się w narkotyki. Moje życie powoli zaczęło się staczać. Goniłem za przyjemnościami. Teraz widzę, że tak naprawdę było to poszukiwanie szczęścia, akceptacji i miłości.

    Udało się je znaleźć?

    Oczywiście, nie. Po kilku latach zacząłem dostrzegać, że takie życie nie ma sensu. Próbowałem coś zmienić. Wychodziło różnie. Jakiś czas byłem czysty, potem znów wracałem do używek. Aż w pewnym momencie miałem tego dość i zacząłem krzyczeć do Boga całym moim sercem, aby mnie uratował. W tym samym czasie moja mama dużo się za mnie modliła. Chodziła na modlitwy wstawiennicze i prosiła, by modlić się w mojej intencji. Tam ktoś poradził jej, żeby zaprosiła mnie na czuwanie w przeddzień Zesłania Ducha Świętego. Oczywiście pomyślała, że nie zechcę przyjść. Ale ja już wtedy zacząłem się szczerze spowiadać i chciałem zmiany. Mama zostawiła ulotkę o czuwaniu na stole, żeby wszyscy ją zobaczyli. Kiedy ją przeczytałem, zdecydowałem, że tam pójdę. Tego wieczoru wyspowiadałem się, ludzie ze wspólnoty modlili się nade mną. Od tamtego momentu zapragnąłem głębiej poznać Boga. Po jakimś czasie poszedłem na rekolekcje ewangelizacyjne Odnowy w Duchu Świętym i to był czas, w którym Bóg zaczął ożywiać moją wiarę. Podczas rekolekcji poznawałem Boga jako osobę, jako kogoś, z kim mogę budować relację. Na tych rekolekcjach były trzy bardzo ważne dla mnie wydarzenia: modlitwa o uzdrowienie, oddanie życia Jezusowi i modlitwa o wylanie darów Ducha Świętego. W trakcie tych modlitw doświadczałem obecności Boga, czułem, że On naprawdę jest i mnie kocha, czułem że jest obecny w Najświętszym Sakramencie! Pan Bóg uwolnił mnie od nałogu, wypełnił swoją miłością i nie potrzebowałem już niczego więcej. Oddałem Mu swoje życie. Potem wstąpiłem do wspólnoty i teraz staram się świadczyć o tym, czego Bóg dokonał w moim życiu.

    Łatwo było Ci się wyrwać ze starego sposobu życia?

    Wciąż byłem w tej samej szkole, spotykałem się z tymi samymi ludźmi. Część z nich uważała, że mi odbiło, czasem się śmiali. Ale kiedy zostawałem z kimś sam na sam, ludzie wypytywali mnie o Boga. Widzieli, że coś się we mnie zmieniło. Jakieś pół roku po rekolekcjach zdarzył mi się upadek. Następnego dnia poszedłem do spowiedzi. Byłem zrozpaczony. Nie mogłem sobie tego wybaczyć. Wydawało mi się, że tak dużo dostałem od Boga, że teraz już na pewno Bóg mi nie odpuści. Po sakramencie pojednania poszedłem na adorację, podczas której moja wspólnota modliła się na różańcu. Patrzyłem na Jezusa i nagle usłyszałem słowa: „Ja już ci przebaczyłem”. Kilka razy to do mnie dotarło. To mnie rozwaliło. Płakałem jak dziecko. To właśnie pokazuje, jak wielki jest nasz Bóg – przebacza szybciej niż my.

    Czy to był koniec Twojej historii z używkami?

    Niestety, nie. Po trzech latach okazało się, że muszę ponieść konsekwencje swoich czynów. Pewnego dnia do drzwi naszego domu zapukała prokuratura. Założyli mi sprawę o posiadanie narkotyków. Ciągnie się ona już prawie dwa lata. Na początku było strasznie. Byłem przerażony. Wściekałem się na Pana Boga, kłóciłem się z Nim codziennie. To był trudny sprawdzian mojej wiary. Bo do tego czasu myślałem, że ja już w pełni ufam Bogu, że jestem Mu całkowicie oddany. A ta sytuacja pokazała mi, że nic z tego. Boję się i tyle. Spierałem się z Bogiem, ale jednak ze wszystkim przychodziłem do Niego. I Bóg powoli przemieniał moje serce. Kiedyś dostałem proroctwo z Księgi Izajasza „Przepowiednia o posłannictwie Cyrusa” (Iz 45,1-6). Tam jest napisane: „Ja pójdę przed tobą i nierówności wygładzę. Skruszę spiżowe podwoje i połamię żelazne zawory”. Uwierzyłem, że to słowo jest skierowane do mnie. Po prostu się na nim uwiesiłem. Każdego dnia wbijałem je sobie do serca i powoli przestawałem się bać. Bóg mi obiecał, że wyrówna moje drogi, i wierzę, że to się stanie. Dziś patrzę na tę sprawę inaczej. Jestem wolny od lęku o moją przyszłość. Poza tym mam świetną sposobność, by dawać świadectwo w sądzie. Ostatnio zostałem wysłany na badania psychiatryczne. To śmieszna historia. Opowiedziałem świadectwo mojego nawrócenia i wysłali mnie na badania. Oczywiście, nie dziwię się, że mi nie wierzą.

    Czy to nie był moment kryzysu Twojej wiary? Trudno jest przyjąć taką drogę.

    Tak, to był trudny czas, w którym uczyłem się zaufania Jezusowi. I uczę się nadal. Każdego dnia na nowo oddaję moje życie Bogu i uczę się żyć Ewangelią. Nie zawsze jest to proste, ale jedno jest pewne: bez Boga nie dałbym rady. Uświadomiłem to sobie także w Wielką Sobotę, gdy Jezus pozwolił mi poczuć się tak, jak uczniowie – zagubieni, bez poczucia bezpieczeństwa. Bez Boga nie ma nic, a z Nim wszystko, czego pragnę: radość, szczęście, spełnienie... Siedząc przy grobie i ado- rując Najświętszy Sakrament, oddawałem Jemu mój grób, czyli moje słabości, zaniedbania, moją grzeszność – aby również i tam mógł zmartwychwstać. To jest mój Bóg: umywa mi nogi, umiera dla mnie na krzyżu i zmartwychwstaje, abym ja miał życie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół