• facebook
  • rss
  • Od Zgrywusa do Jezusa

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 07/2014

    dodane 13.02.2014 00:00

    – Choć nasze czasy znacznie różnią się od tych, w których przyszło żyć św. Janowi Bosko, problemy dzieci pozostały te same – nadal nie ma się kto nimi zająć. Czasem dosłownie, a czasem emocjonalnie – opowiada Tomasz Głowienka.

    Problem zapełnienia salek parafialnych dziećmi i młodzieżą znany jest każdemu duszpasterzowi. O tym, jak trudne to zadanie, wiedział już św. Jan Bosko, który dla przyciągnięcia młodych dusz do Kościoła uciekał się do przeróżnych sposobów. Jego dzieło kontynuują księża salezjanie i młodzież działająca przy Oratorium bł. Michała Rua w Kutnie-Woźniakowie, którzy w uroczystość swojego założyciela świętowali na zorganizowanym przez siebie Boskim Balu.

    Razem możemy więcej

    Papa Smerf, Smerfetka, Ważniak i cała zgraja smerfów przywitali ponad 30 dzieci przybyłych na zabawę. Najmłodsi nie mogli wyjść z zachwytu nad smerfnym domkiem, wystrojem i niebieskim... jedzeniem. Plakaty wywieszone we wszystkich kutnowskich parafiach zachęcały najmłodszych do przybycia w niebieskich strojach. – To pierwszy bal tematyczny, jaki zorganizowaliśmy – opowiada Asia Chorążyk, animatorka. – Pomysł przebrania się za smerfy zrodził się na ubiegłorocznym Campo Bosko, na którym zrobiliśmy niezłą furorę niebiesko-białym przebraniem i Smerfnie Dobrym Busem (SDB; skrót ten oznacza także salezjanów). Smerfów jest dużo, każdy z nich jest inny, ale tworzą jedność, tak samo jak my. Od tamtego czasu młodzież salezjańska z wielu miejsc Polski kojarzy nas ze smerfami – śmieje się. – To była dla nas nauka, że kiedy działamy razem, możemy więcej – dodaje Marysia Głowienka. Tańce, zabawy integracyjne i smakowite przekąski na Boskim Balu poprzedzone były 9-dniową Nowenną do św. Jana Bosko, którą przygotowali seminarzyści w Lądzie nad Wartą. Filmiki, konkursy i modlitwę można było ściągnąć z sieci.

    Po nici do kłębka

    Nietrudno się domyślić, że bal zorganizowano nie tylko w celach rekreacyjnych, ale przede wszystkim po to, by zgromadzić pod dachem Kościoła jak najwięcej młodych. – Woźniaków położony jest kilka kilometrów od miasta, nie mamy wokół szkoły czy osiedla, na którym wystarczy tylko gwizdnąć, a dzieci przybiegają na spotkania. Nie mamy nawet sklepu – tłumaczy odpowiedzialny za oratorium ks. Henryk Chibowski. – Dlatego musimy jak najczęściej organizować duże imprezy, by ściągać dzieci do siebie i pokazać rodzicom, że warto poświęcić czas na przywiezienie swoich pociech. W programie Boskiego Balu przewidziano czas na modlitwę, zapoznanie się ze snami założyciela salezjanów, a także na przejście po linie Jana Bosko. – Kilkunastoletni Janek przechodził po linie, by ściągnąć w ten sposób gapiów, a potem, mając już wystarczającą liczbę słuchaczy, mówił im kazanie, które usłyszał w kościele – opowiada Monika, animatorka. – Kiedy pracował w oratorium, działał podobnie – ogłaszał, że są podwieczorek, zabawy. W ten sposób gromadził głodne dzieci i mógł się nimi zająć także duchowo. My robimy to samo. Organizujemy bale aniołów, smerfów, ferie, półkolonie, a przy okazji dobrej zabawy prowadzimy formację zarówno dzieci, jak i swoją – tłumaczy. Okazuje się, że do oratorium wciąż przychodzi przeróżna młodzież, także ta z problemami. – Czasem odwożę znajomych moich dzieci do domów i słyszę, jaką walkę muszą stoczyć z rodzicami, by spędzać czas w oratorium, a o przywiezieniu ich nie ma nawet mowy – opowiada Tomasz Głowienka, tata Ewy, Marysi, Moniki i Janka. – Mnie bardzo zależy na tym, żeby moje dzieci spędzały czas w środowisku nasiąkniętym wiarą, by służyły innym. Oczywiście dowożenie ich jest jakimś wysiłkiem, ale jeśli nie chcę, by dzieci siedziały przed komputerem bądź TV, muszę go podjąć. To wyjątkowe miejsce, w którym młodzi ludzie spędzają miło czas, ale przede wszystkim rozwijają się, uczą współpracować, dzielić, przeżywać trudne sytuacje. Często wracamy do pewnych problemów w domu i jeszcze raz je analizujemy, zastanawiamy się, co zrobiłby Jan Bosko. Oratorium jest miejscem, którego szukałem dla moich pociech.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół