• facebook
  • rss
  • Łucja Król niczym Kariatyda

    Agnieszka Napiórkowska

    dodane 24.05.2013 00:00

    Trzeciego dnia Dziedzińca Pogan o swoim filmie "Matka Królów" z ks. Andrzejem Lutrem rozmawiał Janusz Zaorski.

    Podczas trzeciego dnia Dziedzińca Pogan, przybyli do łowickiego kina „Feniks”, mieli okazję obejrzenia kolejnego kultowego filmu, tym razem w reżyserii Janusza Zaorskiego "Matka Królów". Co warto na początku podkreślić, film ten, został uhonorowany 15 różnymi nagrodami i uznawany został za jedno z najwybitniejszych dzieł reżysera. Jest on ekranizacją wydanej w 1957 r., w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy, powieści Kazimierza Brandysa. Nakręcony na przełomie 1981 i 1982 r. na oficjalną premierę czekał aż 5 lat.

    Opowiada on o  robotniczej rodzinie Królów, żyjącej na przełomie czasów przedwojennych poprzez okupację aż do okresu stalinowskiego. Łucja Król po śmierci męża samotnie wychowuje 4 synów. Borykając się z biedą musi nie tylko troszczyć się o rodzinę, ale także dokonywać trudnych wyborów, które narzucają czasy, w jakich przyszło jej żyć. Mimo wielu trudności z niebywałą siłą walczy o dobro swoich dzieci.

    Inaczej niż zaplanowano, bo po seansie, a nie przed nim na temat „Nieszczęsnego daru wolności” z Januszem Zaorskim rozmawiał ks. Andrzej Luter. Mówiąc o fenomenie Łucji Król, ks. Luter, wskazał na to, co w czasie trzech dramatycznych ideologii niszczących człowieka uratowało główną bohaterkę. Jego zdaniem, była to pewna prostota, tradycyjna wiara  i kręgosłup wewnętrzny. Pod  taką interpretacją podpisał się reżyser. – Wszyscy ugięli się przed walcem historii. Tylko ona jedna, jak kariatyda, trzymał dom. Ona była punktem odniesienia. Tylko ona nie dała się ideologii, która chciała wszystko zepsuć – mówił J. Zaorski, który wskazywał także na ważne i przełomowe momenty w życiu bohaterów filmu. Podczas spotkania reżyser wspominał także czasy, w których nie mógł nawet pomarzyć o nakręceniu swojego filmu. Zwracał także uwagę na fakt, iż nikt nie jest samotną wyspą. - To jacy my jesteśmy, jest wypadkową tego jacy byli nasi rodzice i nasi pradziadowie. To się wszystko jakoś w tym tyglu europejskim tak a nie inaczej pokazało. Filmy pokazują zmianę. Zmiany muszą być. Cywilizacja musi iść do przodu. Nie możemy trwać cały czas tak samo, ale musimy mieć ze sobą neseserek pewnych prawd - mówił Janusz Zaorski.

      Z Januszem Zaorskim czasy premiery filmu wspominał ks. Andrzej Luter
    Agnieszka Napiórkowska /GN
      Reżyser opowiadał o cenzurze, kulisach filmu i czasach o których film opowiada
    Agnieszka Napiórkowska /GN

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół