• facebook
  • rss
  • Basy poszukiwane

    Marcin Kowalik

    dodane 11.12.2013 09:06

    Podobno nawet krzesło można nauczyć śpiewać. Trochę prawdy jest w tym powiedzeniu. Pod warunkiem, że krzesło chce się tego nauczyć.

    Mam wrażenie, że na Msze przychodzi sporo takich krzeseł. Uściślę, chodzi o was, mężczyźni (o mnie też). Nie bardzo chce się wam śpiewać w kościołach. Co jest tego przyczyną? Jako stały bywalec stadionów piłkarskich potwierdzam, że nie jesteśmy narodem muzykalnym. Pieśni kibiców włoskich czy hiszpańskich brzmią melodyjnie. Na polskich stadionach słychać ryk. To akurat nie jest złe, jeżeli chodzi o dopingowanie, bo im głośniej, tym lepiej. Chodzi o potwierdzenie tezy, że generalnie ze śpiewaniem jest u nas na bakier.

    Kolejna sprawa to repertuar pieśni kościelnych. Oczywiście, zależy to w dużej mierze od organisty, ale przeważają takie, które mężczyznom nie pasują. Tu potrzeba czegoś mocnego w stylu "Bogurodzicy" (kto jeszcze pamięta "Krzyżaków" A. Forda?) lub odnoszącego się do tradycji Kościoła. Może dlatego, gdy akatyst śpiewają klerycy łowickiego seminarium, kaplica jest wypełniona do ostatniego miejsca. Nie jest rzadkim widokiem, gdy mężczyźni włączają się w śpiew. A więc panowie też lubią śpiewać. Poprawne zaśpiewanie akatystu wymaga jednak wysiłku i czasu na próby. I tu jest chyba problem. Przede wszystkim trzeba chcieć.

    Z roku na rok tych akatystów w diecezji łowickiej przybywa. Śpiewany jest już w pięciu miejscach. Choć chóry, które je wykonują, narzekają na brak męskich głosów. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni.

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: AKATYST, ŚPIEW

    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół