• facebook
  • rss
  • Półtorej świątyni

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 31/2013

    dodane 01.08.2013 00:00

    Przepiękna Maryja z odnowioną po pożarze twarzą, czarny krucyfiks, ślady obecności bł. Stanisława Papczyńskiego i króla Jana III Sobieskiego – to rzeczy, na które warto zwrócić uwagę w starym kościele w Puszczy Mariańskiej.

    W Puszczy Mariańskiej, która wcześniej zwana była Puszczą Korabiewską, obecnie znajdują się dwa kościoły. Lub – jak mawiają niektórzy mieszkańcy – półtora kościoła. Pierwszym jest fragment zabytkowej świątyni, który ocalał po pożarze, do jakiego doszło 2 maja 1993 r. O tym, jakich był on rozmiarów, zanim strawił go ogień, przypomina obrys wykonany z kostki brukowej. Z pożaru ocalały jedynie prezbiterium oraz zakrystia, w której obecnie znajduje się mała izba pamięci poświęcona bł. ks. Stanisławowi Papczyńskiemu.

    Czciciel Maryi i przyjaciel króla

    Przed przekroczeniem progu zabytkowego kościoła koniecznie trzeba przywołać postać bł. Stanisława Papczyńskiego, założyciela księży marianów, którzy od wieków są gospodarzami tego miejsca. Wspomniany ojciec Papczyński, który w Puszczy spędził kilka lat i którego pamięta niejedna deska zabytkowego kościoła, był wielką postacią przez wiele lat niedocenianą i niezrozumianą w Kościele. Na jego beatyfikację trzeba było czekać aż 300 lat, mimo że już za życia słynął jako cudotwórca. Dziś o jego relikwie proszą nie tylko osoby z Polski, ale także z całego świata. Jak podkreśla ks. Wacław Makoś, marianin, charyzmatem bł. Stanisława było zwracanie uwagi na Niepokalane Poczęcie NMP. Wówczas była to sprawa powszechnie dyskutowana w Kościele. Ojciec Papczyński, mimo toczących się sporów i uwag niektórych teologów, nie miał w tej sprawie wątpliwości. Stąd też założył zakon Jej dedykowany. Sama Maryja w wielu miejscach, w których się później objawiała, pytana przez wizjonerów, kim jest, przedstawiała się jako Niepokalane Poczęcie. O pobycie błogosławionego w Puszczy Mariańskiej, poza dokumentami potwierdzającymi ten fakt, przypomina kilka zachowanych pamiątek, jego portretów, a także pomnik stojący przed kościołem, który uważany jest za jeden z ładniejszych. Śladem po ojcu Stanisławie, który do Puszczy przybył we wrześniu 1673 r., są również pamiątki pozostawione tu przez króla Jana III Sobieskiego, powracającego z odsieczy wiedeńskiej. Polski władca był bowiem przyjacielem i penitentem błogosławionego. W zakrystii już niebawem będzie można obejrzeć (obecnie w renowacji) kapę z kapturem, wykonaną ze zdobycznego czapraka tureckiego, jaką tu pozostawił. Do niedawna o pobycie króla przypominała także stojąca na placu przy kościele stara lipa, pod którą ponoć odpoczywał.

    Czarny Pan Jezus

    Już od progu kościoła widoczny jest obraz Matki Bożej w głównym ołtarzu. To dar dla ojca Papczyńskiego od rodziny Karskich, którym z kolei przekazał go papież Urban XVIII. Z obrazem związanych jest wiele ciekawostek. Wiadomo, że zaczął on słynąć łaskami już wtedy, gdy wisiał w kaplicy rodziny Karskich, którzy bardzo go cenili. W testamencie jego właścicielka zapisała go ojcu Stanisławowi Papczyńskiemu do pierwszego klasztoru. Rodzina nie była jednak chętna do pozbycia się tak cennego daru i wypełnienie ostatniej woli zmarłej odkładała w czasie. Uśmiechniętą Madonnę przekazano dopiero po tym, jak na rodzinę zaczęły spadać różnego rodzaju tragedie. Po uroczystym umieszczeniu obrazu w ołtarzu w kościele wierni nieraz za Jej wstawiennictwem wypraszali wiele łask. W pamięci parafian przechowywane jest nawet zdarzenie z wskrzeszeniem młodego chłopca, którego potrącił samochód. O cudowności obrazu świadczyć może także choćby jego ocalenie z ostatniego pożaru. Piękny obraz Madonny w czasie pożogi spadł za ołtarz. Zniszczeniu uległa twarz Maryi, którą potem odtworzono. I – co ciekawe – większość parafian podkreśla, że po odnowieniu Matka Boża jest o wiele ładniejsza niż przed pożarem. Zniszczeniu nie uległy srebrna sukienka ani ozdobna rama. Z pożaru ocalał także stary krzyż, który znajdował się na belce podsufitowej. Czarny krucyfiks to nie – jak twierdzą niektórzy – efekt starości, ale nadpalenia i okopcenia. Przebywając w zabytkowym kościele, warto zwrócić także uwagę na ambonę i epitafia. Trzeba też zajrzeć do zakrystii, w której znajduje się izba pamięci w większości poświęcona ojcu Papczyńskiemu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół