• facebook
  • rss
  • Harcerze nie śmierdzą

    Marcin Kowalik, Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 26/2013

    dodane 27.06.2013 00:00

    Miał być zryw wolnych serc. Był. Tylko szkoda, że tych serc było tak mało.

    Pierwsze sobotnie popołudnie tegorocznego lata. Dokładnie o 16.00 w całej Polsce zobaczyć można było osoby, które prawą dłonią, uderzając w klatkę piersiową, wybijały rytm serca. Ten gest wyrażał ludzi wolnych od uzależnień, przemocy i obojętności na drugiego człowieka.

    Nie krzycz. Przytul!

    W sobotę 22 czerwca na łowickim Starym Rynku 40 harcerzy łowickiego hufca ZHP zorganizowało happening „Przestańmy biec!”. Przyłączyli się w ten sposób do Ogólnopolskiej Nocy Profilaktyki – akcji promującej modę na życie bez uzależnień. W żółtych koszulkach z napisami: „Trzeźwy świat”, „Miej otwarte oczy”, „Nie krzycz. Przytul!”, „Czy znasz kumpli swoich dzieci?” harcerze rozdawali ulotki z apelem do dorosłych, by reagowali na niepokojące zachowanie młodych ludzi.

    – Wśród harcerzy tego problemu nie ma, ale kilku moich kolegów z klasy nadużywa alkoholu i pali papierosy – mówi Patryk, jeden z harcerzy. – Nikt ich praktycznie nie lubi, bo śmierdzą. Tylko w ten sposób, bez ubierania w miłe słówka, coś może do nich dotrzeć. Kulminacyjnym momentem happeningu miał być zryw „Wolne serca”. Po odczytaniu o 16.00 odezwy społeczności PaT (Profilaktyka a Ty) przez 60 sekund wszyscy wybijali rytm serca, uderzając prawą dłonią w klatkę piersiową. Niestety, wśród łowiczan akcja nie wzbudziła entuzjazmu. Na palcach jednej ręki można było policzyć tych, którzy z harcerzami wykonywali ten symboliczny gest.

    Pasja to podstawa

    Skierniewicka impreza profilaktyczna zgromadziła młodych ludzi, którzy przez ponad dwie godziny prezentowali swoje talenty na scenie przy MCK. Równolegle można było obejrzeć wystawę plakatów profilaktycznych, wykonanych przez uczniów skierniewickich gimnazjów i liceów. Akcja miała uświadomić, że rozwijanie pasji może zapobiec uzależnieniu się od używek. – Myślę, że pomaganie dzieciom i młodzieży w odkryciu ich hobby może ustrzec ich przed bezczynnym spędzaniem czasu, a w rezultacie przed nałogami – mówi Anna Michalska, mama i nauczycielka. Najciekawsze punkty programu – świadectwa ludzi, którzy wyszli z nałogu, możliwość zadawania pytań oraz dyskusja panelowa, a także projekcja filmu „Epitafium dla narkomana” – organizatorzy zostawili na sam koniec imprezy. Szkoda jednak, że nawet młodzież biorąca udział w występach nie znała planu Nocy Profilaktyki. Ostatecznie te najważniejsze wydarzenia nie doszły do skutku. – Impreza nie była nagłośniona, czego efektem jest bardzo niska frekwencja – mówi Agnieszka Fastyn, nauczycielka. – Zastanawiam się też, do kogo jest adresowana i jak organizatorzy próbowali dotrzeć do środowisk rzeczywiście zagrożonych nałogami. Dużą część obecnej tu młodzieży znam i wiem, że oni raczej nie są w grupie ryzyka.

    Dobry start

    – Dobrze jest podejmować takie inicjatywy – mówi 18-letnia Patrycja Parjaszewska. – Jednak ja nie piję, nie palę i nie biorę, ponieważ zostałam tak wychowana. Nigdy nie widziałam pijanych rodziców, wychowuję się w wartościach chrześcijańskich i znam granice, których nie przekraczam – dodaje. Podobnego zdania jest Paweł Legięcki, tata 17-letniej Małgosi. – Uważam, że podstawą jest wychowanie. To, co zaszczepimy dzieciom od urodzenia – miłość, szacunek, kręgosłup moralny, konkretne wartości – będzie owocowało w trudnym wieku dorastania – mówi pan Paweł, dodając, że ma zaufanie do swojej córki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół