• facebook
  • rss
  • Mikołaj mieszka na plebanii

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 51-52/2013

    dodane 19.12.2013 00:00

    Do Luszyna przybył niespodziewanie gość z nieba. Podobno wylądował helikopterem niedaleko kościoła.

    Od razu udał się do miejscowego przedszkola, czym wzbudził wielką radość wśród dzieci.

    Broda i okulary

    Czerwona postać z siwą brodą, laską w ręce i mitrą na głowie przyniosła dzieciom prezenty. – Przysłał mnie do was biskup Miry – mówi. – To Mikołaj! – wyrywa się dzieciom. Oprócz słodyczy każdy przedszkolak dostał aniołka. – Aniele Boży, stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój... – intonuje przybysz. Dzieci włączają się do modlitwy. Niektóre przytulają się do niego.

    Za chwilę razem z nim śpiewają i tańczą w kółeczku. Niestety, musi już skończyć wizytę, ale obiecuje, że jeszcze tu wróci. Po głosie i zachowaniu trudno było poznać, kto kryje się za brodą i okularami. Dorośli parafianie nie mają wątpliwości. To ich proboszcz. O ks. Romualdzie Maciesiaku w samych superlatywach wypowiada się Beata Tymosiak, nauczycielka w przedszkolu. – Jest naszym przyjacielem. Przychodzi do nas zawsze z humorem. Z taką pozytywną energią, która nam się udziela. W kontakcie z nim nie czuje się dystansu. Zawsze podaje rękę potrzebującym. Często sam wychodzi do nich z pomocą, bo wie, co to znaczy bieda – mówi pani Beata, która nie wyobraża sobie, żeby w Luszynie proboszczem był ktoś inny.

    Duchowe wsparcie

    Do Przedszkola Samorządowego nr 2 w Luszynie uczęszcza 15 dzieci. Nie zanosi się, żeby w przyszłości było ich więcej. Wieś i cała gmina do bogatych nie należą. Młodzi emigrują, bo nie widzą tu dla siebie przyszłości. Mieszkańcy to w większość rolnicy, którzy utrzymują się z niewielkich gospodarstw. Ci, którzy pracowali w PGR-ze, musieli szukać pracy gdzie indziej. Na szczęście, w czasach, kiedy w Polsce samorządy zamykają szkoły i przedszkola na wsi, to w Luszynie jeszcze funkcjonuje. – Gdyby nie wsparcie proboszcza, tego przedszkola mogłoby już nie być – mówi Teresa Wojciechowska, która pomaga w przedszkolu. – Pamięta o dzieciach, zawsze, kiedy nas odwiedza, ma dla nich słodycze. Proboszcz pomaga materialnie nie tylko dzieciom. Plebania w Luszynie otwarta jest dla każdego. Przychodzą tu głodni, których nie stać na jedzenie. Zaglądają ci, którzy nie mają ciepłej kurtki na zimę. Kiedy nadchodzi Wigilia, ks. Maciesiak puka do drzwi tam, gdzie mieszkają ludzie niespodziewający się od nikogo pomocy. Przebrany za św. Mikołaja podtrzymuje na duchu chorych na raka czy rodziny z dziećmi, którym trudno jest związać koniec z końcem. Nic dziwnego, że kiedy proboszcz jedzie samochodem przez wieś, kłaniają mu się i młodzi, i starsi. Ludzie pamiętają, że nigdy nie powiedział „nie”, gdy ktoś prosił o pomoc.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół