• facebook
  • rss
  • Dźwięki bez obłudy

    dodane 23.01.2014 00:00

    – Dzięki naszemu proboszczowi nieraz w kościele mamy gęsią skórkę i płaczemy jak małe dzieci. W ostatnim czasie wzruszenie i przejęcie towarzyszą nam coraz częściej – mówi pani Marianna.

    Z takim zdaniem parafian trudno się nie zgodzić. Po ostatnim koncercie Alicji Majewskiej, który odbył się 10 listopada, na kolejny nie trzeba było długo czekać. Zgodnie z kilkuletnią tradycją, 19 stycznia do parafii przyjechała góralska kapela „Hora”, która dodatkowo zadbała o oprawę dwóch Mszy św. Tworzący zespół górale z Beskidów i Słowacji swoim śpiewem, a także grą na skrzypcach, altówce, cymbałach węgierskich, kontrabasie oraz rogu pasterskim po raz kolejny wzruszyli rzeczyckich parafian i gości. Słuchający powracali pamięcią do poprzednich koncertów, jakie górale tu zagrali, a także do serialu „Szpilki na Giewoncie”, w którym kapelę można było usłyszeć.

    Serce na trampolinie

    Podczas koncertu „Hora” wykonała tradycyjne polskie kolędy, pastorałki góralskie, a także kolędy słowackie. Wszystkie one zabrzmiały w przygotowanych przez zespół własnych, żywiołowych aranżacjach muzycznych. Pełna radości muzyka, podkreślająca temperament górali i ich przywiązanie do tradycji i Kościoła, zachwyciła uczestników koncertu. – Po raz kolejny mieliśmy szansę posłuchać w swoim kościele bardzo dobrej muzyki – mówi Grażyna Kłoda, która podkreśla, że bardzo bliskie są jej tony góralskie. – Dzięki takiej muzyce łatwiej się modlić, bo serce jak na trampolinie podskakuje do góry. Poza tym takie spotkania sprawiają, że człowiek chętniej przychodzi do kościoła, częściej zastanawia się nad sobą i jest bardziej skłonny do refleksji. Podobnego zdania był także Marek Pałasz, który mówił, że zawsze jest pod wrażeniem, kiedy ks. Henryk organizuje tego typu imprezy kulturalne. – To jest coś wspaniałego i pięknego! Wchodząc do tego kościoła, czuję, że jest to miejsce, w którym Bogu oddaje się chwałę nie tylko poprzez modlitwę i adorację, ale także przez muzykę, śpiew, recytację. Wszystkie tego typu wydarzenia są formą skutecznego duszpasterzowania, które przyciąga ludzi do kościoła. A poza tym obecność bardzo różnych artystów sprawia, że z roku na rok mieszkańcy Rzeczycy chętniej troszczą się o swoje tradycje i zwyczaje – zauważa pan Marek.

    Prezent od solenizanta

    O rzeczyckiej publiczności wiele już napisano. Jej wyczucie i wrażliwość chwalili m.in. Mikołaj Grabowski, Cezary Pazura, Tomasz Karolak, a także Anna Cymerman, Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz. Słów uznania nie kryli również po koncercie członkowie „Hory”. – Jesteśmy tu po raz trzeci i za każdym razem publiczność rozpieszcza nas swoimi reakcjami – mówi Szczepan Karwowski, lider zespołu. – Wielka w tym zasługa ks. Henryka, którego poznaliśmy podczas dożynek, kiedy zaprosił nas na koncert papieski. Od tamtego czasu utrzymujemy stały kontakt. Osobiście bardzo cenię sobie tę znajomość. To mądry i wrażliwy na sztukę kapłan, dzięki któremu wielu ludzi ma dostęp do rodzimej sztuki i kultury. Zaproszenie naszego zespołu na koncert to dla nas nie tylko możliwość zaprezentowania swoich umiejętności, ale także sposób świadczenia o Bogu, który dla wielu górali jest najważniejszą Osobą. Biorąc do ręki instrumenty, staramy się Go uwielbiać i wychwalać. Naszym śpiewaniem wyrażamy to, co czujemy. Nie kłamiemy w muzyce. To wszystko jest szczere i mamy nadzieję, że właśnie dlatego tak wielu ludziom się podoba. Warto dodać, że koncert zespołu „Hora” odbył się w dniu imienin ks. Henryka Linarcika. Czy to przypadek? – O, nie! Nasz ksiądz proboszcz zawsze nas zaskakuje – zauważa Jolanta Ochota. – W dniu, w którym inni spodziewają się prezentów, to on obdarowuje nas muzycznymi darami – dodaje. Sam solenizant w takim zachowaniu nie widzi nic niezwykłego. Zaprasza na koncerty artystów, bo wie, że takie działania sprzyjają rozwojowi intelektualnemu i duchowemu parafian. Zapytany o koncert, z uśmiechem odpowiada: – Uwielbiam góry. Ten koncert był dla mnie bardzo sentymentalną podróżą, powrotem do młodości. Kiedyś uwielbiałem chodzić po górach. Kiedy tam byłem, zawsze zachwycały mnie żywy udział górali w Eucharystii, ich śpiew i wiara, której pragnę dla swoich parafian. Kiedy widzę poruszenie moich wiernych, spełniają się najlepsze życzenia – wyznaje ks. Henryk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół