• facebook
  • rss
  • Kościół to nie skansen

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 36/2013

    dodane 05.09.2013 00:00

    Rio in Żiro. – Tu, w Żyrardowie, spotkał się cały świat w znaku Światowych Dni Młodzieży i wierni z diecezji łowickiej w znaku przebytej niedawno pielgrzymki – mówił podczas „Rio w Żyrardowie” bp Andrzej F. Dziuba.

    Wyjazd na Światowe Dni Młodzieży to wydarzenie, o którym marzy wielu młodych i młodych duchem. Niestety, nie wszystkim udaje się je zrealizować. Wiedząc o tym, wspólnoty „Siloe”, „Hosanna” i inne grupy parafialne wraz z parafianami i ich pasterzami – ks. Adamem Bednarczykiem i ks. Markiem Wyszomierskim SDB z Żyrardowa – postanowili choć na jeden wieczór przenieść Rio do Żyrardowa. Tak powstało „Rio in Żiro”.

    Duchowa amunicja

    31 sierpnia wieczorem pl. Jana Pawła II zaczął wypełniać się młodymi z całej diecezji. Przyjechali prywatnymi samochodami bądź zorganizowaną grupą z parafii. Cieszył fakt, że na spotkaniu pojawiło się kilkudziesięciu księży, a gościem głównym był biskup ordynariusz, który od początku do końca towarzyszył wiernym w uwielbianiu Boga. Tego wieczora tańcom, śpiewom i radości nie było końca. Przygotowane przez grupę muzyczną skoczne piosenki z gestami przeplatane były spontaniczną modlitwą uwielbienia, świadectwami i orędziem papieża Franciszka, wygłoszonym podczas tegorocznych ŚDM. – To był wybuch chwały Boga, radości, spontaniczności, młodego ducha – mówi ks. Paweł Olszewski, który przyjechał ze Skierniewic z grupą kilkunastu osób. – Młodym ludziom potrzeba takiej bomby. Jedna z piosenek mówi, że oni „walczą duchową amunicją”. Dzisiejszy wieczór był taką bombą radości i miłości. Kiedy uczestniczę w takich akcjach, cieszę się, bo widzę młody Kościół, w którym jest ogromny potencjał – dodaje. Radość była jeszcze większa, gdy po wieńczącej wieczór chwały Eucharystii koncelebrowanej pod przewodnictwem bp. Dziuby cały kościół odśpiewał hymn XVIII ŁPPM, bowiem spotkanie poświęcone wspomnieniom z ŚDM w Rio stało się także doskonałą okazją do spotkania popielgrzymkowego. Świadczyli o tym choćby ci, którzy przyjechali w koszulkach pielgrzymkowych grup. – Mam takie dziwne wrażenie, jakbyśmy wszyscy zasnęli na jakiś czas, a teraz jesteśmy na 10. dniu pielgrzymki – śmiał się ks. Rafał Babicki, przewodnik ŁPPM. – Mam nadzieję, że „Rio w Żyrardowie” przerodzi się w cykliczne spotkania popielgrzymkowe i przygotowujące nas do kolejnych Światowych Dni Młodzieży – dodał na zakończenie spotkania.

    Idźcie bez lęku

    Wieczór w Żyrardowie to nie tylko tańce i śpiewy, ale dziękczynienie za Rio 2013, prośba za Kraków 2016, a przede wszystkim słuchanie słów papieża i spotkanie z Bogiem żywym w Eucharystii. Dla tych, którzy byli w Rio na ŚDM, najważniejszy zwrot to: „Idźcie bez lęku, aby służyć”. – Byłem na ŚDM po raz czwarty – opowiadał Jakub Fuks. – Po ludzku to szaleństwo: wydać tyle kasy, pojechać tak daleko i nie być na urlopie. Gdybym nie doświadczył Bożej miłości, na pewno by mnie tam nie było. Na początku bardzo się bałem wychodzić na ulicę, mówić ludziom, że Bóg ich kocha, grać na gitarze. Ale kiedy się przełamywałem, Bóg zabierał ode mnie lęk, przychodził ze swoim pokojem i wracałem z ewangelizacji z wielką radością. Niemal wszyscy młodzi w świadectwach opowiadali o podobnym lęku i o tym, jak Bóg ich z niego uwalniał. José Luis Cortizo Miras, choć jest Hiszpanem, postanowił wybrać się na ŚDM z Polski razem ze swoją narzeczoną Julią Kłoczkowską. Najpierw bał się samolotu. Na domiar złego on i jego narzeczona zostali rozdzieleni. Potem obawiał się zakwaterowania u obcych ludzi, dopóki nie przekonał się, że rodziny, które ich przyjmują, są pełne ciepła i życzliwości. Ostatecznie martwił się, czy jego grupie uda się wrócić do Polski, gdyż Rio de Janeiro okazało się bardzo niebezpiecznym miejscem. – Doświadczaliśmy cudów – opowiada José. – Pierwszy to ten, gdy nie mieliśmy jak wrócić do domu, ściemniało się i naprawdę martwiliśmy się o nasze życie. Padliśmy na kolana i odmawialiśmy koronkę. Gdy skończyliśmy, podjechał autobus i zabrał nas na miejsce zakwaterowania. Kolejnym cudem było to, że wróciliśmy do Polski cali i zdrowi. A najważniejsze, że przekonałem się, że im bardziej wychodzę ze swojego egoizmu, tym jestem szczęśliwszy. Im bardziej idę bez lęku, by służyć, tym więcej zyskuję. To tak, jak powiedział papież, że ewangelizując innych, ewangelizujemy siebie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół