• facebook
  • rss
  • Dla kumpli z Konga

    dodane 09.01.2014 00:00

    – Angażowanie się w działalność koła misyjnego bardzo dużo mi dało. Dzięki modlitwie i różnego rodzaju akcjom stałam się dużo wrażliwszym człowiekiem, widzącym potrzeby innych, który potrafi sięgać wzrokiem nawet do Afryki – mówi Małgorzata Witkowska ze Złakowa Kościelnego.

    Okres Bożego Narodzenia to w polskiej tradycji czas kolędowania. Takie wyzwania podjęły także dzieci z Kół Misyjnych w Złakowie Kościelnym i Skierniewicach. Pod troskliwą opieką opiekunów, przebrane za Świętą Rodzinę, pasterzy, aniołów, królów i swoich kolegów z krajów misyjnych, głosiły Dobrą Nowinę mieszkańcom parafii. Zbiórka z kolędy zostanie przekazana – podobnie, jak w latach ubiegłych – na misje. Poświąteczne kolędowanie to tylko jedna z form troski o Kościół, jaką podejmują mali misjonarze wobec swoich rówieśników żyjących często na innych kontynentach.

    Zaczynamy od proboszcza

    W złakowskiej parafii w akcję Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci zaangażowanych jest 30 osób. Poza kolędowaniem, które ma miejsce zaraz po świętach, i które ksiądz proboszcz, niczym kolędę, ogłasza z ambony, mali misjonarze każdego dnia odmawiają dziesiątkę Różańca za swoich misyjnych rówieśników, misjonarzy i dzieła przez nich podejmowane. Proboszcz ks. Piotr Jankowski prenumeruje dla nich także pisma misyjne, dzięki którym bliżej poznają życie i problemy osób, za które się modlą. – Nasze Koło Misyjne powstało z koła różańcowego dzieci, dlatego ta wyjątkowa modlitwa jest narzędziem, po które sięgamy każdego dnia – mówi s. Jadwiga Turzyńska, opiekująca się parafialnymi misjonarzami. – Najbardziej wyczekiwaną akcją każdego roku jest kolędowanie, które zaczynamy od księdza proboszcza. Odwiedzając parafian, nieraz w ich oczach widzimy łzy wzruszenia. Wizyta kolędników przypomina im ich młodość, gdy kolędowanie było na porządku dziennym. W ciągu roku formacyjnego w programie comiesięcznych spotkań są także rozważania słowa Bożego, wspólny śpiew oraz gry i zabawy. Przed Wielkanocą złakowscy misjonarze wykonują także palmy. – Należenie do Koła Misyjnego było w moim życiu niesamowitą przygodą – mówi Dorota Witkowska. – Razem z siostrą wyjeżdżałyśmy na kongresy do Krakowa. Ja miałam to szczęście, że brałam też udział w kongresie w Rzymie. Przez wiele lat, można powiedzieć, nasze życie kręciło się wokół misji. Przygotowywałyśmy festyny, piekłyśmy ciasta, wystawiałyśmy jasełka, robiłyśmy dekoracje grobu Pańskiego i szopki. Udało się nam nawet zaadaptować jedno z pomieszczeń parafialnych na salkę misyjną. – Dzięki temu zaangażowaniu doświadczałyśmy z jednej strony powszechności Kościoła, a z drugiej inaczej patrzyłyśmy na świat, w którym wiele dzieci nie ma zapewnionych najprostszych rzeczy – dodaje Małgorzata.

    Złote wstążki w Afryce

    Uczniowie z Gimnazjum nr 3 w Skierniewicach, pod kierownictwem katechetki Jolanty Świderek, od 8 lat organizują akcje takie jak: „Ciasteczko z dobrą wiadomością”, aukcja bibelotów i kartek bożonarodzeniowych wykonanych przez uczniów, zbiórka makulatury i inne. Uzyskane pieniądze przesyłają do Kamerunu, Czadu czy Sudanu. Uczniowie i nauczyciele adoptowali też dwoje dzieci z Afryki i od kilku lat finansują im edukację, wspomagają budowę szkół i organizują zbiórki potrzebnych artykułów. Dzieci zachęcają też swoich rodziców do takiej adopcji. – Wymiana listów z misyjnymi kolegami, oglądanie filmów przedstawiających ich codzienne życie, drastycznie różne od naszego, i spotkania z misjonarzami sprawiają, że zmienia się nasze myślenie – opowiada Paulina Cieślak, gimnazjalistka. – Kiedy my zbieramy na kolejne buty Nike i narzekamy na szkołę, dzieci w Afryce marzą o mydle, jednym cukierku, a choć do szkoły mają 2 godz. drogi, idą tam z radością, bo wiedzą, że dzięki niej mają szansę na lepsze życie. Nam trudno to pojąć. Koło Misyjne przy ZSSO SP nr 5 w Skierniewicach podlega pod Papieskie Dzieła Misyjne Dzieci. Ich główna działalność to modlitwa za kraje misyjne. – Co tydzień modlimy się w intencji innego kontynentu – opowiada Urszula Pawlak, katechetka. – Dzieci podejmują też wyrzeczenia, np. jeśli ktoś zrobi im krzywdę, zamiast oddać winowajcy, w cichości serca ofiarują to Jezusowi – tłumaczy. Ten element uczniowie uznają za najtrudniejszy. – Najgorzej jest z rodzeństwem – skarży się Patrycja. Gry edukacyjne mają pomóc najmłodszym poznać los rówieśników z odległych zakątków ziemi. – W zeszłym roku dzieci zrobiły i wysłały do Tanzanii kartki świąteczne – opowiada pani Urszula. – Zaprzyjaźniony ksiądz odpisał, że koledzy z misji nie mogli się nadziwić złotym nitkom, kolorowym papierom i lśniącym wstążkom. Dlatego w kolejnej paczce znalazły się najpiękniejsze przybory plastyczne.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół