• facebook
  • rss
  • Kiedy świat wali się na głowę


    Monika Augustyniak


    |

    Gość Łowicki 14/2014

    dodane 03.04.2014 00:00

    – ON stoi na świętej ziemi i jest symbolem cierpienia i nowego życia. Tak dosłownie – mówi Jadwiga Brysiak.

    Marysinek. Mała wieś w gminie Nowa Sucha. Parafia Przemienienia Pańskiego w Kurdwanowie. Przy drodze stoi drewniany krzyż podobny do tysiąca innych na całym świecie, przy których śpiewane są nabożeństwa majowe, a podróżni zatrzymują się, by zawierzyć się Bogu i wyprosić łaski. A jednak ten krzyż ma dla mieszkańców wsi szczególne znaczenie. Jego powstanie związane jest z ogromnym cierpieniem, a jego moc zapewniła nowe życie. Od ponad 90 lat modlą się pod nim nie tylko mieszkańcy Marysinka, ale i wierni z całej Polski.


    Obietnica Matki Bożej


    Stanisław Paga, sochaczewianin, wyjmując zdjęcie krzyża, ze łzami w oczach opowiada: – Moja babcia Emilia i dziadek Piotr byli ludźmi głębokiej wiary. W pierwszych latach małżeństwa urodziła im się córeczka Stanisława, jednak po krótkim czasie zmarła. Następnie na świat przyszła Marysia, ale kiedy tylko zaczęła stawiać pierwsze kroki, również odeszła do Pana. Dziadkowie byli załamani i wciąż się modlili. Pewnej nocy przyśniła im się Marysia, a za 30 dni babcia we śnie usłyszała od Maryi obietnicę, że będzie miała więcej dzieci, niż jej zmarło – opowiada pan Stanisław.
Jednak kolejne dziecko – Stefan – również zmarło. Rozżalona na Matkę Boską pani Emilia zaczęła pielgrzymować po sanktuariach i tam szukać pomocy. – Kiedyś trafiła do misjonarzy w Warszawie, a ci podarowali jej figurę krzyża i nakazali modlić się przy niej o potomstwo. Zachęcili też, by przy drodze w swojej miejscowości postawić duży krzyż. Babcia była w 8. miesiącu ciąży, kiedy razem z dziadkiem zaciągnęli wielki, akacjowy krzyż i postawili go przy swoim domu. Było to 18 marca 1923 r., a 14 kwietnia urodził się Antoni, mój tata. Później Lucyna, Jadwiga, która żyje do dziś, i Tadeusz. Lucyna i Tadeusz zmarli w podeszłym wieku.


    Nie tylko dla rodziny


    – Czy ten krzyż jest dla nas ważny? Najważniejszy, bo dzięki niemu żyjemy – tłumaczy Jadwiga Brysiak, siostra pana Stanisława, która na co dzień opiekuje się krzyżem dziadków. – Moi dziadkowie modlili się przy nim, kiedy dosięgały ich trudności, moi rodzice robili podobnie, a i ja z mężem i dziećmi klękamy pod krzyżem, kiedy świat nam się wali na głowę.
Starsi mieszkańcy Marysinka doskonale znają historię powstania przydrożnego krzyża i przychodzą tu, by wypraszać potrzebne łaski. – Teraz położyli nam asfalt, więc mniej ludzi zatrzymuje się przy krzyżu, ale kiedyś każdy przechodzień przystawał i skłaniał głowę przed tym znakiem męki i zwycięstwa – opowiada pani Jadwiga. – Co więcej, przyjeżdżają tu pielgrzymi z całej Polski. Wiele lat temu pewien góral po modlitwie w tym miejscu przestał pić alkohol i do dziś przyjeżdża pod nasz krzyż – mówi.
W ciągu kilkudziesięciu lat Andrzej Paga, brat pani Jadwigi, dwa razy wymieniał figurkę Jezusa, a 8 lutego 2002 r. pierwszy krzyż uległ zniszczeniu. – Przez okres, kiedy budowany był nowy, mieszkańcy Marysinka przychodzili zaniepokojeni i pytali, czy zmieniliśmy wiarę – wspomina ze śmiechem pani Jadwiga. 18 marca 2002 r. pod nowym krzyżem odprawiona została uroczysta Msza św. – Dla mnie to niezbity dowód na to, że Bóg dotrzymuje raz danego słowa, a modlitwa do Matki Bożej czyni cuda – wyznaje pan Stanisław. – Tę historię opowiadali nam zarówno dziadkowie, jak i rodzice i jest ona bardzo żywa w naszej rodzinie. Dzięki niej wierzymy w Boga, służymy w Kościele. Ja od 1,5 roku należę do Odnowy w Duchu Świętym, więc krzyż nabrał dla mnie nowego znaczenia i chcę się dzielić cudami, jakich doświadczyliśmy. Bo tak, jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, a każdy, kto na niego spojrzał, zostawał przy życiu, tak też stało się w mojej rodzinie. Ocalił nas krzyż.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół