• facebook
  • rss
  • W oczekiwaniu na paruzję

    mak

    dodane 14.12.2013 23:45

    - Adwent uświadamia mi, że przyjdzie czas mojego osobistego spotkania z Panem - mówi s. Joanna, klaryska.

    - Przeżywam ten czas w taki sposób, żeby na nowo w sobie rozpalić oczekiwanie na przyjście Chrystusa. W naszej duchowości jest piękną rzeczą, że św. Franciszek bardzo ukochał Boże Narodzenie. To były dla niego szczególne święta. Pragnął kontemplować, zanurzać się w tej tajemnicy Boga, który jest pokorny, bo staje się człowiekiem. Przychodzi do nas w ludzkiej postaci. Podkreślał to w jakich warunkach przychodzi na świat. Rodzi się w ubóstwie, staje się ubogi.

    Franciszek dlatego ukochał Boże Narodzenie, bo przeżywał codzienną Eucharystię. Łączył Eucharystię z Bożym Narodzeniem. To co się wydarzyło w grocie betlejemskiej łączył z tym, co się dzieje każdego dnia na ołtarzu. W grocie betlejemskiej przyszedł Jezus w postaci pokornej i ubogiej, ale On też przychodzi codziennie do nas w postaci pokornej i ubogiej w chlebie. Daje się nam.

    Dla mnie przygotowanie na przyjście Chrystusa odbywa się nie tylko w perspektywie świąt, ale i w perspektywie codzienności. Ten czas Adwentu pozwala mi na nowo uwrażliwiać moje serce na to, aby być otwartą na przychodzącego Jezusa w Eucharystii, w wydarzeniach dnia codziennego w tych bardzo radosnych, ale też w tych trudnych, w których muszę dostrzec Jego piękne oblicze np. gdy ktoś dzieli się ze mną trudną sytuacją życiową. Toteż muszę dostrzegać, że tam jest Jezus i że on w tym wszystkim chce przychodzić do nas. Adwent jest czasem uświadomienia sobie, że ja kiedyś umrę i przyjdzie czas takiego mojego osobistego spotkania z Panem lub doczekam czasów paruzji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół