• facebook
  • rss
  • Pani na Sójczym Wzgórzu

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 41/2013

    dodane 10.10.2013 00:00

    Nabożeństwa fatimskie. – To jest nasza ikona, coś, co nas wyróżnia spośród innych parafii – mówi Romana Sztabnicka.

    Sójcze Wzgórze to przyjęta wśród mieszkańców Rawy Mazowieckiej nazwa osiedla. Wśród betonowych bloków próżno jednak szukać wieży kościoła. Sporo wysiłku wymaga znalezienie kaplicy. Klucząc uliczkami, wreszcie można do niej dotrzeć. Pojawia się zaskoczenie. Jak to? W osiedlowej kotłowni mieszka Pan Jezus?! Tak. I Jego Matka również.

    Bliżej wiernych

    Wieczorna pora. Zbliża się 21.00. W stronę kaplicy parafii Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata podążają grupki ludzi. Trzymają w rękach świece. Widać również dzieci z rodzicami. Taki obraz na Sójczym Wzgórzu powtarza się od maja do października każdego 13. dnia miesiąca. Przytulny wystrój kaplicy ma w sobie coś z ciepła domowego. Po prawej stronie ołtarza wzrok przyciąga oświetlona niebieskawym światłem figura Matki Bożej Fatimskiej. Po lewej na ekranie wyświetlany jest film z Fatimy. Widać ludzi trzymających lampiony. Jeszcze kilka chwil – gdy skończy się film – i tak samo będzie w Rawie Mazowieckiej. W półmroku pojawiają się kapłani i asysta. Rozpoczyna się nabożeństwo fatimskie. Śpiew ku czci Maryi wypełnia wnętrze. Niebawem rozniesie się po całym osiedlu. – Mieszkam w jednym z bloków na Sójczym Wzgórzu, bardzo blisko kaplicy – mówi Romana Sztabnicka. – Nabożeństwa fatimskie rozpoczęły się u nas 13 maja 2011 roku. Z początku przychodziło niewiele osób, ale bardzo szybko zaczęło tych ludzi przybywać. Teraz jest ich naprawdę dużo jak na początkującą parafię. Kaplica parafii Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Rawie Mazowieckiej została poświęcona w listopadzie 2010 r. Początki rzeczywiście były trudne dla proboszcza ks. Konrada Świstaka i ówczesnego wikariusza ks. Bogdana Skóry. Rawianie przyzwyczajeni byli do dwóch kościołów: dużego – Niepokalanego Poczęcia NMP i małego – oo. pasjonistów. Niektórzy z wiernych traktowali powstanie nowej parafii jako konkurencję dla pozostałych. Większość jednak doceniła bliskość kaplicy. – Sama byłam przyzwyczajona do chodzenia do małego kościoła. Ale kiedy mąż zachorował i musiałam się nim opiekować, zaczęłam przychodzić do kaplicy. Pamiętam, że pierwszy raz przyszłam w Boże Narodzenie 2010 r. Od tej pory uczęszczam na Msze tylko tutaj – opowiada pani Romana.

    Oczko w głowie

    Figurka Matki Bożej Fatimskiej ks. Konradowi Świstakowi towarzyszy od początku jego posługi w nowej parafii. Przywiózł ją z pielgrzymki do Fatimy, kiedy był jeszcze wikarym w sąsiedniej parafii. Od poświecenia kaplicy w każdą środę odprawiana jest tu nowenna do Matki Bożej Fatimskiej. Proboszcz zawierza Maryi wszelkie sprawy swoje i parafian. – Nawet czytając zapowiedzi, powierza nowożeńców wstawiennictwu Maryi – mówi Maria Sobczak. – Każdy, kto ma jakieś intencje do Matki Bożej, prośby czy podziękowania, niesie je na karteczce. Zdarza się, że proboszcz sam z siebie wypowiada jakąś intencję. Tak było w przypadku mojego męża, który ciężko chorował. To wzruszające i miłe sercu. Dla naszego proboszcza te nabożeństwa fatimskie i nowenny są takim oczkiem w głowie. Przykłada ogromną wagę do tego, żeby figura Matki Bożej i kaplica były pięknie ustrojone. Przeżywa bardzo te nabożeństwa. To udziela się parafianom – dodaje pani Romana. Nie dziwi więc, że w środy do kaplicy przychodzi więcej osób niż w inne dni powszednie.

    Procesja po osiedlu

    – Spójrz, Matko! Oto jesteśmy! Oto Twoje dzieci. Oto ci, którzy każdego 13. dnia miesiąca ponownie spoglądają na Panią z Fatimy, która do nas przybyła, aby z nami królować, aby nas otaczać swoją miłością – tymi słowami rozpoczyna nabożeństwo fatimskie ks. Świstak. Zapalana jest świeca przy figurze Matki Bożej. Proboszcz, wikary ks. Łukasz Szczepański i ministranci roznoszą ogień do wiernych. Ci lampiony wznoszą ku Maryi. – Zawsze tak było – mówi Teresa Rusinowska. – Od pierwszych nabożeństw wierni przychodzą ze świecami. Rozważania prowadzą siostry z Miasteczka Krwi Chrystusa, a parafianie na zmianę odmawiają przy mikrofonie po dziesiątce Różańca. – Pamiętam, że pierwsze nabożeństwo połączone było z Mszą św. W wakacje przychodzi też sporo dzieci. Przedział wiekowy jest duży – od najmłodszych po ludzi starszych. Po twarzach widać, że przybywa dużo gości z sąsiednich parafii. Niektórzy stali się stałymi bywalcami tych nabożeństw – dodaje pani Maria. Wzorując się na nabożeństwach w Fatimie, z kaplicy wyrusza procesja z figurą Matki Bożej. Niosą ją mężczyźni. Podążają za nią wierni. W świetle lampionów i ulicznych lamp mijają osiedlowe garaże. Gdzieniegdzie w oknach budynków widać zaciekawioną postać. Może następnym razem dołączy do procesji. – Ksiądz proboszcz prosi, żebyśmy zapraszali innych na to nabożeństwo, żeby choć raz spróbowali wziąć w nim udział. Dla mnie to jest coś wspaniałego. Taka uroczystość, na którą czeka się cały miesiąc. U nas, na Sójczym Wzgórzu, przyjęło się, że te nabożeństwa to taka nasza ikona, coś, co nas wyróżnia spośród innych parafii – mówi pani Romana. Znamienne są słowa o tej parafii, zawarte w testamencie zmarłego niedawno ks. prał. Mieczysława Iwanickiego: „Zachowuję w sercu radość i wdzięczność Bogu i ludziom za nową parafię Chrystusa Króla – za jeszcze jedno miejsce w Rawie, gdzie Emmanuel – Bóg pośród swego ludu – zamieszkuje między nami”. Gdy powstawała parafia, mało kto przypuszczał, że z Sójczego Wzgórza nabożeństwo fatimskie rozpłynie się na całą Rawę Mazowiecką. Rozpływa się również na całą diecezję.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół