• facebook
  • rss
  • To przecież o nas

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 26/2013

    dodane 27.06.2013 00:00

    – Świadomość tego, że bohaterami „Chłopów” są moi pradziadowie, sprawia, że ten Dzień jest mi szczególnie bliski – mówi z dumą Marzena Jędrzejczak.

    W sobotę 22 czerwca w Lipcach Reymontowskich po raz 16. odbył się Dzień Reymonta, podczas którego mieszkańcy Lipiec i okolic, poprzez barwne stroje z epoki, a także liczne inscenizacje odegrane przez zespoły ludowe, na kilka godzin powrócili do przełomu XIX i XX wieku – czasów Władysława Stanisława Reymonta.

    Żywe muzeum

    Impreza rozpoczęła się w Łodzi, gdzie kilka grup teatralnych i zespołów ludowych zaprezentowało swoją twórczość. Tradycyjnie też stamtąd wyruszył „pociąg specjalny”, by – zatrzymując się po drodze na trzech stacjach – przywieźć pasażerów z Ziemi Obiecanej do Lipiec Reymontowskich. Tam goście i aktorzy w strojach z epoki barwnym korowodem przeszli ulicą Reymonta do estrady. – To rzeczywiście ciekawe widowisko – panowie w melonikach i cylindrach, panie i młodzież w pasiakach – opowiada Zbigniew Sawicki, uczestnik obchodów. – Cieszę się, że Dzień Reymonta stał się tradycją, bo to jedna z niewielu imprez poświęconych nobliście w naszym województwie. Stroje, występy i wystawy przynajmniej w jakiejś części pozwalają na kontynuowanie tradycji polskiej wsi.

    Statyści sprzed 40 lat

    Najwięcej czasu estradowego przypada Amatorskiemu Zespołowi Regionalnemu im. W.S. Reymonta, który od 81 lat odtwarza sceny z „Chłopów”. W jego skład wchodzi ok. 60 osób w wieku od kilku do kilkudziesięciu lat. – Jesteśmy zespołem wielopokoleniowym, występują u nas całe rodziny – opowiada Teresa Pszczółka, kierownik. – Zarówno młodzi, jak i starsi kochają lipiecki folklor, są z niego dumni i przez występy chcą sławić Lipce Reymontowskie. Warto wspomnieć, że w tym roku mija 40 lat od nagrania filmu „Chłopi” w reżyserii Jana Rybkowskiego. – Wielu z nas zagrało w filmie jako statyści – mówi kierownik. – Do tej pory oglądamy „Chłopów” całymi rodzinami, z wielkim przejęciem. Wspominamy wtedy tych, którzy już od nas odeszli. Poza tym jest to przecież film o nas – mieszkańcach Lipiec Reymontowskich.

    Pradziadek Boryna

    Dzień Reymonta to także dobra okazja do zaprezentowania twórczości ludowej. – Pomimo że wystawiamy nasze prace niespełna kilka godzin, cieszą się dużym zainteresowaniem – mówi Marzena Jędrzejczak, artystka ludowa. Początek pasji pani Marzeny wiąże się właśnie z powieścią „Chłopi”. – Dojrzałam do tego dzieła w wieku 37 lat i od tego czasu wracam do niego kilka razy w roku – opowiada twórczyni. – Czytając opis XIX-wiecznej polskiej wsi, zafascynowałam się folklorem. Najpierw tworzyłam kartki z wizerunkami Jagny, Antka i Boryny. Następnie odkryłam piękno skrzyń posagowych i od tego czasu zajmuję się ich renowacją, a także robię ich miniatury. W filmie pokazane są skrzynie Hanki i Jagny, ale inni bohaterowie równie często wyjmują z nich wełniaki, korale czy pieniądze. Pani Marzena nie mieszka w samych Lipcach, ale w oddalonej o 5 km Wólce Krosnowskiej. – Reymont kilka razy wspominał w swojej powieści o mojej wsi. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Borynowie to postacie fikcyjne, jakby modelowe, ale fakt, że czytam w mojej ulubionej powieści o okolicach, w których mieszkam, i o ludziach, którzy mogliby być moimi przodkami, sprawia, że „Chłopi” są jeszcze bliżsi mojemu sercu. Obchody zakończyły się koncertem zespołu Trabanda z Łodzi, a także – jak co roku – nocną ludową zabawą. „Pociąg specjalny” ruszył z Lipiec Reymontowskich do Ziemi Obiecanej o godz. 2 nad ranem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół