• facebook
  • rss
  • Dusza człowiek i krwawiący twardziel

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 13/2014

    dodane 27.03.2014 00:00

    Teatr „Com.pl.ex”. – Często mówię moim aktorom, że podczas występów mają grać, a jak trzeba, to improwizować nawet wtedy, gdyby się waliło i paliło. Mówiąc to, nie sądziłam, że kiedyś dojdzie do takiej sytuacji. Kiedy zapaliła się kotara, dzieci grały, a rodzice gasili pożar – śmieje się Renata Libera, instruktor, reżyser i opiekun Teatru „Com.pl.ex”.

    W czwartek 27 marca przypada Międzynarodowy Dzień Teatru. W Skierniewicach od kilku lat działają cztery grupy teatralne: Teatr Realistyczny (alternatywny), Teatr „Negatyw”, który tworzy i wystawia teksty współczesne i jest teatrem ruchu, a także Banana Perwers, idący w kierunku kabaretu, oraz Teatr „Com.pl.ex”, który sięga po literaturę klasyczną i – jak określają to sami jego członkowie – jest teatrem gadających głów. Jest więc w czym wybierać, co oglądać i gdzie się rozwijać. W zeszłym roku przybliżyliśmy Czytelnikom działalność Teatru Realistycznego. Teraz – bez kompleksów – o „Com.pl.eksie”.

    Jedynka dla licealistów

    – Wszystko zaczęło się w Liceum Bolesława Prusa, w którym uczyłam języka polskiego – mówi Renata Libera. Moją bolączką było to, że uczniowie nie chcieli czytać lektur. Chcąc pokazać im z innej strony literaturę, postanowiłam stworzyć teatr i wystawiać to, co trzeba było przeczytać. Na początku był bunt na pokładzie, ale z czasem, kiedy sami zaczęliśmy pisać scenariusze na podstawie lektur i zaczęliśmy sięgać do nieznanych tekstów klasyków, złapali bakcyla – wspomina pani Renata. Po pewnym czasie przeniosła teatr szkolny do Młodzieżowego Centrum Kultury, tym samym otwierając grupę na uczniów z innych szkół. Zdecydowano, że „Com.pl.ex” nadal swoje inspiracje będzie czerpał z literatury klasycznej. Nie znaczy to jednak, że aktorzy skupieni wokół R. Libery nie sięgają po teksty współczesne. Niestety, te nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem publiczności. – Ostatnio przygotowaliśmy spektakl „Terroryzm”, który pokazywał oblicza zła. Było tam wszystko: zdrady, fala w wojsku, znęcanie się nad innymi, zabójstwa. Niestety oglądający przedstawienie licealiści nie zrozumieli przesłania. W dramatycznych chwilach śmiali się i gwizdali. Nie zauważyli, że jest dobro i zło, że nie tak musi wyglądać świat. Inaczej było z osobami dorosłymi, które opuszczały kinoteatr poruszone. Dla nas było to bardzo cenne i zarazem trudne doświadczenie – mówi R. Libera. Przygotowywanie „Terroryzmu” było dla młodych aktorów czasem stawiania sobie ważnych pytań i inspiracją do głębszej refleksji na życiem, zasadami moralnymi i odpowiedzialnością.

    Mistrzowie improwizacji

    Od 2009 roku, od kiedy Teatr „Com.pl.ex” istnieje, przewinęło się przez niego bardzo wiele osób. Jedni zagrali tylko w jednym czy dwóch przedstawieniach, inni stanowili obsadę wielu spektakli. Ci, którzy są niemal od samego początku, chętnie wspominają „Księżniczkę na opak wywróconą”, „Pożarcie królewny Bluetki”, „Igraszki z diabłem” czy „Czarowną noc”, podczas których dochodziło do wielu niesamowitych i zabawnych sytuacji. – „Księżniczkę...” graliśmy dwa razy tego samego dnia. Za pierwszym razem spektakl trwał 59 minut. Za drugim – godzinę i 20 minut. Pan, który odpowiadał za oświetlenie i nagłośnienie, był zdezorientowany. Miał wątpliwości, czy aby był na tym samym spektaklu. Na koniec stwierdził, że chyba aktorzy za drugim razem mieli więcej do powiedzenia. A prawda była taka, że za pierwszym razem ktoś zapomniał w danym momencie wyjść i akcja poszła dalej, a ktoś inny zapomniał swojej kwestii. Na szczęście moi aktorzy są genialni w improwizacji. Doskonale też potrafią sobie pomagać, zastępować się w różnych rolach czy tekstach. Tak było choćby podczas spektaklu „Pożarcie królewny Bluetki”. Wymyśliliśmy sobie, że jak królewna płacze, to wróżka – zamiast chusteczek – wyczarowuje jej prześcieradło. Królewna miała w tę płachtę wysiąkać nos, ale nie mogła tego zrobić, bo z trudem powstrzymywała śmiech. Niepostrzeżenie odgłos smarkania wydała wróżka. Na widowni na szczęście nikt się nie zorientował, czyj nos wydał ten dźwięk – wspomina R. Libera. Godzinami mogłaby przywoływać podobne sytuacje. Niektóre z nich mogłyby posłużyć jako wstęp do thrillerów. Tak było choćby podczas wspomnianego pożaru kotary czy w czasie dramatu Mrożka, podczas którego Igor Meszka tak się wczuł w rolę, że przeciął sobie dłoń. Krew kapała na scenę, co nie uszło uwadze widowni, a on dalej grał. Zemdlał dopiero po wyjściu za kulisy, zaraz po spektaklu.

    Święci, diabły i debiutanci

    Każdemu z młodych aktorów teatr co innego daje i w czym innym pomaga. Wspólnym mianownikiem i doświadczeniem wszystkich jest większa otwartość, pewność siebie, odpowiedzialność za innych, umiejętność współpracy i większa wrażliwość. Kluczem do sukcesu zaś jest fakt, że całą trupę łączą ciepłe relacje. Każdy z nich trafił tu w inny sposób. Jedni zgłosili się po spektaklu, inni po warsztatach teatralnych, które „Com.pl.ex” prowadzi dla uczniów skierniewickiego „Ekonomika”, byli i tacy, których pani Renata gdzieś zauważyła i zaprosiła do ekipy. Wśród aktorów, którzy przez lata tworzyli „Com.pl.ex”, byli i tacy, którzy zostali zgarnięci sprzed knajpy, w której pili piwo, bądź przyjęli zaproszenie od ludzi już związanych z teatrem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół