• facebook
  • rss
  • Stan najwyższej gotowości

    Monika Augustyniak

    dodane 04.12.2013 00:10

    Adwent to dla mnie czas szczególnego zatrzymania – mówi Aleksandra Rutkowska.

    – Staram się w nim zobaczyć, czy jeśli Pan Jezus przyszedłby teraz, wziąłby mnie ze sobą. Dlatego też większą wagę przywiązuję do rachunku sumienia. Ale to też okres oczekiwania na radość płynącą ze świąt Bożego Narodzenia. Jako mama 2-letniego Janka wprowadzam do naszej rodziny zwyczaje, które sprawią, że zarówno my, jak i dzieci będziemy kojarzyć Adwent z czasem wyjątkowym, uroczystym, innym niż na co dzień. W tym roku zrobiłam kalendarz adwentowy, który kryje w sobie zadania dla Janka na każdy dzień. Jesteśmy już po odnalezieniu świec adwentowych, uroczystym zapaleniu jednej z nich, innego dnia szukaliśmy w książeczkach małego Jezuska i czytaliśmy o Nim, kiedy indziej znajdziemy obrazy Świętej Rodziny wiszące w naszym mieszkaniu, upieczemy pierniczki. Dla nas, rodziców, kalendarz kryje aklamację i słowo Boże na każdy dzień. Bo przecież Adwent to nic innego, jak oczekiwanie na Słowo, które stało się Ciałem. A ponieważ spodziewam się dziecka i jestem już w terminie porodu, słowa: „Nie znacie dnia ani godziny” dotyczą zarówno powtórnego przyjścia Jezusa, jak i przyjścia na świat mojej córki. Podobnie, jak nie mam wpływu na czas porodu, ale muszę być do niego przygotowana – torba szpitalna musi być spakowana, mieszkanie wysprzątane itd. – tak też nie wiem, kiedy Jezus wezwie mnie do siebie, ale chcę być na to gotowa. Dlatego dbam o to, by żyć w stanie łaski uświęcającej, by nie być skłócona z innymi itd. Czas Adwentu to szczególny moment, w którym mogę się przyjrzeć, czy żyję w świetle czy w ciemności.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół