• facebook
  • rss
  • Bomb(k)owe prezenty

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 51-52/2013

    dodane 19.12.2013 00:00

    Jest ich coraz więcej. Tych, którzy potrzebują pomocy, i tych, którzy pomagają.

    Są rodziny, dla których zakup prezentów świątecznych to wydatek przekraczający możliwości domowego budżetu. Z myślą o nich w szkołach i parafiach organizowane są akcje charytatywne.

    Drzewko szczęścia

    Szkoła Podstawowa nr 2 im. Marii Konopnickiej w Sochaczewie oraz parafia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy od trzech lat wspólnie organizują paczki dla dzieci z biedniejszych rodzin. – Parafia jest tu tylko pośrednikiem – zaznacza proboszcz ks. Jacek Skrobisz. – Faktycznie pomysł zrodził się wśród nauczycieli naszej szkoły – mówi Izabela Grzelak-Jarszak, pedagog z SP nr 2. – Jednak gdyby nie parafia, nie udałoby się nam zgromadzić tylu prezentów.

    Przygotowaliśmy 150 papierowych bombek, na których widnieją krótka informacja „Jestem chłopcem” lub „Jestem dziewczynką” oraz wiek dziecka. Parafianie, zabierając bombkę do domu, zobowiązują się do przygotowania paczki z prezentami. Ta przekazywana jest do parafii i później trafia do naszej szkoły. Paczki trafiają również do rodzeństwa uczniów sochaczewskiej podstawówki. – Zdarza się, że dzieci mają młodsze lub starsze rodzeństwo, które nie chodzi do naszej szkoły. Dla nich też przygotowaliśmy bombki. Wcześniej organizowaliśmy kiermasze świąteczne, ale nie przynosiły spodziewanego zysku. Dzięki otwartości księży z parafii choinkę z bombkami na początku Adwentu ustawiamy w kościele. Po dwóch tygodniach mamy już zebrane wszystkie paczki. Symboliczne drzewko szczęścia, na którym zawisły bombki, przygotowali pracownicy gospodarczy szkoły. Choć była obawa, że 150 paczek to za dużo jak na możliwości parafian, żadna bombka nie została pominięta. Jeszcze przed świętami dzieci mogły cieszyć się z prezentów.

    Dzieci dzieciom

    Kolejny raz w Lubochni zorganizowano gminną akcję „Dzieci dzieciom”. Zainicjowana została w 2005 r. przez dyrektorów miejscowych szkół Halinę Lechowską i Urszulę Schab oraz ks. Tomasza Bojanowskiego, proboszcza lubocheńskiej parafii. Pieczę nad tym przedsięwzięciem sprawuje teraz Stowarzyszenie na rzecz Dzieci i Młodzieży „Mieć Szansę”. Pieniądze na prezenty zbierane są w czasie przedstawienia teatralnego prezentowanego na scenie GOK. Aktorami są uczniowie gimnazjum. Po spektaklu zbierane są datki. Akcje wspierają finansowo gminne organizacje. W tym roku z zebranych pieniędzy przygotowano 180 paczek zawierających słodycze, zabawki i przybory szkolne. – Każdy daje coś od siebie – mówi U. Schab, dyrektor Publicznego Gimnazjum w Lubochni oraz prezes stowarzyszenia. – Dzieci z jednej szkoły robią zaproszenia, moi uczniowie pod okiem polonisty wystawiają sztukę. Od lat działamy w stałym gronie. Przygotowania zaczynamy już w październiku. Spotykam się wtedy z kierownikami jednostek gminnych i ustalamy podział obowiązków. Staramy się przygotować niespodzianki, np. starszej młodzieży, zamiast zabawek, fundujemy bilety do kina. Już od kilkunastu lat pomoc dla dzieci z Domu Dziecka w Gostyninie niesie Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Jadwigi Dziubińskiej w Zduńskiej Dąbrowie. Cała społeczność szkolna włącza się w organizację wigilijnego wieczoru. Suto zastawiony stół, przedstawienie jasełkowe, masa prezentów, a przede wszystkim serdeczne przyjęcie czeka na wychowanków Domu Dziecka w murach szkoły. – Takich ludzi to ze świecą szukać – mówi Joanna Bigielmajer, wicedyrektor Domu Dziecka. – Nasze dzieci nawiązały tu przyjaźnie. Często utrzymują kontakt mejlowy z uczniami szkoły. Przyjazd do Zduńskiej Dąbrowy jest dla nich wyróżnieniem. Tutaj panuje zawsze wspaniała atmosfera.

    Kosz żywności

    Pomoc dla najbiedniejszych organizują również parafialne wspólnoty. – Od kilkunastu lat prowadzimy zbiórkę żywności przed świętami – mówi Maria Pawłowska z Caritas działającej przy parafii Chrystusa Dobrego Pasterza w Łowiczu. – Do ustawionego w kościele kosza można przynieść mąkę, cukier czy makarony. Brakujące produkty kupujemy z własnych pieniędzy. Stałych rodzin, którym pomagamy, mamy kilkadziesiąt, ale jak przyjdą do nas ludzie z prośbą o wsparcie tuż przed świętami, też im nie odmawiamy. Zauważam, że z roku na rok jest coraz więcej takich osób. Podobne zbiórki prowadzone są w innych parafiach. Często nie trzeba zachęcać do tego wiernych z ambony. Są ludzie, którzy – widząc niedostatek innych – nie pozostają obojętni. Pomagają bez rozgłosu i to nie tylko z okazji świąt.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół