• facebook
  • rss
  • Prałat - pielgrzym legenda!

    mk, bp Józef Zawitkowski

    dodane 11.08.2013 18:37

    Bp Józef Zawitkowski napisał wspomnienie o śp. ks. prał. Mieczysławie Iwanickim.

    Tekst bp. Józefa Zawitkowskiego o zmarłym niedawno ks. prał. Mieczysławie Iwanickim - wieloletnim proboszczu parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej i dziekanie rawskim, a także ojcu duchownym Łowickiej Pieszej Pielgrzymki Młodzieżowej na Jasną Górę - jest pełen osobistych wspomnień.

    Specjalnie dla czytelników "Gościa Łowickiego" bp Józef Zawitkowski zgodził się na jego publikację.

    Prałat – Pielgrzym legenda!

    Śp. prałat Mieczysław Iwanicki stał się legendą nie tylko Rawy, ale i pielgrzymki. Uważał, że całe życie jest pielgrzymowaniem, więc kiedy idą pielgrzymi, to nie trzeba się gapić - trzeba iść!

    A zaczęło się to od Studziannej. Iwaniccy mieszkali w Radzicach, w parafii Drzewica. Tata Antoś pracował w Gerlachu, a chłopiec z płową czupryną groblą nad zalewem fabrycznym biegł co dzień na prymarię do Drzewicy.

    Pierwsza Jego pielgrzymia miłość to była Matka Boża Świętorodzinna w Studziannie. Mieciu, dlaczego Ty Ją tak pokochałeś? Zazdrościłem Ci, gdy byłeś taki zapatrzony w Jej obraz, a ja miałem do Niej żal, bo taka jest zajęta Panem Jezusem, że nigdy na mnie nie spojrzała.

    Nie musiała spoglądać. Widziała wszystko, widziała, bo dobrze widzi się tylko sercem.

    Mama księdza Miecia była bardzo pobożna. Szliśmy na odpust do Studziannej, to dała nam w serwetkę jajka gotowane na twardo, chleb, trochę soli i butelkę ze słodką białą kawą. "Mieciu, zjedzmy śniadanie tu, w lesie". "Ty zjedz, ale ja idę do Komunii Świętej". No to ja też.

    A w Studziannie Mama Weronka długo modliła się przed cudownym obrazem Matki Boskiej Studziańskiej. Miecio wtedy mówił: "Mamo, czego ty się tak długo modlisz? Ludzie poszli na stragany, a Ty klęczysz i klęczysz".

    Mieciu, teraz już wiesz za kogo i o co się modliła? Nie pytaj, wiem.

    Już po seminarium, to w wakacje jeździliśmy rowerami do Jasnej Góry. Nie zapomnę Ci tej spowiedzi przy powstańczym kamieniu, pod Wolborzem.

    O latem to już Miecio nie opuścił żadnej pielgrzymki. Najpierw chodził z księdzem Malackim, z akademicką, potem to już z łowicką młodzieżową. "Musisz tak co roku?". "Muszę!". Bolała go przepuklina, miał nadciśnienie. "Muszę!". I tak do końca.

    Jeszcze jednej pielgrzymki Mu nie zapomnę. W tym roku, po moim szpitalu. Tam po Mszy świętej, przed Matka Bożą prałat rawski i pielgrzymkowa legenda udzielił mi sakramentu chorych.

    Nie wierzyłem, Mieciu, że w tej ostatniej pielgrzymce mnie wyprzedzisz. Ambitny to Ty byłeś, moja rawska i pielgrzymkowa legendo.

    Józek
    Bp Józef Zawitkowski

    Łowicz, 10 sierpnia 2013 r.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół