• facebook
  • rss
  • Pani Joannie się nie odmawia

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    Państwowa Szkoła Muzyczna w Sochaczewie. Kariera niczym w McDonald΄s: od ucznia, przez nauczyciela i kierownika sekcji, po dyrektora. Dziś Joanna Niewiadomska-Kocik jest dyrektorem PSM, jednej z prężniejszych szkół artystycznych w kraju.

    Wysoki poziom nauczania, 10 festiwali i konkursów rocznie, projekty międzynarodowe kilka razy w roku, koncerty w szkole i poza jej murami – to tylko część aktywności podejmowanych przez Państwową Szkołę Muzyczną w Sochaczewie, która drugi rok z rzędu jest też placówką pilotażową wyznaczającą kierunek szkół artystycznych w Polsce. PSM im. F. Chopina jest też przykładem na to, że także dziś, w dobie kryzysu autorytetów, nauczyciel może zbudować bliską relację z uczniem i zaszczepić w nim pasję zdobywania wiedzy i doskonalenia umiejętności.

    Dlaczego oni?

    Istniejąca od prawie 40 lat sochaczewska PSM nie tylko wpisała się w historię miasta i regionu, ale też odgrywa istotną rolę w kulturze narodowej. W czerwcu 2012 roku dyrektor Niewiadomska-Kocik, jako jedna z 17 dyrektorów w Polsce, została zaproszona do projektu mającego na celu reformę programu szkół muzycznych. Od tego czasu wprowadzone przez nią i zatwierdzone przez ministerstwo zmiany obowiązują we wszystkich placówkach artystycznych. Projekt zakłada przyznanie szkole pilotażowej jednej trzeciej godzin, które może wykorzystać w dowolny sposób. W sochaczewskiej szkole zaowocowało to stworzeniem zespołu grającego unisono, chóru dla najmłodszych, zespołu rytmicznego, działu instrumentalnego i zespołów kameralnych oraz wielu innych. – Prawdę mówiąc, wiele z tych przedmiotów wprowadziliśmy już w latach poprzednich, ale wtedy nie mogliśmy tego zrobić oficjalnie – śmieje się pani dyrektor. – Dziś sprawdzamy, które zmiany są realne do wykonania, jakie przedmioty służą rozwojowi ucznia, a jakie nie. Warto zadać sobie pytanie, co sprawia, że właśnie ta działająca w niewielkiej miejscowości szkoła stała się prekursorem wszystkich innych.

    Niech odpowiedzią będzie krótki przegląd aktywności szkoły. W ostatnim czasie zakończył się XXI Międzynarodowy Festiwal Chopinowski na Mazowszu, skrzypkowie przygotowują się już do Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego „Janko Muzykant”, wiosną na ogólnopolskim festiwalu umiejętnościami pochwalą się fleciści, swoje konkursy mają też wiolonczeliści, akordeoniści i zespoły kameralne, zaś dla tych, których mocną stroną jest teoria, przygotowano konkurs wiedzy teoretycznej „Jeden z dziesięciu”. Placówka bierze udział w projektach międzynarodowych, na które wyjeżdżają wszyscy uczniowie szkoły średniej. A jakby tego było mało, z okazji rozmaitych świąt i w wakacje uczniowie prezentują swoje talenty mieszkańcom Sochaczewa. Aktywności te budzą szacunek u wielu profesorów i ludzi kultury. Obecna na festiwalu chopinowskim wizytator szkół artystycznych Teresa Frukacz-Nowak nie kryje podziwu dla sochaczewskiej PSM. – Bez wątpienia jest to szkoła niezwykła – przekonuje. – Bardzo twórcza, widoczna i robiąca wiele dla swojego środowiska. To, co tu się dzieje, starczyłoby na obdarowanie wielu szkół, a te nadal byłyby uznane za aktywne. Poza tym jest to miejsce niezwykle ciepłe zarówno dla uczniów, rodziców, jak i nauczycieli. A sercem szkoły jest pani dyrektor. To przede wszystkim jej zasługa, gdyż potrafi wokół pomysłu zjednać ludzi, których nie boi się też prosić o pomoc. A prawda jest taka, że pani Joannie się nie odmawia – śmieje się wizytator. Podobnego zdania jest Marek Fergiński, wiceburmistrz Sochaczewa, który przyznaje wprost, że miasto ma wiele szczęścia, mając na swoim terenie tak wyjątkową szkołę. Sama pani dyrektor twierdzi, że bez grona pedagogicznego, jakie ją otacza, nie mogłaby stworzyć tak twórczej szkoły. – Na nasz sukces pracują dziesiątki ludzi, którzy doskonale wiedzą, kiedy i gdzie powinni się znaleźć. Mają też kapitalne pomysły, które pomagam im zrealizować. Dzięki nim przez 14 lat mojego „dyrektorowania” nie zdarzyła nam się wpadka – opowiada z dumą.

    Więcej niż szkoła

    Na pytanie, co motywuje do organizowania tak wielu imprez i koncertów służących zarówno uczniom, jak i mieszkańcom miasta, pani dyrektor odpowiada, że pragnie wychować młodzież do działalności artystycznej i pokazać jej, że artysta powinien służyć swoja muzyką wtedy, gdy jest potrzebny. Jednak błędem byłoby sądzić, że głównym celem szkoły jest organizacja przesłuchań i koncertów. Na pytanie, co w działalności szkoły jest najważniejsze, pada odpowiedź: człowiek. Pracująca od 27 lat z młodymi pani Joanna śmieje się, że jej kariera muzyczna jest podobna do tej w McDonald’s – od ucznia, przez nauczyciela i kierownika sekcji, do dyrektora. – Lubię pracować z dziećmi i młodzieżą. Jako nauczyciel mam pewność, że zawsze będę się rozwijać, bo każde dziecko jest inne. 6-latkowi chcę pokazać, że muzyka jest wspaniała, by rozbudzić w nim pragnienie występowania na salach koncertowych. Nastolatkowie wymagają konkretnej wiedzy merytorycznej, przygotowania ich na studia. Jednak to niesamowicie wrażliwi młodzi ludzie, mający wiele pytań o siebie, o świat i jako nauczyciel chcę pomóc im przejść przez ten trudny czas dorastania – opowiada. Efektem takiego podejścia jest niezwykła atmosfera szkoły, o której zapewniają zarówno uczniowie, nauczyciele, jak i rodzice. – Oliwka uwielbia zajęcia w szkole muzycznej – mówi Bożena Adamczyk, mama 10-letniej pianistki. – Sposób, w jaki przekazywana jest wiedza, sprawia, że córka z wielką pasją gra na instrumencie. Bajki o księżniczkach, motylkach i Murzynku, a także pedały „hamulca i gazu” przy fortepianie pozwalają córce bawić się muzyką i kochać ją, a chyba to jest najważniejsze – podkreśla mama Oliwii. Marta Guzik, absolwentka i nauczycielka sochaczewskiej szkoły muzycznej, podkreśla, że z wielką radością wracała po studiach do murów, w których spędziła większość swojego życia. – Bardzo miło wspominam te 12 lat nauki i choć edukacja muzyczna wiąże się z wytężoną pracą i stresem przed egzaminami i koncertami, atmosfera w szkole sprawiła, że bardzo łagodnie przez to przeszłam. Muzyka i ludzie, którzy tworzą naszą szkołę, sprawiają, że jest to miejsce niesamowitego rozwoju, uwrażliwiania, otwierania się na świat artystyczny – przekonuje nauczycielka. Konrad Łoniewski, który jako 9-latek rozpoczął naukę gry na fortepianie w ognisku muzycznym, a po 3 latach zdał egzaminy do szkoły muzycznej II stopnia, opowiada o muzyce jak o pasji. Podkreśla, że radości z muzykowania uczą go nauczyciele. A radość ucznia to także radość rodzica. Ci chętnie wracają do szkoły nawet wtedy, gdy ich dzieci dawno już skończyły edukację muzyczną. – Kiedy moja córka, a potem wnuczka chodziły do szkoły, byłam zachwycona panującą tam atmosferą i kontaktem między dzieckiem a nauczycielem – wspomina Bogumiła Ozimek. – Tak bardzo związałam się ze szkołą, że dziś jestem członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół PSM. Panuje tam niezwykła otwartość i taki nieszkolny klimat, z każdym można porozmawiać. To ognisko kultury w naszym mieście. Owszem, w domu kultury też są koncerty, ale tu słuchamy uczniów, których talent rodzi się niemal pod naszym okiem, w naszej szkole, a nie na zewnątrz. Dlatego gdy organizowany jest jakikolwiek koncert, przychodzą tłumy gości. Jestem też pod ogromnym wrażeniem pani dyrektor, tak aktywnej i mądrej, która nie myśli tylko o wysokim poziomie nauki, ale też dobiera wspaniałych pedagogów.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół