• facebook
  • rss
  • Liczy się twoja odpowiedź

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 21/2014

    dodane 22.05.2014 00:00

    Modlitwa to szkoła słuchania Boga. Cierpliwa i ufna pomaga odpowiedzieć na Jego wezwanie.

    Kolejną parafią, którą odwiedziliśmy w ramach naszej akcji ewangelizacyjnej, była wspólnota Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Łowiczu. Akurat przypadła IV niedziela wielkanocna, zwana Niedzielą Dobrego Pasterza – dzień szczególnej modlitwy o powołania.

    Świadectwo kleryka

    Najmłodsza łowicka parafia, położona w dzielnicy Korabka, została erygowana w czerwcu 2000 r. Rok wcześniej przy budowanej świątyni oficjalnie powołano do życia ośrodek duszpasterski. Pierwsza Msza św. celebrowana była w niewykończonym jeszcze kościele, kilkanaście dni po wizycie Jana Pawła II w Łowiczu. Odprawił ją ks. Wiesław Frelek, rektor ośrodka, przy tym samym ołtarzu, przy którym celebrował Eucharystię papież. Kościół i jego otoczenie nie przypominają już placu budowy. Piękny teren przyciąga okolicznych mieszkańców.

    Znajduje się tu nawet plac zabaw. Wśród wielu krzewów i drzew dobrze będzie się czuł cyprys, przekazany w procesji z darami. Symbolicznie będzie wzrastał wraz z modlitwami wiernych o powołania. Z parafii wywodzi się 3 księży i 5 sióstr zakonnych. U jezuitów kształci się kolejny kandydat do kapłaństwa. Podczas Mszy św. swoim świadectwem o odkrywaniu powołania podzielił się jednak gość z dalekiej Kolumbii. To kleryk Mario de Jesus Mago Monsalve z seminarium „Redemptoris Mater”. – Urodziłem się na wsi. Moi rodzice byli rolnikami. Gdy miałem 9 lat, przeprowadziłem się wraz z nimi do 3-milionowego miasta pełnego slumsów – opowiadał kleryk Mario. – Trafiliśmy do niebezpiecznej okolicy, pełnej przemocy. Na porządku dziennym były handel narkotykami, seks i alkoholizm. Gdy miałem 14 lat, moi rodzice zdecydowali się żyć w separacji. To było dla mnie trudne doświadczenie. Nie czułem się akceptowany. Zacząłem szukać miłości w środowisku, w którym żyłem. Byłem zagubiony. Szukałem odpowiedzi na pytanie: „Kim jestem?”. Zdałem sobie sprawę, że nie potrafię kochać nikogo. Pewnego razu ojciec, który nie mieszkał z nami, zaprosił mnie na katechezy do kościoła. To było wielkie wydarzenie dla mnie. Usłyszałem, że Pan Bóg mnie kocha takiego, jaki jestem. To było dla mnie zaskakujące. Doszedłem do wniosku, że nie mogę dalej żyć tak, jak żyłem. Będąc we wspólnocie kościelnej, modląc się, odkrywałem swoje powołanie. Bóg wyprowadził mnie z ciężkich grzechów, ale i pozwolił przebaczyć moim rodzicom. Pojednałem się z nimi. To przebaczenie stało się podstawą mojego powołania. Zgłosiłem gotowość pójścia do seminarium. Będąc w nim, nadal doświadczam cudów miłości Boga.

    Wystawa powołaniowa

    W parafialnej sali teatralnej siostry apostolinki stworzyły wystawę powołaniową. Barwne plansze z hasłami zapraszały do refleksji nad swoim życiem. Zachęcały również do modlitwy za osoby, które jeszcze nie odkryły swojej drogi. Wystawa składała się z 4 części. Egzystencjalna niosła przesłanie, że wszyscy są wezwani do zaangażowania w świecie na zasadzie: „Świat potrzebuje ciebie, a ty potrzebujesz innych”. Część biblijna ukazywała, że każde życie jest powołaniem i od naszej odpowiedzi zależą teraźniejszość i przyszłość wielu ludzi. Przykładem były odpowiedzi m.in. Abrahama, Mojżesza i Maryi. Część eklezjalna wskazywała na Eucharystię jako źródło każdego powołania. Ich różnorodność wynika z tego, że każdy z nas ma szczególny dar dla wspólnego dobra. To powołanie odkrywane jest w dialogu Boga z ludźmi. Do odpowiedzi na Boże wezwanie – poprzez cierpliwą i ufną modlitwę – zachęcała ostatnia część wystawy, bo modlitwa to szkoła słuchania Boga. Proboszcz ks. Adam Domański liczy, że efektem wystawy – czynnej przez cały tydzień powołaniowy – będzie stała modlitwa o powołania kapłańskie i zakonne z parafii. Nie zapomina też o małżonkach, którzy są dla swoich dzieci wzorcem zachowań. To również z myślą o nich powstała ta wystawa, bo przecież miłość rodziców jest dla dziecka odzwierciedleniem miłości Boga. – Wszyscy z nas o tym wiedzą, że tak jest, ale życiowa gonitwa sprawia, że nikt się nad tym nie zastanawia. Ta wystawa sprawiła, że na chwilę zatrzymaliśmy się w tym pędzie i mogliśmy spokojnie to przemyśleć – mówi pani Anna, której córka w tym roku przystąpiła do Pierwszej Komunii św.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół