• facebook
  • rss
  • Włącz wyobraźnię!

    dodane 25.07.2013 00:00

    Od początku maja w kraju utonęło już ponad 150 osób. Wśród nich jest 21 osób z naszego regionu.

    Policjanci i ratownicy wodni apelują o ostrożność. W większości bowiem przypadków powodem tragedii były brawura, brak wyobraźni, zażywanie kąpieli w miejscach niedozwolonych, a także wchodzenie do wody po spożyciu alkoholu. Nie brakowało też sytuacji, w których śmierć w wodzie poniosły osoby niosące innym pomoc. Mimo corocznych apeli i akcji organizowanych przez różne służby, czarna lista się wydłuża.

    W Łódzkiem – mimo że sezon nie osiągnął jeszcze półmetka – utonęło już 21 osób. W ostatnim czasie na rzece Grabi śmierć poniósł 25-latek z Piotrkowa Trybunalskiego. Według ustaleń policji, brał on udział w spływie kajakowym. Gdy nagle trzy osoby wpadły do wody, ruszył im na pomoc. Trójkę osób udało się uratować. Mężczyznę, który rzucił się im na ratunek, wyłowili strażacy. Niestety, mimo reanimacji, zmarł. Kilka dni później w fosie przy ruinach zamku w Besiekierach życie stracił kolejny 25-latek. Mężczyzna z kolegą wszedł do wody, w której w pewnym momencie zniknął. Koledze nie udało się go odnaleźć. Ciało znaleziono dopiero dwie godziny później. Do podobnych zdarzeń dochodzi niemal każdego dnia. – Kiedy słyszę o kolejnych przypadkach, włos mi się jeży na głowie – mówi Monika Łuczak, kąpiąca się nad skierniewickim zalewem. – Gdy robi się trochę cieplej, ludzie dostają jakiegoś amoku. Wskakują do wody na oślep, szpanują i chętnie korzystają z dzikich kąpielisk, jakby nie można było tego robić tu, gdzie są ratownik i sprawdzone kąpielisko. Oby kolejne doniesienia były wiadrem zimnej wody, wylanym jeszcze przed wejściem do rzeki czy jeziora.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół