• facebook
  • rss
  • Opowiadaj, coś przeżył!

    dodane 27.03.2014 00:00

    – Kiedy w naszym kościele pojawia się jakaś nowa osoba, od razu zostaje zaproszona, by powiedziała coś o sobie, skąd przyjechała, co robi w parafii. Także my, gdy wracamy z różnych podróży czy rekolekcji, dzielimy się z innymi tym, co nas spotkało – mówi Gabriel Michalik.

    W niedzielę 16 marca odbyła się kolejna niedziela ewangelizacyjna. O powołania zakonne, kapłańskie i małżeńskie modliliśmy się w parafii pw. św. Kazimierza Królewicza w Radziejowicach. W modlitwie, poza rzeszą wiernych, wśród których było wiele dzieci, uczestniczyli proboszcz parafii ks. Waldemar Okurowski, dwie siostry apostolinki – Anna Maria i Alicja – oraz kleryk WSD w Łowiczu Paweł Gontarz. Podczas świadectw, które wypowiedzieli goście, o drodze odkrywania swojego powołania opowiedział także ks. proboszcz.

    3 strony nie wystarczą

    – Już nieraz wam mówiłem o tym, jak zostałem księdzem, ale dziś chcę to jeszcze raz powtórzyć – mówił podczas homilii połączonej ze świadectwem ks. Waldemar. – Dziś modlimy się w naszej parafii o powołania. I nasza modlitwa zbiega się z niedzielą Ad Gentes, podczas której wspieramy misje. Czy wy wiecie, co to jest powołanie? Kleryk, który do nas przyjechał, napisał sobie 3 strony o powołaniu. A ja wam mówię, że i 10 by nie starczyło, żeby opowiedzieć o tym, czym jest powołanie. To taka siła, która żyć nie daje. Ja zostałem powołany do kapłaństwa. Mnie nic tak w życiu nie cieszyło jak to, że jestem księdzem, że jestem z wami, że mogę sprawować sakramenty, mówić do was i pracować na roli Pana. Zanim zostałem księdzem, miałem dziewczynę, byłem nauczycielem. I co z tego, jak ciągnęło mnie do kapłaństwa? Po randkach szedłem do kościoła i prosiłem Boga, by pozwolił mi zostać kapłanem. I On mnie uszczęśliwił. Przyjąłem święcenia i nigdy tego nie żałowałem – opowiadał ks. proboszcz.

    Później o swojej drodze do małżeństwa mówiła niżej podpisana. Świadectwa składali także s. Anna Maria Pudełko i kleryk Paweł, opowiadający o swojej I Komunii św., która była bardzo ważnym wydarzeniem w jego życiu i którą – mimo upływu prawie 20 lat – bardzo dobrze pamięta. – Przyjęta Komunia pozwoliła mi być bliżej Jezusa. Zaraz po tym wydarzeniu zostałem ministrantem. Myślę, że to gdzieś w tym okresie zaczęło się rodzić moje powołanie – mówił Paweł, który opowiedział także o nauce w Zespole Szkół Rolniczych w Miętnem, znanej w całej Polsce z obrony krzyża w latach 1983–1984, a także o osobach, które miały wpływ na jego powołanie. Wśród wymienionych był proboszcz rodzinnej parafii i nauczyciele różnych przedmiotów.

    Dialog z ambony

    Odwiedzając radziejowicką parafię, natychmiast czuje się niezwykły klimat. Poczucie wspólnoty jest wyczuwalne nawet dla kogoś, kto jest tam po raz pierwszy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest się wśród swoich, jakby w domu rodzinnym. Witając się z wiernymi, ksiądz proboszcz zauważa tych, którzy w ostatnim tygodniu przeżywali jakieś trudne chwile, chorobę kogoś bliskiego, śmierć w rodzinie. Przybyłe do kościoła dzieci odpytuje, z kim przyszły na Eucharystię. I nie chodzi tu tylko o rodziców czy dziadków, ale także o maskotki, pluszowe zwierzęta i lalki, które maluchy zabrały ze sobą. Mimo tłumu każdy wie, że w tej wspólnocie ma swoje miejsce.

    – W radziejowickiej parafii mieszkam od dwóch lat – mówi Gabriel Michalik. – Rodzaj uprawianego tu duszpasterstwa urzekł mnie od początku. Ciepło, serdeczność i siły charyzmatyczne oraz niezwykłe poczucie humoru ks. proboszcza nadają charakter tej parafii. Nasz proboszcz jest człowiekiem renesansu: jest księdzem, magistrem filologii polskiej i psychologii klinicznej. Wszystkie zdobyte umiejętności potrafi łączyć i nimi służyć. Mówiąc o naszej okolicy, trzeba powiedzieć, że są w niej dwa filary – pałac i kościół. Oba się uzupełniają i współpracują ze sobą. Do pałacu przyjeżdża wielu twórców, którzy bardzo chętnie biorą udział w Eucharystii. Myślę, że niektórzy z nich w swoich parafianach, gdzieś w Warszawie, rzadko bywają w kościele. Tu chodzą chętnie i często. Tym, co nas wyróżnia, jest fakt, że jesteśmy zapraszani przez księdza do zabierania głosu i dzielenia się przeżyciami z podróży, wyjazdów, ciekawych spotkań. Zdarzają się też goście egzotyczni. Oni również są proszeni o zabranie głosu. Ja zdawałem np. relację z rekolekcji ignacjańskich. Mówiąc o swojej parafii i kościele, chciałbym dodać, że jest to miejsce jednoczące, taka rodzina, z którą chce się być, spotykać, rozmawiać i modlić. Dodam tylko, że po zamieszkaniu w parafii większość znajomości zawarłem w kościele – opowiada pan Gabriel.

    O swojej parafii w superlatywach chętnie opowiadają także inni wierni. Słowa, którymi określają to miejsce, to „dom” i „rodzina”. Radziejowicka parafia, z której trudno wyjeżdżać, zobowiązała się modlić za misjonarzy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół