• facebook
  • rss
  • Kłucie w okolicach serca

    Agnieszka Napiórkowska

    dodane 11.11.2013 22:47

    11 listopada to dla nas, Polaków, jedna z najważniejszych dat w kalendarzu. Uczestnicząc w różnego rodzaju uroczystościach, od lat stawiam sobie pytanie o swój patriotyzm i wiarę.

    Obchody Święta Niepodległości w diecezji łowickiej połączone są z uroczystościami ku czci św. Wiktorii, patronki diecezji. To szczególne połączenie zachęca nie tylko do refleksji, ale i do rachunku sumienia. W Łowiczu tego dnia, poza składaniem kwiatów pod pomnikami, ulicami miasta przechodzi procesja z relikwiami św. Wiktorii, Rzymianki, która za wierność Chrystusowi została pchnięta mieczem w serce.

    Od lat tego dnia i ja czuję pewne kłucie w okolicach serca. Wywołują je dwa wydarzenia. Pierwsze związane jest z rocznicą odzyskania niepodległości. Tego dnia na naszym domu wywieszamy flagę, śpiewamy pieśni patriotyczne, rozmawiamy o narodowych bohaterach. Wieczorem odwiedzamy mogiły poległych powstańców i żołnierzy.

    Najwięcej emocji budzą te znajdujące się w lesie. Przy nich, paląc świece, modlimy się za wszystkich, którzy za naszą wolność oddali swoje życie. Śpiewamy hymn narodowy. Uczestnicząc w tych spacerach z mężem i synem, nie potrafię opanować wzruszenia. "Ciasność" w gardle utrzymuje się jeszcze przez wiele chwil po powrocie do domu. Przed oczami mam tablice, na których wyryte są daty urodzin i śmierci poległych. Niektórzy z nich byli niewiele starsi od mojego dziecka. Wówczas w głowie rodzi mi się pytanie: "Czy gdyby zaistniała konieczność, byłabym gotowa poświęcić swoje lub jego życie dla ojczyzny?". Dziękuję wówczas Bogu, że nie muszę mierzyć się z taką decyzją. I obym nie musiała tego czynić nigdy!  Ale... gdyby miało być inaczej, mam świadomość, że ponieważ uczę go patriotyzmu, miłości do Polski, pewnie nie pozostałby bierny. Gdy to sobie uświadamiam, kłucie jest znacznie mocniejsze.

    Do rachunku sumienia zmusza także święta patronka diecezji. Przy jego okazji zastanawiała się nad tym, czy narzeczony, którego wybrali dla niej rodzice, był jej zupełnie obojętny. Czy może była w nim zakochana? Tak czy siak, najważniejszy był dla niej Jezus. To ze względu na Niego rozdała swój majątek i nie zawahała się oddać życia. A co ze mną? Czy moja wiara jest dla mnie najważniejsza? Zmęczona pytaniami proszę św. Wiktorię i poległych, na których grobach wyrosła moja wolność, by dodali mi sił w wypowiadaniu trzech słów. Słów, którym chcę podporządkowywać całe swoje życie: Bóg, Honor, Ojczyzna.


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół