• facebook
  • rss
  • Polityk przejrzysty

    Monika Augustyniak

    dodane 19.03.2014 10:34

    Jest już tradycją, że podczas trzydniowych rekolekcji wielkopostnych, organizowanych dla młodzieży z gimnazjum w Żelaznej, przyjeżdża gość specjalny.

    Raz jest to sławny aktor, raz sportowiec. Tym razem swoim doświadczeniem zawodowym i wiarą dzielił się z młodymi ludźmi Marek Jurek, marszałek Sejmu od 2005 do 2007 r. Zaproszony przez ks. Andrzeja Sałkowskiego i ks. Mirosława Nowosielskiego, opowiadał o swojej młodości w Gorzowie, rozwijającej się dzięki rodzinie wierze i miłości do ojczyzny, a także o oporze, jaki rodził się wobec istniejącego ustroju komunistycznego.

    - Często słyszałem mamę, która obawiała się, że za swoja wiarę w Boga straci posadę nauczyciela - opowiadał gość. - To były czasy, w których nam, młodym ludziom, trudno było uwierzyć w to, że w Polsce cokolwiek się zmieni i odzyskamy niepodległość - wspominał. Jednak spotkanie nie dotyczyło li tylko historii sprzed lat, ale było też żywą dyskusją na tematy bieżące, nurtujące przygotowanych do rozmowy gimnazjalistów.

      Gimnazjaliści wzorowo przygotowali się do spotkania z byłym marszałkiem Sejmu
    Monika Augustyniak /GN
    Z sali padały pytania o urząd marszałka Sejmu, o to, jak to jest być osobą publiczną, ale też dotyczące aborcji i obecnej polityki. - Bardzo spodobało mi się porównanie nowo poczętego dziecka do początku istnienia narodu - mówi Piotr Rusinowski, który na spotkanie przyjechał specjalnie ze Skierniewic. - Nikt z nas nie pamięta początku swojego życia, pierwszego słowa, kroku. Jednak przecież byliśmy już wtedy ludźmi. A więc czym różni się człowiek, który stawia pierwszy krok, od tego, który ma za sobą godzinę życia? Podobnie było z narodem. Nie pamiętamy, kiedy się nim staliśmy, a jednak trwamy jako Polacy - tłumaczył pan Piotr.

    Na konkretne pytanie: "Czym jest aborcja?" były marszałek odpowiedział krótko: "Zbrodnią i ludobójstwem". Warto pamiętać o tym, że właśnie przez swój stosunek do życia poczętego Marek Jurek zrzekł się sprawowanego urzędu marszałka Sejmu. - Ten człowiek jest przykładem na to, że nawet w tak trudnym świecie, jakim jest polityka, można zachować się właściwie - przekonuje ks. Nowosielski. - Właśnie dlatego zależało nam na tym, by młodzież spotkała się z osobą jednoznaczną, która nie wstydzi się stracić twarzy dla Jezusa i jest wierna wyznawanym wartościom. Jestem pewien, że jedno spotkanie z tak przejrzystym politykiem zrobi więcej dobrego niż wiele naszych wykładów. Przecież to właśnie przykłady kształtują osobowość.

    Nie zabrakło miejsca na rozmowę o Ukrainie. Zapytany o swój stosunek do konfliktu z Rosją, marszałek podał trzy warunki, które muszą być spełnione, by Polacy mogli spać spokojnie. - Po pierwsze - Rosjanie muszą potępić komunizm, tak jak Niemcy potępili nazizm, po drugie - muszą przestać ingerować w sprawy sąsiadów, po trzecie - muszą zrezygnować z wykorzystywania argumentów ekonomicznych w stosunkach międzynarodowych. Jeśli tego wszystkiego nie będzie, wy, młodzi Polacy, będziecie musieli bronić niepodległości Polski przed Rosją - tłumaczył M. Jurek.

    Wydaje się, że młodzieży zniechęconej życiem politycznym, wiecznymi awanturami, egoizmem i szukaniem siebie spotkanie z politykiem przejrzystym było potrzebne. - Do tej pory raczej stroniłam od polityki, ale po dzisiejszym spotkaniu zacznę się nią żywiej interesować, gdyż - jak mówił pan Marek - lepiej nie głosować w ogóle niż zagłosować źle - mówi Ola Leszczyńska, uczennica. - Jestem bardzo zbudowana tym, że w świece polityki istnieją jeszcze ludzie, którzy nad swoje dobro przedkładają dobro państwa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • tjz6
      19.03.2014 13:35
      Nie znam Pana Jurka osobiście, ale śledzę Jego poczynania polityczne od lat.Wydaje mi się, że gdyby Polską rządzili ludzie o podobnej kondycji moralnej, bylibyśmy pięknym, bogatym krajem. Ale takich ludzi w polityce jak na lekarstwo. Niestety.
    • Zibi89
      19.03.2014 14:07
      Panie Marszałku Rosja naprawdę nic nie musi.
      Rosja jest spadkobiercą formalnoprawnym Związku Sowieckiego.
      To Polska powinna potępić komunizm.
      Dlaczego w Polsce wnuki stalinistów egzystują w życiu publicznym?
      Dlaczego nigdy nie doszło do dekomunizacji?
      Dlaczego ludzie, na których sumieniu ciąży władza nigdy się jej nie wyrzekli?
      Odpowiedź jest prosta Okrągły Stół.

      Rosja nie ingeruje w sprawy sąsiadów bezpośrednio, lecz daje Unii do zrozumienia, że bez dialogu z Moskwą ingerencja w jej wyłączną strefę wpływów będzie odbierana jako zagrożenie dla jej żywotnych interesów w regionie.

      Odsyłam do moich komentarzy:
      http://gosc.pl/doc/1924999.UE-odpowie-na-aneksje-Krymu
      http://gdansk.gosc.pl/doc/1925076.Opozycjonisci-chca-zadoscuczynienia
      http://gosc.pl/doc/1922910.Franciszek-Milosierdzie-droga-pokoju

      Jeżeli znamy mentalność sowiecką, która jest mentalnością konfrontacyjną czy nie powinniśmy wyrzekać się siebie w relacjach z Rosją na rzecz dobra wspólnoty międzynarodowej?
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół