• facebook
  • rss
  • Jezusowe ubóstwo

    Monika Augustyniak

    dodane 11.12.2013 11:05

    - Od kilku lat Adwent jest dla mnie nierozłącznie związany ze Szlachetną Paczką - mówi Karolina Reluga.

    - Jestem wolontariuszem po raz trzeci. Przygotowania do akcji trwają praktycznie od września i kończą się w styczniu, więc moje oczekiwanie na Narodzenie Pańskie wpisuje się w działalność na rzecz drugiego człowieka. To trudny czas, bo spotykam się z ogromną biedą, cierpieniem, czasem beznadzieją, ale wiem, że moje zaangażowanie sprawia, że na wielu zmęczonych twarzach pojawia się uśmiech. To tak, jak Jezus wszedł do wielkiej nędzy i odrzucenia, tak my wchodzimy tam, gdzie zdaje się, że nie ma nadziei na lepsze jutro. Każdy gest dobroci to kolejny krok w przygotowaniach na przyjście Nowonarodzonego.

    W tym roku poszłam odwiedzić jedną z moich rodzin i okazało się, że nie mają grama węgla. W domu było bardzo zimno. Przypomniałam sobie, że kiedy instalowano u mnie centralne ogrzewanie, w garażu została mi tona węgla i trochę drewna. Popytałam jeszcze to tu, to tam i zawieźliśmy wszystko do tej rodziny. Dziś ich dom jest cieplutki. Oczywiście to, co daliśmy, nie starczy na całą zimę, ale robimy, co możemy, by ulżyć drugiemu człowiekowi.

    Pomaganie jest moją potrzebą od zawsze, już w podstawówce byłam wolontariuszem, gdyż chcę być dobrym człowiekiem. Poza tym właśnie odwiedzanie rodzin, które często wypada w czasie adwentowym, całkowicie zmienia moje patrzenie na świat. Kiedy widzę, że niektórym brakuje dosłownie wszystkiego, przestaję przywiązywać wagę do drobnostek, których brakuje mnie. To dobry sposób na uczenie się ubóstwa, w którym urodził się Jezus. Oprócz takiego czynnego przygotowania do świąt, oczekuję Jezusa także we wspólnocie, gdzie organizujemy czuwania, Msze św. A to, że sami jesteśmy za to odpowiedzialni, sprawia, że biorę aktywny udział w spotkaniach i modlitwach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół