• facebook
  • rss
  • Jadowity pająk w krypcie

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 24/2013

    dodane 13.06.2013 00:00

    Odkrycia archeologiczne. – Przystępując do prac wewnątrz kościoła, nie spodziewaliśmy się, że uda się nam znaleźć aż tak wiele grobów, cennych przedmiotów, krypt i tkanin – mówi Artur Ginter, kierownik grupy archeologicznej prowadzącej prace przy kościele w Białej Rawskiej.

    O tym, że kościół w Białej Rawskiej może skrywać wiele tajemnic, wiedziano jeszcze zanim rozpoczęły się przy nim badania archeologiczne. Nie spodziewano się jednak, że w świątyni, w której w głównym ołtarzu znajduje się łaskami słynący obraz Matki Bożej Miłosiernej, archeolodzy dokonają aż tak wielu cennych odkryć. Podczas remontu odnaleziono m.in. ponad 30 grobów pochodzących z XVI–XVIII w., a także cztery krypty, stare monety, krzyżyki, medaliki, okucia i różnego rodzaju sprzęty codziennego użytku.

    Radość archeologów

    – Pierwsze prace archeologiczne przy sanktuarium rozpoczęliśmy w zeszłym roku, kiedy to wokół kościoła wykonywano opaskę przeciwwilgociową – opowiada A. Ginter. – To było preludium tego, co udało się znaleźć podczas obecnych prac. Wówczas natrafiliśmy na dwa duże ossuaria. Przypuszczamy, że powstały one w toku jakichś prac budowlanych przy świątyni, podczas których natrafiono na cmentarz. Wykopane kości zebrano i w ten sposób powstały te zbiorowe mogiły. Więcej o bogatej historii kościoła powiedziały tegoroczne badania, które rozpoczęły się w końcu kwietnia, w związku z wymianą posadzki i instalacją ogrzewania podłogowego. Jak wyjaśnia proboszcz parafii ks. Robert Kwatek, obecnie w świątyni trwa gruntowny remont. Poza ogrzewaniem i posadzką zostaną wymienione również okna i drzwi. Renowacji poddane zostaną także ołtarze boczne. Kościół czeka też malowanie. – Myśl o remoncie, a zwłaszcza o ogrzewaniu, podjęliśmy z troski o parafian – mówi ks. Kwatek. Od dawna zależało mu na takiej atmosferze w domu Matki Bożej, żeby można było tam przebywać bez szczękania zębami i dreszczy. Prowadzone na tak szeroką skalę prace, które są możliwe dzięki dotacjom i pożyczkom, a także ofiarności parafian, pozwoliły na dokładne badania archeologiczne. Ich wynik ucieszył nie tylko proboszcza, ale także samych archeologów. – Odkrywając cztery krypty, pozostałości pochówków czy fragment starego muru gotyckiego, cieszyliśmy się jak małe dzieci. W naszej pracy ważne są nie tylko poszczególne eksponaty, które mają wartość same w sobie, ale także informacje, które pozwalają na stawianie hipotez i odtwarzanie historii obiektu – wyjaśnia A. Ginter.

    Rękawiczki i gliniane drzwi

    Jak podkreślają archeolodzy, przeprowadzone w kościele badania i dokonane odkrycia, wśród których na uwagę zasługuje 36 grobów w głównej nawie kościoła, 18 w krypcie, a także wiele przedmiotów kultu, z uwagi na dużą wartość historyczną są bardzo dużej rangi. – Podczas prac udało się nam odkryć cztery krypty. Pierwsza z nich była w bardzo kiepskim stanie. Druga, na której pierwotnie stało epitafium Aleksandra Leszczyńskiego, ostatniego właściciela Białej, była prawdopodobnie kryptą, w której złożono jego szczątki. W dokumentach historycznych są bowiem informacje mówiące o tym, że została wydana zgoda na tymczasowe pochowanie go tutaj. Dziś trudno powiedzieć, co się stało z jego trumną. Przypuszczamy, że mógł zostać przeniesiony do trzeciej krypty, w której znaleźliśmy wiele trumien. Wśród osób tam spoczywających próbowaliśmy go identyfikować. Na wyniki badań trzeba będzie jednak jeszcze trochę poczekać – wyjaśnia archeolog. W trzeciej krypcie, która – jak się okazało – nigdy nie była wyrabowana, na archeologów czekało wiele niespodzianek. Poza siedliskiem najbardziej jadowitego pająka żyjącego w Polsce, archeolodzy znaleźli tam groby 18 ludzi. Wśród nich były osoby majętne, o czym świadczą ich doskonale zachowane stroje: piękne, bogato zdobione suknie, pasy kontuszowe, czapki z kokardami, a nawet wełniane rękawiczki, należące do bardzo rzadkich znalezisk archeologicznych. – W krypcie zachowały się też trumny małych dzieci. Proszę również popatrzeć na stare drzwi, być może pochodzące z XVIII wieku, wyklejone gliną, by nie wydostawał się na zewnątrz nieprzyjemny zapach. Na wielu trumnach są też napisy. O, tu na przykład są jakieś inicjały, a tu dalej data 1808 r. I, co ciekawe, ta krypta nie jest najstarsza. Najstarsza sąsiaduje z nią od strony wschodniej. Prawdopodobnie została zniszczona w trakcie budowy tej, która się zachowała w najlepszym stanie. Ta najstarsza, co zaskakujące, była wyjątkowo ekskluzywna – zbudowana z cegły, wytynkowana i pomalowana na czarny lub jakiś bardzo ciemny kolor. Wyłożona brukiem. Na ziemiach polskich nie spotyka się raczej tego rodzaju krypt. Musiała być przygotowana dla kogoś bardzo ważnego. Jak widać, nasze odkrycia są początkiem dalszych poszukiwań. Koniecznie chcielibyśmy też wyjaśnić, skąd pod posadzką wziął się fragment gotyckiego muru – mówi z pasją szef ekipy archeologów.

    W krypcie zamiast w Turcji

    Na wiele pytań, które zrodziły się podczas prac wykopaliskowych, odpowiedzi będą szukać także członkowie Bialskiego Stowarzyszenia Historycznego, którzy dzięki otwartości archeologów uczestniczyli w pracach prowadzonych w kościele. – Nie spodziewaliśmy się, że dane nam będzie być tak blisko tych prac – mówi Zbigniew Szcześniak, wiceburmistrz Białej Rawskiej i członek BSH. – Tak dla jasności, my byliśmy bardziej od łopaty niż od pędzelków, ale fakt, że z pasjonatów historii, którzy do tej pory byli przede wszystkim teoretykami, mogliśmy stać się praktykami, bardzo nas ucieszył. Dzięki badaniom nasza wiedza została skierowana na zupełnie inny poziom, w rejony, o których nie mieliśmy pojęcia. Historia jest dziedziną, którą łatwo manipulować. Mając informacje o kryptach, grobach, monetach czy innych przedmiotach, będziemy mogli bliżej poznać historię nie tylko miejsca, ale i miasta. Bez wątpienia wiedzą o tym, co tu zostało odkryte, będziemy dzielić się z innymi. Teraz, póki co, jesteśmy bardzo dumni, że mogliśmy w tym uczestniczyć. Jak ktoś mówi, że był w Turcji, ja się obruszam i rzucam: „Cóż to jest Turcja? Ja kopałem w krypcie!” – mówi z nieukrywaną dumą Zbigniew Szcześniak. Ze wstępnych ustaleń wiadomo już, że znalezione w sanktuarium przedmioty trafią z powrotem do parafii. – Konserwator, ze względu na wagę i liczbę znalezionych eksponatów, nie widzi przeszkód, by one tu zostały, po uprzednim przygotowaniu sali wystawienniczej. Renowacji w Toruniu zostaną poddane także odnalezione stroje – wyjaśnia A. Ginter. – Wszystko to, co udało się odkryć, a także wszelkie prace, życzliwość ludzi, a nawet przyznane dotacje są łaską od Boga i Matki Bożej. Mam jednak świadomość, że całe to dobro jest też pytaniem Boga skierowanym do nas, czy chcemy dalej z Nim współpracować. Dostaliśmy dużo, ale nie sam remont i nasze plany inwestycyjne są najważniejsze. Budowanie kamiennego kościoła nie jest istotą posłannictwa parafii. Najważniejsza jest ewangelizacja i budowanie wspólnoty, dlatego – poza pracami przy kościele – ciągle myślę o sposobach, jak ewangelizować parafię. Myśląc o tym, razem z wiernymi chcę się dobrze przygotować do nawiedzenia naszej diecezji przez Matkę Bożą w kopii cudownego obrazu. A także o tworzeniu miejsc, w których ludzie będą się razem modlić i ze sobą rozmawiać – podkreśla ks. Kwatek. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół