• facebook
  • rss
  • Marchewką, a nie kijem

    Marcin Kowalik

    dodane 14.01.2014 23:55

    I znów będzie o śpiewaniu. Skończył się liturgiczny okres Narodzenia Pańskiego. To czy wolno śpiewać kolędy?

    I tak, i nie. Tak, bo w tradycji okres Bożego Narodzenia kończy się 2 lutego. Nie, gdyż po reformie liturgicznej po Niedzieli Chrztu Pańskiego mamy już okres zwykły. Zgodnie z polskim zwyczajem, w świątyniach rozbrzmiewają jednak kolędy. Niektóre mają już kilkaset lat. I choć słowa są bardziej dostosowane do czasów współczesnych, nadal niosą w sobie ducha przeszłości.

    Opowiadał mi Krzysztof Jakubiec, który współtworzył patriotyczny spektakl "Wigilie polskie" w Głownie, że na wigilijnym spotkaniu dla kombatantów pewne jest, że śpiewanie kolęd nie ograniczy się do dwóch czy trzech zwrotek, bo dalej nikt nie pamięta tekstu. Starsze pokolenie zna całe "Przybieżeli do Betlejem pasterze" i "Pójdźmy wszyscy do stajenki". Tym samym, młodszym powinno być wstyd. A tak nie jest. Dla żyjących w czasach, gdy musieli walczyć o wolność ojczyzny, śpiewanie kolęd ma wymiar patriotyczny. Dla współczesnych kojarzy się tylko z Bożym Narodzeniem. A to coraz częściej przeżywane jest w sposób materialny, przez zawłaszczający społeczeństwo konsumpcjonizm.

    Nie wyobrażam sobie, żeby na siłę zmuszać kogoś do śpiewania kolęd. Ale jak nie kijem, to może marchewką? Wzorem klarysek z Miedniewic prezenty rozdawać dopiero po wyśpiewaniu kolęd. I tak każdego wieczora, aż do 2 lutego. Wtedy zaśpiewanie 14 zwrotek "Pójdźmy wszyscy do stajenki" nie będzie problemem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół