• facebook
  • rss
  • Kitowicz też by klaskał

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 47/2013

    dodane 21.11.2013 00:00

    – Kiedy dowiaduję się, że w Rzeczycy ma się odbyć jakiś koncert, rzucam wszystko i jadę. Tamtejsze imprezy są dla mnie niezapomnianą ucztą duchową – mówi Marta Kielan z Tomaszowa Mazowieckiego.

    Jaki magnetyzm musi mieć w sobie ta nieduża wieś, położona na obrzeżach diecezji łowickiej, że tak chętnie odwiedzają ją znakomici artyści, którzy czują się tam jak u siebie? By znaleźć odpowiedź na to pytanie, trzeba wybrać się na spacer po cmentarzu, znaleźć czas na zatrzymanie się w kościele i krótką rozmowę z ks. Jędrzejem Kitowiczem, który od lat z tego miejsca uczy obyczajów i zachęca do tego, by wraz z rozwojem wiary nie zapominać o kulturze.

    Iskra wyszła od plebana

    O rzeczyckiej parafii głośno zaczęło być od obchodów 200. rocznicy śmierci ks. Jędrzeja Kitowicza, który przed laty był tu proboszczem. W okrągłą rocznicę jego śmierci, dzięki staraniom obecnego proboszcza ks. Henryka Linarcika, w Rzeczycy odbyła się sesja naukowa i został wystawiony przez artystów Teatru Starego w Krakowie „Opis obyczajów za panowania Augusta III”. Poważnie zaczęto także myśleć o utworzeniu muzeum poświęconego „saskiemu Szekspirowi”. By zrealizować ten zamiar, parafia i gmina podpisały umowę, na podstawie której parafia miała zająć się gromadzeniem eksponatów, zaś gmina zdobywaniem pieniędzy na remont budynku przeznaczonego na muzeum. Póki co, ze swoich zobowiązań wywiązała się jedynie parafia, która od 2004 r. stała się miejscem chętnie odwiedzanym przez artystów. Ze swoimi koncertami wystąpili tu m.in. Anna Cymmerman i Lech Dyblik. Ostatnio zaś, w związku z 95. rocznicą odzyskania niepodległości, po Mszy św. za ojczyznę w parafii odbył się koncert „Hej, hej, ułani...”. Jego tytuł, będący zarazem początkiem refrenu jednej z patriotycznych pieśni, wprowadził przybyłych w klimat obchodów Święta Niepodległości. Aranżerem wszystkich utworów był Włodzimierz Korcz, kompozytor i pianista. Wykonawcami zaś – Alicja Majewska oraz Strzyżowski Chór Kameralny pod dyrekcją Grzegorza Oliwy. Podczas koncertu publiczność, która szczelnie wypełniła świątynię, wysłuchała m.in.: „Modlitwy obozowej”, „Przybyli ułani pod okienko”, „Płynie Wisła, płynie”, „Żeby Polska była Polską”.

    Lekcja od artystów

    W czasie wzruszającego koncertu artyści wspominali także swoje przeżycia związane z niektórymi utworami. Włodzimierz Korcz opowiedział publiczności historię powstania i problemy z wykonywaniem piosenki „Żeby Polska była Polską”. Był to utwór, na zakończenie którego w latach 70. XX w. publiczność zawsze płakała, co nie podobało się ówczesnej cenzurze, więc zakazywała jej wykonywania. Alicja Majewska natomiast przypomniała publiczności koncert niepodległościowy, wykonywany w czasie stanu wojennego, podczas którego jedna z piosenek była na tyle znacząca, że jej fragment stał się sygnałem Radia Solidarność. – Ona była jedną z cegiełek przyczyniających się do tego, że jesteśmy teraz na innym etapie, że żyjemy w demokratycznej Polsce – mówiła przed pieśnią „A te skrzydła połamane”. Artystka wykonała także kilka swoich najpopularniejszych utworów. Niektóre z nich, jak choćby „Jeszcze się tam żagiel bieli”, „To nie sztuka wybudować nowy dom” czy „Być kobietą”, publiczność nagrodziła długimi owacjami. – Słuchając po mistrzowsku wykonywanych utworów, nie mogłam powstrzymać łez – mówi Marta Kielan. – Niektóre z pieśni wykonanych przez Alicję Majewską wiele lat temu nuciłam razem z dziadkiem, który był w AK. Ten czas spędzony w kościele w Rzeczycy to cudowna lekcja historii, patriotyzmu i wzajemnego szacunku. Jestem pewna, że ks. Kitowicz, słuchając koncertu, w niebie przyłączył się do naszej owacji – mówiła ze wzruszeniem pani Marta. O szacunku i budowaniu patriotyzmu bez poniżania wiele mówił po koncercie także Włodzimierz Korcz. – Jest coś takiego w człowieku, co każe mu gardzić drugim. Nie wiem, skąd się to bierze. Patriotyzm to cudowna rzecz, od której wszystko się zaczyna i dzięki któremu ogół zyskuje. Ale nie może się to dziać kosztem upodlania innych – tłumaczył artysta, który zdradził, że z Rzeczycy wyjeżdża szczęśliwy. – Jesteśmy wzruszeni tutejszą publicznością, która reagowała w sposób rewelacyjny. A tym, co mnie cieszy najbardziej, jest fakt, iż będąc tu, odczułem, że tutejsi ludzie są osobami rozumiejącymi, czym jest patriotyzm. Miałem wrażenie, że słuchający tych pieśni głęboko czuli polskość, że patriotyzm jest dla nich czymś ważnym i nie jest budowany kosztem poniżania innych. To było fantastyczne. A gdy na koniec wyszedł ks. proboszcz i powiedział: „Dziękuję wam, że przyszliście. Kocham was”, to – muszę się przyznać – oniemiałem. Czegoś takiego nie słyszę w innych miejscach – mówił W. Korcz. Wyjeżdżając z Rzeczycy, Alicja Majewska przyznała, że z wielką radością jechała do słynnej wsi. Słynnej z Kitowicza. – Kraków ma swój Wawel, a Rzeczyca ma pamięć po ks. Kitowiczu. Myślę, że jesteście z tego dumni, a my cieszymy się, że mogliśmy być w kościele i miejscowości, w której on odprawiał Msze św., tworzył i został pochowany – powiedziała A. Majewska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół