• facebook
  • rss
  • Ojciec Pio chciał tu być

    dodane 13.06.2013 00:00

    W 600. rocznicę erygowania parafii św. Małgorzaty w Czerniewicach odbyła się konsekracja nowej świątyni, której budowa trwała 23 lata. Co ciekawe, stary drewniany kościół jest jeszcze starszy, niż się wydawało.

    W sobotę 8 czerwca podczas uroczystej Eucharystii konsekracji czerniewickiego kościoła i ołtarza dokonał bp Andrzej F. Dziuba. W uroczystości poza rzeszą wiernych uczestniczyli także kapłani z sąsiednich parafii, władze gminne oraz osoby konsekrowane wywodzące się z parafii. Nowo poświęcona świątynia otrzymała wezwanie św. Ojca Pio.

    Duże i małe cuda

    – Myśląc o patronie kościoła, przedstawiłem parafianom trzy propozycje: Jana Pawła II, św. Andrzeja, który jest patronem naszego drewnianego kościoła, i o. Pio, którego kult w parafii jest bardzo żywy – mówi ks. Krzysztof Osiński, proboszcz. – Zdecydowana większość parafian wskazywała na świętego kapucyna. Bez wątpienia na taki wybór miało wpływ uzdrowienie, którego – za pośrednictwem o. Pio – doświadczyła Teresa Walicka. Parafianie odebrali je jako wyraźny znak, że to święty z Pietrelciny chce być związany z czerniewicką parafią. Przypomnijmy. Pani Teresa chorowała na zespół cieśni nadgarstka i chorobę krążeniowo-naczyniową. Cud zdarzył się podczas rekolekcji wielkopostnych. Po spowiedzi i przyjęciu Komunii św. Teresa Walicka, po dotknięciu relikwii o. Pio, poczuła ciepło. A po chwili silne pulsowanie w rękach i kręgosłupie. – Patrzyłam w ołtarz i relikwie. W sercu wyznałam: „Skoro ma boleć, niech boli, ale proszę Cię tylko, Panie Jezu, abyś mnie nigdy nie zostawił i dodawał sił”. Od rekolekcji do Wielkanocy ręce przestały mnie boleć, wróciła sprawność, przykurcze odpuściły. Po chorobie krążeniowo-naczyniowej również nie było śladu. Ręce stały się bardziej sprawne niż przed chorobą – zaświadcza pani Teresa. Poza panią Teresą w Czerniewicach nie brakuje czcicieli świętego kapłana. Przed jego relikwiami modlą się członkowie Grupy Modlitewnej Ojca Pio, koła Żywego Różańca noszącego jego imię, a także wielu parafian, którzy za jego pośrednictwem wyprosili już niejedną łaskę. – Dla mnie również jest on niedoścignionym wzorem kapłana, dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy biskup ordynariusz zgodził się, by o. Pio został patronem naszego kościoła – mówi ks. Krzysztof.

    Msze u sołtysów

    Bezpośrednie przygotowania do uroczystości poświęcenia kościoła trwały wiele miesięcy. Przez cały październik podczas modlitwy różańcowej dziękowano za kościół, a także prężnie działającą wspólnotę. Miesiąc później w parafii odbyły się rekolekcje, podczas których wiele mówiono o przyszłym patronie. Na tym jednak nie koniec. Kolejną formą przygotowań były Msze św., odprawiane we wszystkich miejscowościach należących do parafii. – Mieszkańcy danej wsi gromadzili się najczęściej w domach sołtysów, gdzie wspólną modlitwę poprzedzała projekcja filmu „Tajemnica Eucharystii”. Do poszczególnych domów razem z księdzem przybywały także relikwie patrona oraz jego obraz – mówi ks. proboszcz. – Jak bardzo się cieszymy z konsekracji, a także z tego, że patronem będzie o. Pio, trudno opisać – mówi Jadwiga Adamowicz. – Większość z nas w takiej uroczystości będzie uczestniczyła po raz pierwszy. To dla nas ważne wydarzenie. I podobnie, jak do najważniejszych uroczystości rodzinnych, tak i do konsekracji przygotowywaliśmy się zarówno duchowo, jak i... gastronomicznie. Koła Żywego Różańca dla wszystkich parafian i gości przygotowały poczęstunek. – Wspólne biesiadowanie jest przedłużeniem duchowej radości, jaką przeżyliśmy w kościele. To, w czym uczestniczyliśmy, na pewno wzmocni naszą wiarę – dodaje Maria Piotrowska. Podobnego zdania jest także Wiesława Sygietowicz, która ma nadzieję, że do poświęconego kościoła zacznie przychodzić również garstka parafian, która – póki co – rzadko tu bywa.

    Dwie miłości

    Mówiąc o konsekracji nowego kościoła, warto wspomnieć, że budowy nowej świątyni podjął się w 1990 r. ks. Stanisław Ciąpała. – W starym, drewnianym kościele ludzie nie mogli się pomieścić. Plac pod budowę nowej świątyni poświęcił bp Marian Duś. Wznoszenie kościoła trwało 23 lata i prowadzone było systemem gospodarczym. Wielu parafian angażowało się w różnego rodzaju prace i pomoc. Dziś, poza pięknym kościołem, w podziemiach świątyni jest także oratorium, z którego korzystają działające w parafii grupy i wspólnoty. Zadbano także o teren wokół obu kościołów. I – co ciekawe – w chwili, gdy nowa świątynia zostaje oddana na chwałę Bogu, stary zabytkowy kościół odkrywa swoją tajemnicę... Otóż świątynia najprawdopodobniej jest dużo starsza, niż przypuszczano. Po odkrywkach, jakich dokonano, istnieje podejrzenie, że może być najstarszym kościołem na Mazowszu. – Fakt, że teraz się o tym dowiedzieliśmy, traktujemy jak prezent. Jeśli przypuszczenia się potwierdzą, będziemy się starali dzięki wsparciu z zewnątrz i własnym ofiarom uratować ten stary kościół. Dla większości z parafian jest on pierwszą świątynią, którą darzą wielkim sentymentem i miłością – mówi J. Adamowicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół