• facebook
  • rss
  • Szczęście hafciarki

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 18/2013

    dodane 02.05.2013 00:00

    – Jak usiądę do haftowania, to mogę siedzieć aż do zmroku – mówi Bronisława Skwarna.

    Dzień Bronisławy Skwarnej zaczyna się wcześnie rano. Jak twierdzi, zamiast budzika, budzą ją anioły. Wstaje przed szóstą, żeby zdążyć na transmitowane w radiu Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

    Niepotrzebny telewizor

    Mimo 92 lat, pani Bronisława precyzyjne hafty koralikowe wykonuje bez okularów. Na małym stole, który służy jej za warsztat, znajdują się fiolki i słoiczki pełne kolorowych paciorków i cekinów. Zręcznym ruchem nawleka koraliki na igłę. Swój talent przetwarza na piękne broszki i zdobione torebki. Bardzo lubi to robić. Haftować może od rana aż do zmroku. Swój warsztat zamyka tylko na niedzielę. Wtedy wszystkie koraliki chowa do szuflady.

    – Kiedyś próbowałam w niedzielne popołudnie haftować i nic mi nie wychodziło. Od tej pory w niedzielę tego nie robię – mówi pani Bronisława. Tuż obok warsztatu znajduje się ołtarzyk, a na nim trzy główne elementy – krzyż, figurka Niepokalanej i Jej obraz. To już rzadko spotykany widok na łowickiej wsi, ale sprawia, że w niewielkiej izbie stuletniego domu w Chąśnie odwiedzający panią Bronisławę goście czują się bardzo dobrze. Pewnie nie wiedzą, że częścią ołtarzyka jest... telewizor. Kiedyś jeden z pierwszych we wsi, teraz przykryty obrusem służy jako podstawka dla krzyża. – Pani Bronisławie niewiele do życia potrzeba. Najchętniej to by wszystko rozdała innym – mówi Katarzyna Słoma, autorka publikacji „Bronisława Skwarna. Życie i twórczość”. Katarzyna Słoma jest przewodniczką łowickiego oddziału PTTK. Doskonale zna lokalne środowisko twórców ludowych. Dlaczego na główną postać swojej książki wybrała Bronisławę Skwarną? – Jej wyjątkowość polega na tym, że tego, co tworzy, nie robi dla pieniędzy. Jest taka jak twórczynie ludowe z czasów, kiedy nie było jeszcze mody na folklor – tłumaczy K. Słoma.

    Najpiękniejsze urodziny

    Hafciarstwo to niejedyny talent pani Bronisławy. Tworzy wiersze. Najczęściej wtedy, kiedy nie może zasnąć. Przechowuje je w swojej pamięci. Podczas rozmowy nieraz zaskakuje, recytując rymowanki o rodzinie, policjantach czy papieżu. To zadziwiająco trafne uwagi o polskiej rzeczywistości. Na jej 92. urodzinach, zorganizowanych w sali Łowickiego Ośrodka Kultury, nie było wolnego miejsca. Stała wzruszona, w łowickim pasiaku, który przed laty sama zrobiła. Jak sama przyznała, to były najpiękniejsze urodziny w jej życiu. Tłum ludzi na jej jubileuszu był oznaką tego, jak bardzo jest lubiana. Bo to, co przyciąga do pani Bronisławy, to jej pogoda ducha. Jest osobą niezwykle ciepłą i otwartą. Mało mówi o złych doświadczeniach, a przecież przeżyła wojnę i pochowała siedmioro swoich dzieci. Mimo że jej jedyna żyjąca córka chciała ją zabrać do siebie, nie chce się przeprowadzać. Choć mieszka sama, nie żyje w samotności. – Mam przecież Jezusa – twierdzi. Jest szczęśliwa, haftując. Nie lubi prosić o pomoc. Woli sama obdarowywać innych. Przekonali się o tym ci, którzy ją poznali.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół