• facebook
  • rss
  • Człowiek, który nie znał strachu

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 13/2014

    dodane 27.03.2014 00:00

    Bohater i wzór do naśladowania. Dopiero po kilkudziesięciu latach od śmierci został zrehabilitowany i uznany za niewinnego.

    Kolejny raz Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie włączyło się w obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Po wystawie o rotmistrzu Pileckim i zeszłorocznej „Zaplute karły reakcji” zorganizowano ekspozycję poświęconą gen. Augustowi Emilowi Fieldorfowi ps. „Nil”.

    Sam z karabinem

    Wernisaż wystawy przyciągnął 14 marca do gmachu muzeum ludzi w różnym wieku. Pojawili się pasjonaci historii, ale też ci, dla których postać gen. Fieldorfa jest mało znana. – To postać symboliczna. Spotkała go okrutna niesprawiedliwość – mówi Bogusław Nietrzebka, dyrektor muzeum. – Niektórzy nie zaliczają go do żołnierzy wyklętych, bo był przeciwnikiem walki zbrojnej z Sowietami. Urząd Bezpieczeństwa próbował go wciągnąć do współpracy. Odmówił i został stracony. Jego losy są dowodem na to, że ludzie, którzy uczestniczyli w konspiracji przeciwko okupacji niemieckiej i dosłużyli się wyższych stopni oficerskich, nie mieli szans, żeby przeżyć w początkowej fazie PRL. Generał „Nil” był szefem „Kedywu”, czyli Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej w czasie II wojny światowej. Podejmował najważniejsze decyzje związane z walką zbrojną z niemieckim okupantem. To on zatwierdził m.in. plany zamachu na Kutscherę, odpowiedzialnego za masowe egzekucje mieszkańców Warszawy. Podwładni cenili generała za jego ludzką postawę i oddanie służbie. Doceniali go również dowódcy. Walczył już w Legionach Piłsudskiego. W 1919 r. rozpoczął karierę zawodowego oficera w Wojsku Polskim. Szybko awansował. Odznaczany wielokrotnie, w tym Orderem Virtuti Militari. Miał opinię człowieka nieznającego strachu. Zdarzało się, że sam z karabinem uderzał na wroga, dając przykład swoim żołnierzom. „Nil” nie brał udziału w powstaniu warszawskim, pracował nad stworzeniem niezależnych od AK struktur organizacji „Nie” na wypadek okupacji Polski przez Sowietów. Aresztowany przez NKWD w marcu 1945 r. pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki, nie został rozpoznany przez oficerów śledczych. Zesłano go do przymusowej pracy przy wyrębie lasów w obwodzie swierdłowskim. W październiku 1947 r., wycieńczony i schorowany, wrócił do Polski. W Łodzi odnalazł rodzinę. Wkrótce ujawnił się, podając w Rejonowej Komendzie Uzupełnień swoje prawdziwe nazwisko i stopień wojskowy. Fieldorfowie zostali poddani ścisłej inwigilacji. Generała aresztowano w listopadzie 1950 r. Na podstawie fałszywych zeznań skazano go na karę śmierci. Wyrok wykonano 24 lutego 1953 roku.

    Lekcja historii

    Wystawę poświeconą gen. „Nilowi” przygotowano, wykorzystując pamiątki rodzinne, które wypożyczył Leszek Zachuta, mąż Marii Fieldorf, bratanicy generała. Są to rzeczy osobiste generała i jego rodziców. Także kopie dokumentów związane z procesem i skazaniem go na śmierć. Uzupełnione są zdjęciami i tekstami o życiu żołnierza. Wernisaż uświetnili rekonstruktorzy z GRH „Strzelcy” im. 31. pSK, ubrani w mundury żołnierzy polskiego podziemia, oraz pokaz filmu Aliny Czerniakowskiej „On wierzył w Polskę” w mieszczącej się w pobliżu muzeum Resursie. Wśród zgromadzonych gości obecni byli weterani z Żyrardowskiego Oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Wręczono też nagrody dla zwycięzców internetowego konkursu wiedzy o żołnierzach wyklętych, który wspólnie zorganizowali poseł Maciej Małecki ze starostą żyrardowskim Wojciechem Szustakiewiczem i dyrektorem Nietrzebką. W konkursie największą wiedzą i najlepszym refleksem wykazali się Izabela Kamińska i Jacek Mitrowski. Oboje otrzymali albumy o żołnierzach wyklętych wydane przez IPN. – Mój ojciec jest historykiem. To po nim odziedziczyłem zamiłowanie do historii. Interesuję się nią od czasów szkolnych, głównie okresem XX w. W szkole jednak nie uczono nas o żołnierzach wyklętych. Dopiero kilka lat temu dowiedziałem się o nich – mówi pan Jacek. – To moja pierwsza wygrana w życiu. Skorzystają z niej również koledzy i koleżanki z grupy rekonstrukcyjnej, do której należę – dodaje pani Izabela. Wystawa będzie czynna do 5 maja. Dyrektor Nietrzebka i pracownicy muzeum mają nadzieję, że ta swoista lekcja historii przysłuży się szczególnie młodemu pokoleniu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół