• facebook
  • rss
  • Co robi bączek w kosmosie?

    Agnieszka Napiórkowska

    dodane 17.01.2014 12:21

    Ile waży statek kosmiczny, czy da się w wahadłowcu zagrać w bilard? - takimi pytaniami nie da się zaskoczyć uczniów skierniewickiego „Klasyka”.

    Uczniowie klas IV-VI Szkoły Podstawowej im. ks. S. Konarskiego w Skierniewicach tuż przed feriami przeżyli kosmiczną przygodę. Spotkali się z Małgorzatą Sutowicz, skierniewiczanką, która opowiedziała im o swoim szkoleniu w Centrum Lotów Kosmicznych imienia George’a Marshalla w Huntsville w Alabamie, jednym z 12 ośrodków naukowo-badawczych NASA. Uczniowie z zapartym tchem słuchali o spotkaniach z kosmonautami, siedzeniu w symulatorze rakietowym, skakaniu ze spadochronem do wody i spacerowaniu „po Księżycu”. Ubrana w niebieski kombinezon, na którym znajdowały się duża amerykańska flaga i różne naszywki NASA, pani Małgorzata przybliżyła uczniom budowę statku kosmicznego, opowiedziała o eksperymentach, które prowadzą kosmonauci, oraz o konkursie, dzięki któremu mogła przeżyć kosmiczną przygodę.

    – Na uczniach największe wrażenie robiły rozmiar wahadłowców, ich długość, szerokość i waga. Z wypiekami na twarzy słuchali informacji o silnikach, częściach promów kosmicznych, a także o sposobach pozyskiwania wody, energii, wyjściach poza statek kosmiczny i naprawach, których muszą dokonywać kosmonauci. Ku radości nauczycieli wielu z nich miało imponującą wiedzę na tematy związane z kosmosem. Słuchający wykładu co chwilę zadawali nowe pytania. Niektóre odpowiedzi, zwłaszcza te dotyczące życia codziennego załogi, wywoływały zachwyt. – W wahadłowcu nie ma kuchenki gazowej, ale jest coś w rodzaju mikrofalówki, w której kosmonauci mogą przygotować sobie posiłek. Jak chcą, mogą też napić się mleka. Ciekawa jest też toaleta. Zanim do niej wejdą, muszą podać, jaką potrzebę chcą załatwić. Siadając na sedesie, zapinają się pasem – wyjaśniała pani Małgorzata.

      Uczniowie chętnie angażowali się w zabawy przybliżające budowę wahadłowca
    Agnieszka Napiórkowska /GN
    Z prezentowanych fotografii i filmów uczniowie dowiedzieli się m.in. o paliwie, które ma konsystencję gumki do mazania,  a także zobaczyli, jak w kosmosie zachowują się yoyo, bączek, skakanka czy piłka.

    Wspominając wyjazd do Alabamy, pani Małgorzata rozpaliła w uczniach nie tylko zamiłowanie do zdobywania wiedzy, ale także wiarę we własne siły i możliwości.

    Na zakończenie spotkania zaproponowała uczniom eksperyment. Biorący w nim udział musieli w taki sposób zabezpieczyć jajko, by - zrzucone z dużej wysokości - nie rozbiło się. Do dyspozycji były balony, wata, taśmy klejące, ręczniki papierowe, chusteczki higieniczne i sznurki. Mimo zaangażowania i pomysłowości, jaką wykazały się wszystkie drużyny, z pięciu jaj, dla których zbudowano "lądowiska", upadek przetrzymały tylko dwa.

    - To było niesamowicie ciekawe spotkanie, podczas którego dużo dowiedzieliśmy się o organizacji NASA, ich wyprawach i statkach - mówi z przejęciem Jasiek Rochmiński. - O niektórych rzeczach wiedziałem, ale większość była dla mnie nowością. Zaskoczyło mnie to,  jak wyglądają w statku toalety, jak zwalnia statek kosmiczny i ile pieniędzy trzeba wydać na zbudowanie wahadłowca.

    Wychodząc ze spotkania, większość uczniów zgodnie twierdziła, że chciałaby kiedyś tak, jak pani Małgosia usiąść w prawdziwej rakiecie, obok członów załogi, i przeżyć podobną przygodę.

      Najwięcej emocji budziła budowa "lądowiska" dla jajka
    Agnieszka Napiórkowska /GN

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół