• facebook
  • rss
  • Doba z Rodziną Jezusa

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 03/2014

    dodane 16.01.2014 00:00

    – Kiedy przynieśliśmy ją do domu, niemal natychmiast wkroczył do niego spokój. Ta obecność wymagała i zorganizowała nam czas. Zrezygnowaliśmy z planów, telefonów i przez dobę wpatrywaliśmy się w Świętą Rodzinę, chcąc być do Niej podobnymi – wyznaje Albert Wasilewski.

    Poświęcona w uroczystość Zwiastowania Pańskiego przez bp. Andrzeja F. Dziubę kopia ikony Świętej Rodziny w ostatnich dniach grudnia zakończyła peregrynację po rodzinach Domowego Kościoła. Przez 9 miesięcy odwiedziła prawie 170 domów w rejonie spalskim, żyrardowskim, skierniewickim i kutnowskim. Kilka razy zapukała także do mieszkań rodzin niezwiązanych z ruchem.


    Niepotrzebna szopka


    Przyjmujący Jezusa, Maryję i Józefa w ikonie napisanej przez Manukiana Bracha z Armenii zgodnie podkreślają, że ich wizyta nie tylko wprowadzała spokój, ale także przyniosła wiele owoców w postaci nawróceń, uzdrowień, pogłębień relacji małżeńsko-rodzinnych.
– Na długo w naszej pamięci pozostanie czas spędzony z ikoną – mówi Beata Głowienka, która wraz z mężem Tomkiem (byli wówczas parą diecezjalną Domowego Kościoła) zleciła artyście napisanie ikony. – Kiedy przywieźliśmy ją do domu z pracowni, pierwsza nasza modlitwa, jaką przed nią odmówiliśmy, była związana z Duchową Adopcją Dziecka Poczętego. W obecności Świętej Rodziny jeszcze mocniej poczuliśmy sens tej modlitwy, którą podejmujemy od kilku lat. Prosząc o uratowanie dziecka zagrożonego aborcją, nie mogliśmy oderwać oczu od ikony, a zwłaszcza od małego Jezusa, którego czule przytulają Maryja i Józef. Przez kolejne dni każdą wolną chwilę spędzaliśmy przy Nich. Potem przez wiele miesięcy, kiedy ikona wędrowała po domach, wracaliśmy do czasu, gdy z nami była. Ponownie trafiła do nas tuż przed świętami. To był dla nas najlepszy prezent. Co roku w naszym mieszkaniu na czas świąt ustawialiśmy szopkę. W tym roku dzieci stwierdziły, że szopka nie jest potrzebna, bo mamy Świętą Rodzinę. To były wyjątkowe święta, które spędziliśmy w domu – opowiada Beata, w której życiu Święta Rodzina ma szczególne miejsce. – Moje nabożeństwo do Jezusa, Maryi i Józefa związane jest z pewnym snem, który miałam, gdy byłam narzeczoną Tomka. Przeżywałam wówczas trudne chwile. Wtedy przyśniła mi się Święta Rodzina wychodząca z rzeki przepływającej przez miejscowość, w której mieszkałam. Po wyjściu z wody Maryja mnie, a św. Józef Tomka zabrali na rozmowę. Nie wiem, o czym mówiliśmy, ale po przebudzeniu byłam wolna od lęku. Od tego czasu często się do Nich modliłam. Peregrynacja to czas odnawiania i pogłębiania naszej relacji.


    Globalne ocieplenie


    O swoich przeżyciach związanych z obecnością Świętej Rodziny chętnie opowiadają także inne małżeństwa. Dla Iwony i Alberta Wasilewskich z Sochaczewa godziny spędzone z ikoną były czasem rozmyślań i indywidualnej modlitwy, podczas której doświadczali, jak wielkim dobrem jest rodzina.
– Wcześniej byliśmy na rekolekcjach małżeńskich, na których dowiedzieliśmy się, jakie znaczenie mają niektóre gesty i kolory na ikonach. Potem, kiedy była ona u nas w domu, długo przyglądałam się Józefowi obejmującemu Maryję i Jezusa. Zachwycała mnie uległość i posłuszeństwo Matki Bożej wobec Józefa. To były dla mnie rekolekcje w pigułce – opowiada Iwona. Podobnego zdania jest Albert, który żałuje, że na ten czas nie zaprosił swojej rodziny. – Te 24 godziny bardzo szybko minęły. Były to chwile kontemplacji, podczas których, patrząc na Świętą Rodzinę, zastanawiałem się, co mogę zrobić, by zbliżyć się do tego ideału – wyznaje Albert.
Po zakończeniu peregrynacji w katedrze łowickiej, w święto Świętej Rodziny, ikona zatrzymała się na dłużej u Katarzyny i Andrzeja Kucharskich, pary diecezjalnej Ruchu Światło–Życie diecezji łowickiej. Stamtąd będzie zabierana na wszystkie rekolekcje, dni wspólnoty, oazy modlitwy.
– Bardzo cieszymy się, że to w naszym domu zagości ona dłużej – mówi z radością Katarzyna. – Za pierwszym razem, kiedy ikona była u nas, wiele się zmieniło. Nastąpiło zdecydowane ocieplenie relacji między naszą rodziną a teściami, których na czas peregrynacji zaprosiliśmy do siebie. Prowadząc modlitwę przed ikoną, powiedziałam Świętej Rodzinie o naszych pragnieniach, bólu i chęci naprawy relacji między wszystkimi członkami rodziny. I niemal natychmiast zdarzył się cud. Rodzice zaczęli do nas zdecydowanie częściej zaglądać. Mamy o czym ze sobą rozmawiać. 
I – co najważniejsze – patrzymy na siebie z życzliwością i ciepłem. Otwarcie się na siebie w obecności Świętej Rodziny zmieniło nas wszystkich. Od kiedy ikona znów do nas przyszła, nie dajemy Świętej Rodzinie spokoju. Każdego dnia przynosimy Jej sprawy naszej rodziny, posługi, ludzi z Ruchu i małżeństw przeżywających różnego rodzaju kryzysy. Wierzymy, że Ona sobie z tym wszystkim poradzi – mówi z przekonaniem K. Kucharska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół