• facebook
  • rss
  • Dyrektor i księgowa w areszcie

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 07/2014

    dodane 13.02.2014 00:00

    Wydawało się, że nowo wybudowany budynek będzie odpowiednim miejscem dla pensjonariuszy...

    Niespełna trzy lata temu Dom Pomocy Społecznej, podlegający Starostwu Powiatowemu w Sochaczewie, przeniósł się do nowej siedziby. Położona w młodzieszyńskim lesie, w pełni przystosowana do potrzeb niepełnosprawnych, zarządzana przez osobę, którą uhonorowano tytułem Sochaczewianina Roku 2006, miała gwarantować, że starsi ludzie w godziwy sposób spędzą jesień swojego życia.

    Domowa hurtownia

    We wtorek 21 stycznia funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu wraz z policjantami z Sochaczewa ok. godz. 10 zatrzymali 5 pracowników DPS, w tym dyrektora i księgową, a także pracownika ochrony. Powodem były doniesienia o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu placówki. Tego samego dnia przeszukano mieszkania zatrzymanych. W trzech z nich znaleziono prawie hurtowe ilości różnych produktów, m.in. proszków do prania, kawy, słoików z dżemem, spodni i innych ubrań. Artykuły prawdopodobnie pochodziły z DPS. Następnego dnia, po przesłuchaniach, pracownika ochrony DPS zwolniono do domu. Natomiast w stosunku do dyrektor DPS Justyny N.-S. i księgowej Elżbiety G. prowadzący sprawę prokurator przesłał do Sądu Rejonowego w Sochaczewie dwa wnioski o areszt na trzy miesiące. W czwartek 23 stycznia sąd przychylił się do wniosku prokuratury. Natomiast wobec dwóch pozostałych zatrzymanych zastosowano dozór policyjny, zakaz wykonywania zawodu oraz poręczenie majątkowe: dla kierownika oddziału terapeutycznego Elżbiety R. – 30 tys. zł, a dla kasjerki Barbary P. – 3 tys. zł. Jeszcze tego samego dnia prokuratura postawiła zarzuty dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Barbarze B., której podlega DPS. Podczas przesłuchania przyznała się, że jako funkcjonariusz publiczny potwierdzała w dokumentach nieprawdę w celu osiągania korzyści przez inne osoby. Wobec Barbary B. zastosowano dozór policyjny, zakaz zajmowania stanowiska dyrektorskiego oraz poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł. Zdaniem prokuratury są dowody na przywłaszczenie przez osoby podejrzane ok. 300 tys. zł. Oszustwo miało polegać na podbieraniu pieniędzy z premii przeznaczonych dla pracowników DPS. Na przykład zamiast 1,5 tys. zł premii pracownik dostawał tylko 500 zł. Trwało to kilka lat.

    Wierzchołek góry lodowej

    Te wydarzenia spowodowały zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu. Radni domagali się wyjaśnień od zarządzających powiatem, dlaczego dopuszczono do nieprawidłowości w funkcjonowaniu DPS. Odpowiedzialny za nadzór placówki wicestarosta Janusz Ciura tłumaczył się, że wszelkie kontrole niczego nie wykazały, jednocześnie przyznał, że w kwietniu 2013 r. rozmawiał z byłym pracownikiem DPS, który informował go o złej sytuacji w placówce. Wicestarosta nie potwierdził, że chodziło o pobieranie od pensjonariuszy dwukrotnie wyższych opłat za leki, a także o okradanie kont podopiecznych za pomocą ich bankomatowych kart mających służyć personelowi do wypłacania ich właścicielom kieszonkowego. Wśród doniesień prasowych pojawił się wątek naciągania pensjonariuszy, którzy mieli przepisywać na jedną z oskarżonych działki i mieszkania. To podobno tylko wierzchołek góry lodowej, bo dochodzi do tego jeszcze znęcanie się nad podopiecznymi przez pracowników DPS. Prowadzenie sprawy od sochaczewskiej prokuratury przejęła Prokuratura Okręgowa w Płocku. Jej rzecznik Iwona Śmigielska-Kowalska potwierdza, że te wątki pojawiają się w czasie przesłuchań. – Zeznanie jednej osoby to jednak zbyt mało, jeżeli nie potwierdzają tego inne dowody. Będzie to weryfikowane w toku śledztwa, które – ze względu na złożoność – potrwa długo – mówi I. Śmigielska-Kowalska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół