• facebook
  • rss
  • Ptasie mleczko

    Marcin Kowalik

    dodane 14.08.2013 23:54

    Z rozmów z osobami, które zetknęły się ze śp. ks. prał. Mieczysławem Iwanickim wyłania się postać człowieka, który zawsze w zanadrzu miał jakiś dar dla bliźniego. Oprócz dobrego słowa i obrazków, było to ptasie mleczko.

    Uczestniczyłem w pogrzebie ks. prałata. Wrażenie na mnie wywarł tłum ludzi, którzy nie bacząc na padający deszcz, towarzyszyli mu w ostatniej drodze. Żałuję, że nie miałem okazji bliżej go poznać. To musiał być wyjątkowy człowiek i wyjątkowy ksiądz. Był egzorcystą diecezjalnym. Ta funkcja wskazuje, że był mocny w wierze, by nie ulec siłom zła.

    Ks. Mieczysław miał zwyczaj obdarowywania innych. Bardzo często były to obrazki. Wicemarszałek Senatu RP Stanisław Karczewski stwierdził, że mógłby z tych obrazków utworzyć album. Pewnie nie on jeden. A ptasie mleczko? Gdyby Wedel wiedział ile ks. prał. Iwanicki kupuje ptasiego mleczka pewnie dałby mu wielki upust. Ale on to robił nie dla siebie. Częstował innych. Kiedyś ptasie mleczko było synonimem najlepszych słodyczy. I chyba o to chodziło ks. Mieczysławowi, chciał innym dać to, co najlepsze. Szkoda, że sztandarowy produkt Wedla - po przejęciu firmy przez zachodnie koncerny - nie smakuje tak, jak dawniej. Wszystko się zmienia. Smak słodyczy również. A może to ludzie już inaczej odbierają ten świat?

    Czy są jeszcze tacy kapłani jak ks. prał. M. Iwanicki?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół